Innym dziełem epoki romantyzmu dotyczącym ekstremalnego pojmowania miłości jest bez wątpienia powieść epistolarna autorstwa niemieckiego mistrza, Johanna Wolfganga Goethego, pt. Cierpienia młodego Wertera. Opowiada ona o losach tytułowego Wertera i o dziejach jego nieszczęśliwej miłości do niejakiej Lotty. Dziewczyna była już

Bylam zakochana bez wzajemnosci ale nie cierpaialam az tak bardzo zeby sobie cos zrobic Ja mam w tej chwili taki problem. Mam cały czas zj....ne dni. A myśli destrukcyjne, hmmm... codziennie wieczorem. Myślę jak nie mam po co żyć i dla kogo. jaaaa to nie wiem xDDD bo ja jeszcze nigdy nie kochalam xDD i narazie sie do tego nie szykuje.... ja po prostu nie umim kochac bo jeszcze nikt mnie tego nie nauczyl xD 3 razy moze to nie byla milosc, a zauroczenie no, ale jednak kazde z nich utrzymywalo sie po srednio 2,5 roku no i w moim przypadku nie mialam robionych nadziei. Co wiecej to te osoby o tym nie wiedzialy, ze ja cos czuje. jak ja dobrze to znam Co tu dużo pisać.. Wiele razy przechodziłam przez coś takiego, ale wreszcie znalazłam swoje szczęście i nie wspominam tam tych chwil. Teraz uważam, że w pewnym sensie były dla mnie nauczką. cierpiałem.. na szczęście to nie trwało długo.. Po jakimś czasie pokochała mnie też i tak przeżyliśmy 1,5 roku razem.. później musiała wyjechać do Niemiec i miłość się skończyła nie wiem co gorsze kochać bez wzajemności czy kochać a później rozstać się pod jakąś presją, w tym przypadku przymusem wyjazdu do Niemiec cierpiałąm...ale bolało miesiąc a potem innego poznałam, czyli tamto uczucie nie było zbyt silne TAK Już chyba z tego nic nie będzie Przezyłem to raz. Była to przyjaciółka. Spędzałem z nią coraz więcej czasu i poczułem uczucie miłości. Kiedy następnego dnia zapytałem się jej byłem załamany tą wiadomo czas goi rany. Teraz tak jak wcześniej jesteśmy przyjaciółmi. Bez wzajemna miłość to coś takich przypadków to zauroczenie, ale ja czułem prawdziwą miłość. Teraz mam nauczke i musze zadbać żeby nie zdarzyło sie to więcej oczywiście właśnie jestem w kropce pierw pisze tak,że jest o mnie zazdrosny,a potem 20;20 i tym podobne godziny,że o mnie myśli,a potem tak jak dziś od 26 marca się nie odzywa... (( ja własnie mam taki problem powiem tak, jest we mnie zakochany chłopak jest mi z tym bardzo źle, ale poprostu nie chce z nim być bo źle sie z nim czuje... a nie dawno to poprostu nie przestaje myślec o innym... ( ii tak kogoś bardzo chcemy,a kiedy już odpuszczamy,że nic z tego nie będzie to on jednak chce........... to jest okropne kiedy ze wszystkim się pogodzimy,a ta osoba nagle się kapnie,że miała nas.. Troszeczkę i tylko raz To nie była miłość, tylko zauroczenie. Szybko dałam sobie spokój, bo nie warto tracić tyle czasu na osobę, która nie czuje tego samego. Mi zdarzało się to często.... Mam takiego pecha Najbardziej zabolało mnie jak chłopak, z którym byłam półtora roku zostawił mnie dla mojej przyjaciółki..... A mówił, że tak bardzo mnie kocha... tak i nadal to trwa choć chciałabym to wreszcie zakończyć... A on ciągle robi nadzieje (przynajmniej ja tak to odbieram) a teraz ma dziewczynę i to moją kumpele... i o tym wie, że go kocham... Ech. mój chłopak, tak dobrze przeczytaliście, MÓJ CHŁOPAK mnie nie kocha... już raz ze mną zerwał, ale wrócił, nie wiem dlaczego, ale za bardzo go kocham, żeby spojrzeć na to obiektywnie, boję się, że znowu mnie zostawi... tak (= (= (= (= (= Odpowiedział(a): gość, 05 czerwca 2009, 13:15 [#odpowiedz] 0 w podstawówce musiałem siedzieć z pewną dziewczyną. Na początku nic do niej nie czułem, ale z biegiem czasu zakochałem się w niej. Teraz (5lat później) nie mogę przestać o niej myśleć, z tym że ona o niczym nie wie. jestem zbyt nieśmiały by jej o tym powiedzieć. wlasnie cierpie Owszem. Każdy to chyba miał. W moim przypadku skończyło się, gdy dowiedziałam się jakim jest frajerem i fajfusem. Powiem ze teraz tak mam.. Ale jeszcze nie mam takich mysli chodz czasem sie zdarzy... hhmnn. zakochalam się powiedzmy. trwalo to ponad 4 lata, chodzilam z nim po podstawowki, potem do gimnazjum. nie powiedzialam mu o tym, on sie domyslal, ale nie do konca, wkoncu kiedys upilam sie i wszystko mu powiedzialam ... i nic. to trwa nadal. i nie chce minąc, ale jest w miare. on sie zmienil strasznie, wiec mysle, ze minie to jak najszybciej. bless Jeszcze NIGDY nie zdarzylo się żebym byla szczęśliwie zakochana. Flirty owszem, ale true love to jak na razie tylko z mojej strony Odpowiedział(a): gość, 03 sierpnia 2009, 07:19 [#odpowiedz] 0 mi sie podoba chłopak z którym zakumplowałam sie w wieku 2 latek a mam teraz 13. szkod atylko,z e kiedy dorośliśmy on już mnie nie lubi No... ale teraz już jest lajt zapominam o nim w sumie to już nawet nic do niego nie czuje więc idzie się dalej ! Destrukcyjne myśli- to nie, bez przesady Chyba każdy był kiedyś zakochany bez wzajemności. Taak.. miłość nieodwzajemniona. Pisałam z tym chłopakiem i wydawało mi się że coś z tego będzie. Był naprawdę bardzo fajny, ale potem tak okropnie mnie zranił, tak strasznie, że nadal nie mogę się pozbierać po tym wszystkim. Hmm .. Ja miałam takie sytuacje. Nie jedną ale nic sobie nie zrobiłam bo to było by głupie. Oni nie byli tego po prostu warci .. a teraz jestem szczęśliwa - lecz nie wyobrażam sobie życia bez niego.. tak, niestety..ciągle boli, ciągle tylko łzy i pytania bez odpowiedzi......co było kłamstwem, co chciał zyskać i choć czas dalej płynie, niewiele się zmieniło......a być może powinno cały czas podobają mi sie chłopacy u których niemam szans i o ktorych moge tylko pomarzyc , nie to ze jestem brzydka ale niejestem w ich typie . wiec... tak cierpialem z milosci (uwazam to bez wzajemnosci ale to raczej taka udawana wzajemnosc) zaczelo sie w 1 gim.. niby ze soba rozmawialismy i tak niz tego ni z owego zapytalem czy moze nie zechcialaby sie ze mna zaczac spotykac.. odpowiedziala ze tak miesiac pozniej zadalem jej pytanie "powiedz mi... co do mnie wiec... tak cierpialem z milosci (uwazam to bez wzajemnosci ale to raczej taka udawana wzajemnosc) zaczelo sie w 1 gim.. niby ze soba rozmawialismy i tak niz tego ni z owego zapytalem czy moze nie zechcialaby sie ze mna zaczac spotykac.. odpowiedziala ze tak miesiac pozniej zadalem jej pytanie "powiedz mi... co do mnie czujesz" ona wziela mnie czule przytulila i powiedzialla "jestes najwspanialszym chłopakiem na świecie" 4 miesiace pozniej(dokładnie na początku ferii po powrocie z wyjazdu wszedlem sprawdzic wiadomosci na gg a tam wiadomosc"niestety... z nami koniec.." od tej pory przestala sie odzywac i nawet nie powiedziala czemu ze mna zerwala skoro bylem najwspanialszym chlopakiem dla niej Tak, nie warto czekać na tą 2 osOBE ;x Czasami warto Zaloguj się, aby móc odpowiedzieć na pytanie i cieszyć się pełną funkcjonalnością serwisu. Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się.
Polacy kochają Czechów. Dlaczego bez wzajemności? W stosunku Czechów do polskiej żywności, jak w soczewce, widać wszystkie czeskie stereotypy o Polsce i Polakach. „Dawniej Czesi traktowali nas tak, jak my Rumunów, ale jest pewien postęp. Teraz traktują nas tak, jak my Ukraińców” – uważa Aleksander Kaczorowski, tłumacz i
Psychologia Relacje Czy warto kochać nie będąc kochanym? Miłość bez wzajemności By Redakcja 4 lata ago Gdyby nie nieszczęśliwa, niespełniona i zakazana miłość, nigdy nie powstałoby tyle wyjątkowych książek i piosenek. To właśnie miłość pisze najpiękniejsze wiersze, choć nie zawsze piękne scenariusze. Każda z nas na pewno doświadczyła miłości, a jeśli jesteś w tym miejscu, to niekoniecznie była to miłość odwzajemniona. Brak wzajemności i odrzucenie jest zawsze trudne w każdej relacji.… Więcej Nie mam już mu co tłumaczyć, bo on o wszystkim wie. Nie mogę mu też powiedzieć żeby przestał mnie kochać, przecież to niemożliwe. Ja wiem jak jego to boli, nawet nie mam pojęcia co mogłabym mu powiedzieć. Próbuję go pocieszyć, robię wszystko, ale to nic nie daje. Miłość to miłość I to w dodatku bez wzajemności :-( Ja kocham go a on mnie... czy warto o tym dalej myslec?? ODPOWIEDZI (13) chwilę temu skasowany 2011-02-05 22:03:50 Jeśli nic do Ciebie nie czuje to odpuść sobie. Jest tylu chłopaków że spokojnie sobie znajdziesz takiego który będzie Cie kochał z wzajemnościa :) Odpowiedz na ten komentarz 2011-02-05 22:18:14 Skoro Cię nie kocha to odpuść sobie, ponieważ to potem sprawia jeszcze większy ból niż teraz... Odpowiedz na ten komentarz Niunia135 2011-02-05 22:01:24 Jeżeli nie kocha to chyba raczej nie no chyba że się zakocha w Tobie to zawsze można spróbować Odpowiedz na ten komentarz Karolcia12xD 2011-02-05 21:58:48 Znaczy on mnie nie kocha... sorki bo źle napisałam xD Odpowiedz na ten komentarz Karolcia12xD 2011-02-05 21:58:16 Znaczy on mnie nie kocha... sorki bo źle napisałam xD Odpowiedz na ten komentarz zespol 2011-02-05 22:02:56 Miłość bez wzajemności to miłość bardzo bolesna. Daje okropne samopoczucie i zrezygnowanie. Tak naprawdę nie można o niej zapomnieć, chybaże nie kocha się prawdziwie. Jeśli przytrafiło Ci się coś takiego, to najlepiej będzie jeśli pomyślisz o tym w ten sposób: jest na ziemi facet, który kocha Cię bardziej niż Ty kochasz swego nieodwzajemnionego chłopaka. Ale nie wie, że istniejesz... ;) Trzeba zrozumieć tę sentencję. Odpowiedz na ten komentarz skasowany 2011-02-05 22:17:58 wiesz, przezywam teraz taka milosc bez wzajemnosci, ale co to za milosc, ani sie nie przytulacie calujecie nawet nie wie ze podobasz mu sie wiec raczej albo mu to powiedz albo poszukaj kogos innego ;] Odpowiedz na ten komentarz skasowany 2011-02-05 22:36:49 nie da sie kochac za dwoje. Odpuść. Odpowiedz na ten komentarz Karolcia12xD 2011-02-05 22:20:20 on wie ze mi sie podoba mowiłam mu ale on.... powiedział że ok i tyle Odpowiedz na ten komentarz Ancyś17 2011-02-06 19:26:02 ja kochałam swojego byłego ponad 2 lata .. pisaliśmy jako znajomi i sie spotykaliśmy dawał mi złude nadziejeee ; (( a teraz to wgl mnie olał ... szczerze nie warto kochać ; )) Odpowiedz na ten komentarz Karolcia12xD 2011-02-05 22:01:23 On mnie NIE kocha :((( tylko lubi... Odpowiedz na ten komentarz Asia15246 2011-02-05 22:00:36 To kocha czy nie ?? Odpowiedz na ten komentarz patrycja17121 2011-02-05 22:07:20 odpusc^^ Odpowiedz na ten komentarz Zaloguj się by móc dodać komentarz. Kochać za bardzo – kochać nieszczęśliwie i destrukcyjnie. Nieszczęśliwie, to najtrafniejsze określenie. Taka miłość niesie ze sobą cierpienie. Niektórzy mówią jeszcze, że „kochać za bardzo”, to kochać bez wzajemności. Z tym się jednak nie zgodzę. Wprawdzie jest duża grupa osób (najczęściej kobiet), które ze
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2012-06-23 00:03:21 colinka21 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-22 Posty: 50 Temat: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. dokladnie tak sie to zaczelo.. zlamane serce, miesiace samotnosci, nowa praca, ludzie i ... przystojniak z pracy. zaczelo sie tak nie winnie, ja nie chcaca sie wiazac ze wzgledu na dosiadczenia z poprzedniego zwiazku, stawiajaca wszystko na kariere i w glowie mi nie bylo, myslec o ponownym gotowaniu obiadow, praniu, dogadzaniu. pomimo mojego wieku (27), calkowicie mi to odpowiadalo. twierdzilam, na milosc przyjdzie czas, teraz kariera wazniejsza i przede wszystkim rozwaga co do milosci. on - przystojny i wolny. juz odpoczatku mojej pracy, dobrze sie rozumielismy.. smiechy, wyglupy najpierw tylko w pracy, pozniej doszly spotkania po.. nie winne kawki i weekendy spedzone przy kolejnym filmie, badz wypady do dyskoteki, zamienily sie w relacje 'friends with benefits'... dalej nam obojgu to odpowiadalo.. kariera + przyjemnosci = bez zobowiazan. wtedy jeszcze myslalam, ze nic lepszego nie moglo mi sie trafic. jednak miesiace mijaly a ja zauwazylam, ze zaczynam czuc do niego coraz wiecej. lapalam sie na tym, ze kazdego dnia czekalam na wiadomosc od niego. i stalo sie - zakochalam sie.. po jakims czasie nie wytrzymalam, i powiedzialam jemu ze wydaje mi sie ze czuje do niego cos wiecej niz tylko 'przyjaciel'.. a on mi na to, ze nie chce sie z nikim wiazac. najpierw kariera i przyjemnosci, pozniej myslenie o powaznym zwiazku.. nie moglam sobie poradzic, z tymi slowami wypowiedzianymi przez niego.. tyle razy probowalam, zapomniec o nim, ale to jest silniejsze. ON JEST CALY CZAS W MOJEJ GLOWIE! wszystko co robie, jak sie maluje, ubieram, robie z mysla o nim. ze jemu by sie tak podobalo. totalna obsesja!! jak mam sobie poradzic z tym, aby zapomniec o nim?? w dodatku, nie potrafie odmowic mu prpowanego spotkania, a tak bardzo chciala bym powiedziec nie.. nie jest on draniem, gdyz to raczej jest taki 'synus mamusi'.. nigdy nie mialam takiego uczucia, dlatego tez nie moge sobie z tym sama poradzic. za dlugo to tkwi we mnie..:( stop wasting your tears on someone who doesnt care enough to make you smile 2 Odpowiedź przez red 2012-06-23 00:18:47 red Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-25 Posty: 772 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa..Też miałam takiego kolegę. Niestety musisz zakończyć tę znajomość. Ty chcesz czegoś więcej, on nie, więc jeśli dalej będziesz się z nim spotykać- będziesz się unieszczęśliwiać tylko. Na propozycję kolejnego spotkania powiedz nie- twarde i stanowcze NIE. Znajdź sobie jakieś ciekawe i wciągające zajęcie, które wypełni Ci czas i nie będziesz mieć kiedy o nim myśleć. Życzę powodzenia:) 3 Odpowiedź przez colinka21 2012-06-23 01:58:11 colinka21 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-22 Posty: 50 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. zeby to bylo takie latwe, powiedziec NIE.. tyle razy, obiecuje sobie ze juz wiecej sie z nim nie spotkam, a oczywiscie konczy sie to inaczej, gdyz na sama mysl, ze mam byc w jego ramionach robi mi sie cieplej:) najgorsze jest to, ze ja go codziennie widuje w pracy. w miejscu gdzie jest bardzo mily dla mnie i pomocny. pamietam, ze raz powiedzialam mu kilka ostrych slow ( nie bede rozpisywala sie dlaczego to zrobilam, ale to bylo z powodu jego zachowania), to na drugi dzien chodzil jak zbity pies i nie chcial z nikim rozmawiac o tym. a pod koniec naszej zmiany, zaczepil mnie i zaczal robic smutna mine, ze on chce nadal byc moim przyjacielem, ze mamy sie nie klocic itp. jak trudno jest zapomniec o kim, z kim tak bardzo lubisz spedzac czas.. stop wasting your tears on someone who doesnt care enough to make you smile 4 Odpowiedź przez yoghurt007 2012-06-23 10:24:19 yoghurt007 net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-19 Posty: 4,556 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. W takim razie wyjaśnij mu, żeby cie nie zapraszał... Trust me, when I woke today I had no plans to be so sexy...but shit happens ! Deep in my soul there is a warrior that I'm afraid of... 5 Odpowiedź przez modzia7 2012-06-23 11:27:11 modzia7 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-08-17 Posty: 895 Wiek: 25 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa..skoro Ty coś czujesz a on nie... to po co to ciągnąć? bo jest miły? Lepiej to skończyć wcześniej, niż później. 6 Odpowiedź przez skomplikowana 2012-06-23 11:40:19 skomplikowana Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-14 Posty: 328 Wiek: 27 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. Jeśli Ci na nim zależy to musisz postawić wszystko na jedną kartę, przecież nie wiesz jak on zareaguje gdy powiesz NIE! może zobaczy, że z nikim nie było mu tak dobrze..Proponuje obejrzeć sobie w samotności film " To tylko sex" z Justinem Timberlakiem jak narazie tkwisz w martwym punkcie i nie zmienisz jego podejscia takim zachowaniem. "Wczorajszy ból jest dzisiejszą siłą!" 7 Odpowiedź przez colinka21 2012-06-26 23:26:34 colinka21 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-22 Posty: 50 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. widzialam ten film i tak bardzo bym chciala, zeby w moim zyciu nastapilo takie zakonczenie...tak bardzo bym chciala.. samotnosc mnie przytlacza. czuje jak zycie uplywa mi miedzy palcami i nigdy juz nie zaznam szczescia... smutne, ale prawdziwe:(( stop wasting your tears on someone who doesnt care enough to make you smile 8 Odpowiedź przez red 2012-06-26 23:47:24 red Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-25 Posty: 772 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa..Może terapia wstrząsowa coś da w jego wypadku? Może jeśli zakończysz tę znajomość, to on dojdzie do wniosku, że jednak coś do Ciebie czuje i zakończenie będzie takie, jak w filmie? A jeśli nie, to przynajmniej nie będziesz się dłużej męczyć nieodwzajemnioną miłością. Tak czy siak, tylko skorzystasz- pomyśl o tym;) 9 Odpowiedź przez colinka21 2012-07-02 22:57:16 colinka21 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-22 Posty: 50 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. stwierdzam fakt - jestem beznadziejna do kwadratu!! posluchalam sie waszych rad i totalnie go ignorowalam, az do wczoraj... przyszedl z nie zapowiadana wizyta. otworzylam drzwi i oczom nie moglam uwierzyc. stal w drzwiach, tak jak by wogole sie nic nie stalo i bezszczelnie wchodzac do srodka bez zaproszenia, powiedzial ze stesknil sie za moja kawa, ze nikt nie robi lepszej kawy ode mnie. powiedzialam mu, aby sobie poszedl, ze go nie chce widziec. mowilam, wyganialam i tak bez konca.. wkoncu zamknal mu buzie swoim pocalunkiem i wymieklam.. pozwolilam mu zostac.. zalosna jestem i tyle!! stop wasting your tears on someone who doesnt care enough to make you smile 10 Odpowiedź przez lelka 2012-07-02 23:18:22 lelka Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-30 Posty: 24 Wiek: 20 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa..no widzisz to mamy tak samo. też jestem żałosna i tyle. nie odzywał się, nie widywaliśmy się. przyszedł,, wymiękłam, było pięknie jeden dzień i teraz znowu zalamana jestem. 11 Odpowiedź przez betheone 2012-07-03 12:36:42 betheone Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-13 Posty: 310 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa..myszki same sobie dołek kopiecie ja rozumiem, ale musicie być stanowcze, bo same na własne życzenie cierpicie.. 12 Odpowiedź przez colinka21 2012-07-03 13:16:48 colinka21 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-22 Posty: 50 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. Dziewczyny, ja już nie daje rady..!! Błagam, jak mam wybić go sobie z głowy. Wiem, ze z tego nic nie będzie.. Dlaczego najbardziej zależy nam na tych, którzy nas rania.. On jest teraz dla mnie taki miły i sympatyczny. W pracy robi wszystko o co go poproszę. Aż do obrzydlistwa w lazi mi w d..pe! stop wasting your tears on someone who doesnt care enough to make you smile 13 Odpowiedź przez Wielokropek 2012-07-03 13:25:55 Wielokropek 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-03-01 Posty: 26,007 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. Generalizowanie nie ma sensu; w ten sposób nie znajdziesz rozwiązania. Zapytaj się siebie i odpowiedz sobie na pytanie "dlaczego zależy mi na człowieku, który otwarcie przyznał, że nie widzi możliwości bycia ze mną w związku?". I omiń wytłumaczenie o nazwie "zakochałam się". Jeśli ktoś chce, znajdzie ktoś nie chce, znajdzie powód."Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski 14 Odpowiedź przez betheone 2012-07-03 13:37:02 Ostatnio edytowany przez betheone (2012-07-03 13:38:24) betheone Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-13 Posty: 310 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. dokładnie jak wielokropek mówi..albo hm powiedz sobie tak sama szczerze gdyby Twoja przyjaciółka albo dobra koleżanka opowiedziała Ci taką samą historię jak Ty Nam teraz co byś Jej poradziła? Nie bądź mi to mówić, ale mam wrażenie, że On Cię po prostu wykorzystuje..idealnie wykorzystuje Twoją słabość do Niego tym bardziej, że ma teraz tej słabości świadomość, a Ty się nabierasz kochana. 15 Odpowiedź przez colinka21 2012-07-03 22:57:03 colinka21 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-22 Posty: 50 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. normalnie znowu mi sie chce plakac.. dziekuje Wam dziewczyny za wsparcie. jestescie wielkie!! tylko jak mam o nim zapomniec?? czy jest wogole na to jakies lekarstwo?? dlaczego tacy faceci wogole istnieja?? stop wasting your tears on someone who doesnt care enough to make you smile 16 Odpowiedź przez Wielokropek 2012-07-03 23:12:21 Wielokropek 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-03-01 Posty: 26,007 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. Co wątek o nieszczęśliwej miłości lub nieszczęśliwym zakochaniu, to błagalne prośby o amnezję!Oczekujesz niemożliwej rzeczy: zapomnienia o ważnej osobie w swoim życiu. Tylko poważna choroba, uraz głowy może spowodować zaburzenia jak świat światem podrywacze byli, są i będą. I były, są i będą kobiety, które ulegają ich umizgom. Jeśli ktoś chce, znajdzie ktoś nie chce, znajdzie powód."Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski 17 Odpowiedź przez colinka21 2013-01-08 00:00:32 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-01-08 00:06:44) colinka21 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-22 Posty: 50 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. dziewczyny, zdobylam sie na odwage i powiedzialam mu co do niego czuje (wiedzac oczywiscie, ze on nie zmienil zdania co do wyjazdu do australi). on powiedzial, ze mnie bardzo lubi, ze mnie kocha, ze bardzo mu zalerzy na mnie, ale... nie mozemy byc razem.. powod - nie ma powodu..wyjezdza juz za 4 dni do australi.. powiedzial, ze nie mam czekac na niego (nie chce marnowac mojego czasu). co mam o tym wszystkim myslec?? myslicie, ze powinnam czekac na niego, a jestem w stanie to zrobic, tylko boje sie ze jak wroci, to i tak nie bedziemy razem i wtedy tego nie zniose.. juz teraz jest mi ciezszko, nawet bardzo bardzo.. co mam myslec o tym wszystkim?? pomocy, bo oszaleje!! nic mnie juz nie cieszy, tylko praca i lzy..a no i najwazniejsze, czy mam sie do niego odzywac tzn. pisac pierwsza itp itd. ?? poprosic go o spoktanie jeszcze przed jego wyjazdem czy poczeac az on pierwszy to zaproponuje?? stop wasting your tears on someone who doesnt care enough to make you smile 18 Odpowiedź przez alfaalfa 2013-01-08 00:14:07 alfaalfa Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-11-27 Posty: 1,871 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. Facet pobawił się i daje nogę.. Sam się do Ciebie odezwie przed wyjazdem - przecież nie ominie sexu ze zdesperowaną kobietą na pożegnanie.. bo ważna jest dla mnierównowaga uczynków i słów 19 Odpowiedź przez colinka21 2013-01-08 00:19:37 colinka21 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-22 Posty: 50 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. nie powiem, troche mnie zabolala Twoja wypowiedz, ale moze i to dobrze i otwozy mi to oczy.. stop wasting your tears on someone who doesnt care enough to make you smile 20 Odpowiedź przez alfaalfa 2013-01-08 00:26:18 alfaalfa Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-11-27 Posty: 1,871 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. powiedzial, ze nie mam czekac na niego (nie chce marnowac mojego czasu).Zrób jak Ci radzi : nie czekaj. Nie zależy mu na na kogoś kto odwzajemni Twoje uczucia. bo ważna jest dla mnierównowaga uczynków i słów 21 Odpowiedź przez colinka21 2013-01-08 00:31:43 colinka21 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-22 Posty: 50 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. tak myslisz?? czyli bys nie czekala na niego?? ale jak tu dac sobie z nim spokoj, skoro ja nawet na chwile nie moge przestac myslec o nim.. to jest obsesja, wszedzie go widze, wszedzie go czuje, wszystko mi go przypomina.. stop wasting your tears on someone who doesnt care enough to make you smile 22 Odpowiedź przez NateVenus88 2013-01-08 00:57:30 NateVenus88 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-10-26 Posty: 132 Wiek: 24 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. Skoro nawet on przekonuje Cie, zebys na niego nie czekala to dlaczego tak uparcie chcesz to robic? Facet postawil sprawe jasno- pewnie, ze to przykre, ale przynajmniej wiesz na czym stoisz. Skoro on nie widzi dla was szansy to widocznie jej nie ma. Co jeszcze mialby Ci powiedziec, zebys w reszcie zrozumiala ta oczywistosc?? "Wiem, że trudno jest uwierzyć jak łatwo stać się dla kogoś tylko wspomnieniem..." ...kobieta albo kocha, albo nienawidzi... 23 Odpowiedź przez 2013-01-08 11:20:46 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-06 Posty: 14 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa..Odpuść sobie, albo zrozumie co stracił i wróci - będziecie razem, albo znajdzie sobie kolejną zranioną do pocieszenia. Poprosiłaś go o brak spotkań, a on i tak przychodzi...phi, nawet Twojego zdania i Twoich uczuć nie potrafi uszanować. Gdyby miał choć cień przyzwoitości odpuściłby w momencie kiedy stwierdziłaś, że coś do niego czujesz! 24 Odpowiedź przez colinka21 2013-01-09 02:09:06 colinka21 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-22 Posty: 50 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. postanowilam raz na zawsze pogodzic sie z tym faktem, iz nigdy nie bedziemy razem.. teraz tylko trzeba sie wyleczyc z tego, co bedzie najtrudniejsze z tego ostatnio madre slowa, i pozwolcie ze sie nimi z wami podziele:"Szczęście jest jak motyl. Ścigaj je, a umknie ci. Usiądź spokojnie, a spłynie na twoje barki."W życiu nie ma takiej chwili, abyśmy nie mieli wszystkiego, co potrzebne, aby czuć się szczęśliwymi. Pomyśl o tym przez minutę [...]. Jeśli jesteś nieszczęśliwy, to dlatego, że cały czas myślisz raczej o tym, czego nie masz, zamiast koncentrować się na tym, co masz w danej chwili. stop wasting your tears on someone who doesnt care enough to make you smile 25 Odpowiedź przez colinka21 2013-01-10 22:23:15 colinka21 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-22 Posty: 50 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. jestem glupia i naiwna, tyle moge rzec.................!!!!!!!!!!!!!!! brak mi juz sil do zycia i nie chce juz zycia...... nie ma sensu!!!!!!!!! stop wasting your tears on someone who doesnt care enough to make you smile 26 Odpowiedź przez alfaalfa 2013-01-11 00:24:27 alfaalfa Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-11-27 Posty: 1,871 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. Nie Ty pierwsza i nie ostatnia zakochałaś się bez wzajemności. Czasem tak bywa.. bo ważna jest dla mnierównowaga uczynków i słów 27 Odpowiedź przez Vold 2013-01-11 02:25:10 Ostatnio edytowany przez Vold (2013-01-11 02:30:30) Vold Net-Facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-12-18 Posty: 114 Wiek: 21 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. Jestem młody ale akurat w kwestii "miłości bez wzajemności" mam świetne doświadczenie. Właściwie jedyne jakie mam jeśli chodzi o "miłość". Może post się przyda Trzy razy byłem sytuacja nie warta zaczęłem studiować, zakumplowałem się z jedną dziewczyną, spotykaliśmy się, jakieś piwo, film, żarty, uśmiechy, zabawy, rozmowy o wszystkim i o niczym, i mimo że szaleństwa urody tej dziewczyny nie było, mam świadomość że się zakochuje. No wtedy będąc całe życie samotny cieszyłem się "nareszcie miłość", w każdym razie z jej strony kompletne nic...Załamałem się. Wszystkie te Twoje objawy że ciężko odmówić, i że siedzi w kółko w głowie, znam świetnie. Wtedy nie potrafiłem spać z tego powodu, no dodaj jeszcze mój młody wiek, fakt że to pierwsza w zasadzie taka silna miłość, no i poczucie samotności. w końcu zrobiłem?Trzy miesiące się zadręczałęm, liczyłem że jakoś przejdzie, a jednocześnie będe dalej się kumplował, ale nie przechodziło a byłem coraz bardziej nieszczęśliwy i żyłem w TOTALNIE kontakt, pomimo że bardzo często się z nią musiałem mijac na uczelni. Poświęciłem się swoim pasją, głównie sportowi. Dużo pracowałem. Żeby tylko zająć się czymś konstruktywnym, czymś zajmującym, nie myśleniem o tygodni i jakoś w końcu tylko, nagle miałem nową koleżankę, zupełnie inną z charakteru, i z wyglądu, ta swoją urodą zaczęła mnie z czasem przyciągać jak magnes. Z tego wyszło kolejne odrzucenie. Ale tym razem nie wpakowałem się w uczucie, uczyłem się na błedach, jest mi przykro ale nie przejmuję się zbytnio. Raczej zadręczają mnie moje koleżeńskie relację z Ta dziewczyna z którą z totalnie zerwałem kontakt, po roku spotkałem się z nią, usłyszałem... "może jednak spróbujemy" 28 Odpowiedź przez lady 2013-01-11 18:11:25 lady Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-12-16 Posty: 234 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. Droga autorko, Rozumiem Cię doskonale. Sama przeżywam coś podobnego. Zaczęło się tak jak u Ciebie,a teraz jestem w sytuacji gdy próbuje zapomnieć.. Zawsze byłam twarda i stanowcza, a teraz jakbym nie była sobą. Nie wiem jak zapomnieć. Nie ma recepty. Na pewno potrzebny jest czas. Próbowałam się spotkać z kimś innym,ale to nie zdało egzaminu. Myślami byłam zupełnie gdzie indziej. Także .. czas najlepsze lekarstwo.. I jak ktoś wyżej pisał- trzeba zająć się czymś konstruktywnym, pracą.. byle tylko nie myśleć i .. zero kontaktu.. Sama próbuję wprowadzić to w życie Niestety póki co z miernym skutkiem. Życie jest zbyt krótkie żeby pić złej jakości wino... 29 Odpowiedź przez Vold 2013-01-11 20:31:30 Vold Net-Facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-12-18 Posty: 114 Wiek: 21 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. Eeee tam myślę że recepta jest taka: totalnie się własnymi pasjamia, pracą, pewnym czasie spotykać się z innymi dziewczynami/ początku boli, ale przechodzi 30 Odpowiedź przez lady 2013-01-11 20:43:35 lady Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-12-16 Posty: 234 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. Zawsze dobrze powiedzieć, gorzej zrealizować:P Życie jest zbyt krótkie żeby pić złej jakości wino... 31 Odpowiedź przez Vold 2013-01-11 20:51:06 Vold Net-Facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-12-18 Posty: 114 Wiek: 21 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa..Ja to realizowałem, opowiadam z autopsji .Wiadomo nie ma lekko. 32 Odpowiedź przez ban 2013-01-11 21:00:27 Ostatnio edytowany przez ban (2013-01-11 21:12:52) ban Net-Facet Nieaktywny Zawód: hitech, management Zarejestrowany: 2012-11-28 Posty: 1,024 Wiek: 3X (trójka na początku) Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. Moje rozeznanie sprawy jest proste -- spotykłaś się facetem. Kochasz go. Spędziliście mnóstwo czasu razem. Wiem, ze z tego nic nie będzie.. Dlaczego najbardziej zależy nam na tych, którzy nas rania.. On jest teraz dla mnie taki miły i sympatyczny. W pracy robi wszystko o co go poproszę. Aż do obrzydlistwa w lazi mi w d..pe!To było już danwno... ale kochałaś go, on był dla Ciebie miły, a Ty kombinowałaś jak to zakończyć. Nie wszyscy tak mogą -- spędzać czas z osobą, którą się kocha. Tobie było to dane. Ale niestety... pod wpływem presji społecznej i durnowatych drogowskazów moralnych od rodziców/księdza/nauczyciela postanowiłaś to zerwać. Jeszcze razem się spotykaliście a Ty kombinowałaś jak odmówić spotkania. Kochałaś a kombinowałaś jak nie spotkać osoby, którą kochasz tylko dlatego, że on powiedział, że nie chce się angażować. Kto Cię nauczył takiego wyrachowania?No ale zaskoczenie mnie spotkało w tym wątku... Odważyłaś się powiedzieć osobie, którą kochasz, że ją kochasz. BRAWO! Przywracasz mi wiarę w ludzi -- że jeszcze są tacy co potrafią myśleć, tacy co jak kochają mówią że kochają. Brawo dla tego mężczyzny, którego kochasz, że powiedział Ci szczerze, abyś na niego nie czekała. Nie wiem czy już wyjechał, czy już wyjedzie. Mam nadzieję, że jak będziecie oboje chcieli pożegnać się seksem, to nie odmówisz -- nie odmówisz bycia blisko choćby ostatni raz z osobą, którą TY kochasz. Potem on wyjedzie... Ale jak wyjedzie to zobaczymy co dalej z tym zrobić... Jednak miłości nie da się ani wzniecić ani zabić. Nie rób tego. Ona musi sama zniknąć, albo zostanie w twoim sercu na zawsze. Zobaczymy co będzie... musi minąć trochę no i najwazniejsze, czy mam sie do niego odzywac tzn. pisac pierwsza itp itd. ?? poprosic go o spoktanie jeszcze przed jego wyjazdem czy poczeac az on pierwszy to zaproponuje??Podstawa to nie krzywdzić go. Trudno ludziom zrozumieć co znaczy nie krzywdzić, ale głównie chodzi o uszanowanie jego wolnej woli. Jeśli napiszesz do niego maila raz na dzień, raz na tydzień, jak zapytasz jak sobie radzi, jak on przyśle Ci koleżeńskie zdjęcie ze stołówki -- to będzie super. Ale jeśli zaczniesz od niego wymagać deklaracji, oświadczeń, będziesz pytała czy jeszcze coś was łączy -- to będziesz działać jak "kobieta bluszcz", która chce zagarnąć jego osobę. Ja bym o spotkanie nie prosił, ale zostawił otwartą furtkę -- np. "Jak chcesz to jestem gotowa na ostatnie nasze spotkanie w tym życiu...". Nie proponuj spotkania -- zostaw mu wolną wolę. Wbrew temu co Ci radzą, to nie zrywaj kontaktu -- niech on to wychłodzi. Wtedy może i miłość się ochłodzi, może umrze śmiercią naturalną, a Ty nie będziesz musiała sobi enożem połowy serca glupia i naiwna, tyle moge rzec.................!!!!!!!!!!!!!!! brak mi juz sil do zycia i nie chce juz zycia...... nie ma sensu!!!!!!!!!Nie jesteś głupia ani naiwna -- twierdzę tak, ponieważ potrafiłaś powiedzieć co czujesz. Brak ci sił do życia, ponieważ bardzo usiłujesz zabić w sobie miłość... ta miłość to część cieibe, a Ty jak bandzior chcesz wziąć nóż i kawałek serca wykroić i wyrzucić. Straszna to walka. Ja bym się nie okaleczał jest jak ogień w sercu -- nie ugasisz jej, ona się musi przepalić. Wypali się do zera, zostanie sam popiół. Ale jeśli ta miłość była piękna i głęboka, to na dnie serca zostanie jakiś jeden kamyczek, który się będzie tlił nawet do końca twoich dni. Ja to znammm, bo wypaliłem takie miłości może dwie... 33 Odpowiedź przez colinka21 2013-01-12 00:09:38 colinka21 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-22 Posty: 50 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. Nie wiem jak mam Tobie dziekowac, za te slowa otuchy, a jednoczesnie za otworzenie mi tak naprawde oczu, co ja najlepszego zrobilam.. Teraz dopiero widze, ze po czesci wina lezy po mojej stronie.. Juz wyjechal i nawet nie zdarzyalam sie zoaczyc z nim.. powiedzial, ze bardzo by chcial sie ze mna zobaczyc przed wyjazdem, ale nie lubi porzegnan.. zapewnial mnie, ze wroci szybciej niz mi sie wydaje, ale nie dal konkretnej daty terminu. powiedzial tylko tyle, ze jak by nie wyjechal, to nigdy by sobie tyego nie wybaczyl i do konca zycia mial by wyrzuty sumienia. nie wiem czy to tylko tlumaczenia czy prawda. jedno wiem, ze irlandczycy moga dostac wize pracownicza do australii tylko do 30 roku zycia.. wierze, ze powiedzial mi prawde.. wlasnie jest w drodze do amsterdamu a z tamtad czeka go 6 tyg w azji, a pozniej australia.. zyje tylko nadzieja, ze wroci po 3 miesiacach (pierwsza wiza mu sie konczy po 3 miesiacach i musi skladac wniosek o przedluzenie wizy) i moja historia zakonczy sie szczesliwie.. czyli nic mi innego nnie pozostalo, jak bycie nadal jego kumpela bez pisania jakich kolwiek 'tesknie' itp itd oraz udawania, ze bez niego swietnie daje sobie rade.. wierz, ze dodales mi sil i przede wszystkim wiare w lepsze jutro, a tego mi najbardziej teraz trzeba.. pytanko do Ciebie jak do faceta, myslisz ze nawet po tym jak mi powiedzial, ze mam nie czekac na niego, to jak wroci, to mamy szanse na bycie razem?? stop wasting your tears on someone who doesnt care enough to make you smile 34 Odpowiedź przez ban 2013-01-12 01:19:28 ban Net-Facet Nieaktywny Zawód: hitech, management Zarejestrowany: 2012-11-28 Posty: 1,024 Wiek: 3X (trójka na początku) Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. Nie wiem jak mam Tobie dziekowac, za te slowa otuchy, a jednoczesnie za otworzenie mi tak naprawde oczuNieskromnie przyznam, że znam trochę miłość, zabijanie miłości, rozłąkę. Wiedziałem że postawię Cię na nogi takim kopniakiem w pupę. , co ja najlepszego zrobilam.. Teraz dopiero widze, ze po czesci wina lezy po mojej stronie..Po co komu akt oskarżenia kto jest winny? Sprawa jest prosta -- Ty kochasz go, powiedziałaś mu to (BRAWO!), ale on wyjechał. Dałaś mu wolną wolę, prawdziwa miłość nie osacza, ale daje wolną wolę. Jeśli on wróci do Ciebie to będziesz zadowolona, bo wrócił sam, bo nie jesteś mu obojętna. Lepiej mieć kanarka na wolności, który co rano przylatuje do okna, niż kanarka w klatce i bać się otworzyć drzwiczek, bo może uciec. Juz wyjechal i nawet nie zdarzyalam sie zoaczyc z nim.. powiedzial, ze bardzo by chcial sie ze mna zobaczyc przed wyjazdem, ale nie lubi porzegnan.. zapewnial mnie, ze wroci szybciej niz mi sie wydaje, ale nie dal konkretnej daty terminu. powiedzial tylko tyle, ze jak by nie wyjechal, to nigdy by sobie tyego nie wybaczyl i do konca zycia mial by wyrzuty że wyjechał. czyli nic mi innego nnie pozostalo, jak bycie nadal jego kumpela bez pisania jakich kolwiek 'tesknie' itp itd oraz udawania, ze bez niego swietnie daje sobie rade.. wierz, ze dodales mi sil i przede wszystkim wiare w lepsze jutro, a tego mi najbardziej teraz trzeba..Pisz mu co myślisz, ale jeśli z twoich mailii zacznie wylewać się żal, tęsknota, cierpienie to zaczniesz obarczać go winą za te złe uczucia. Miej na uwadze jego dobro i pisz co Ci serce mówi. Ale nie obrastaj go jak bluszcz. Musisz mieć swoje życie. Trzeba iść razem przez życie a nie jedno na plecach drugiego. pytanko do Ciebie jak do faceta, myslisz ze nawet po tym jak mi powiedzial, ze mam nie czekac na niego, to jak wroci, to mamy szanse na bycie razem??Zawsze jest szansa. Ale nie odtrącaj kolegów, którzy się do Ciebie uśmiechają. Zachowuj się tak, jakby on nigdy miał nie wrócić, jakby on Cię nie kochał. Kontaktu nie zrywaj. Z innymi chłopakami się spotykaj. Zobaczysz co będzie. Ważne, abyś sama siebie nie krzywdziła i aby nie krzywdzić tego co wyjechał. Może się okazać, że teraz będzie do Ciebie pisał, potem przestanie, potem dowiesz się, że ma dziewczynę. Potem wezmą ślub. Ty spotkasz kogoś, weźmiesz ślub. Potem Ty i on (ten co wyjechał) spotkacie się w markecie i strzeli Was piorun miłosny, będziecie zdradzać. Heheheheh... tak czasem życie się plecie. Podsumowując: -- możesz go kochać-- nie zrywaj kontaktu -- nie wiadomo co będzie w przyszłości 35 Odpowiedź przez colinka21 2013-01-14 14:59:00 colinka21 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-22 Posty: 50 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. i juz wyjechal.. nie ma go.. czuje smutek, a jednoczesnie ciesze sie jego szczesciem. jezeli on jest tam szczesliwy, to i ja czuje sie lepiej. mial dac znac jak doleci na miejsce, oczywiscie tego nie zrobil.. nie mam mu to za zle i nie pisze do niego. jak bedzie chcial, to napisze sam.. przeczytalam na jego fejsie w komentarzach jego znajomych, ktorzy byli z nim na lotnisku: ' colin boys hearts were also broken..' tak jak powiedzial kolega w powyzszym watku, ze jak bedzie chcial to sam wroci, a jak nie, to najwidoczniej tak mialo byc.. pomimo mojego wieku (zblizam sie duzymi krokami do 30:) nie szukam zadnych nowych przygod i facetow. zrozumialam, ze wszystko jest nam pisane i nie ma co na sile szukac szczescia.. stop wasting your tears on someone who doesnt care enough to make you smile 36 Odpowiedź przez colinka21 2013-01-15 15:07:44 colinka21 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-22 Posty: 50 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. ... i dol powraca... myslalam, ze jestem silna.. najwidoczniej to jest silniejsze ode mnie:((( stop wasting your tears on someone who doesnt care enough to make you smile 37 Odpowiedź przez ban 2013-01-16 02:17:35 ban Net-Facet Nieaktywny Zawód: hitech, management Zarejestrowany: 2012-11-28 Posty: 1,024 Wiek: 3X (trójka na początku) Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. colinka21 napisał/a:i juz wyjechal.. nie ma go.. czuje smutek, a jednoczesnie ciesze sie jego szczesciem. jezeli on jest tam szczesliwy, to i ja czuje sie miłosć daje wolność. Brawo dla Ciebie. ze jak bedzie chcial to sam wroci, a jak nie, to najwidoczniej tak mialo byc..potwierdzam tę opinię; jednak uważaj, bo on może kiedyś chcieć wrócić, ale pomyśli, że Ty pewnie go już nie chcesz, więc Ty dbaj o to, aby furtka do twojego serca była uchylona a nie zatrzaśniętapomimo mojego wieku (zblizam sie duzymi krokami do 30:) nie szukam zadnych nowych przygod i facetow. zrozumialam, ze wszystko jest nam pisane i nie ma co na sile szukac szczescia..Sorki! Źle myślisz. Szczęściu trzeba pomóc. Szczęście ma taką właściwość, że (1) samo rzadko przychodzi (2) trzeba się napracować, aby przyszło. Napracować == być dobrym człowiekiem, przynosić innym oraz sobie radość. 38 Odpowiedź przez Kwiatuszek100 2013-06-17 14:24:22 Kwiatuszek100 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-02-04 Posty: 1,268 Wiek: 29 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. Zainteresowała mnie ta historia i jestem nieziemsko ciekawa co dalej. Colinko opowiedz jak się skońcyło,jak jest teraz??? "Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty,to też nie diabeł rogaty..." 39 Odpowiedź przez colinka21 2014-04-19 00:49:33 colinka21 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-22 Posty: 50 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. hmm, los potrawi platac figle.. otoz poznalam chlopaka, z ktorym mam te same zainteresowania, wspolne pasje, ktory pokochal mnie.. na poczatku nie bylam pewna czy chce brnac w ten zwiazek, gdyz on mial rodzine (zona..dziecko..). mowila, tlumaczylam mu, aby przemyslal to czy chce zostawic wszystko dla mnie.. aby wrocil do zony, dziecka.. jendak nie, on postawil wszystko na jedna karte i rowniez postanowilam zaryzykowac.. pomyslalam, dlaczego by nie dac komus szansy pokochania mnie, skoro on nie chcial.. odziwem, zrodzila sie wielka milosc. on nie widzi swiata poza mna. dni mijaly, milosc rozkwitala i pojwil sie, on.., pan podroznik, ktory wrocil niespodziewanie z australi i oczywiscie zaczal pracowac w tym samym miejscu co ja.. powiem wam szczerze, ze z poczatku sie obawialam, ze wspominia wroca, ze wroci 'obsesja' na jego punkcie.. lecz nie.. nadal kocham faceta, ktory pokochal mnie. a on..jednym slowem, wlazi mi w moje 4 litery i nie przyjmuje do wiadomosci, ze ja mam kogos, kogo kocham fakt, ze teraz mam mase innych problemow zwiazanych z jego byla zona i dzieckiem, ale jestem najszczeliwsza na swiecie i mam nadzieje, ze tak juz pozostanie! jednakze, zrabana glowa niesie za soba nic nieporozumien, ale to juz kolejny rozdzial stop wasting your tears on someone who doesnt care enough to make you smile 40 Odpowiedź przez ZaubererDE 2014-04-20 22:52:39 Ostatnio edytowany przez ZaubererDE (2014-04-20 22:57:55) ZaubererDE Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-06-13 Posty: 531 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. Wisi nad tobą miecz Da...E nie, nie, lepiej nie. 41 Odpowiedź przez ewelka19855 2014-04-22 12:27:37 Ostatnio edytowany przez ewelka19855 (2014-04-22 12:51:48) ewelka19855 Mój jest ten kawałek podłogi Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-03-18 Posty: 75 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa..colinka21 napisał/a:normalnie znowu mi sie chce plakac.. dziekuje Wam dziewczyny za wsparcie. jestescie wielkie!! tylko jak mam o nim zapomniec?? czy jest wogole na to jakies lekarstwo?? dlaczego tacy faceci wogole istnieja?? 42 Odpowiedź przez colinka21 2014-08-13 17:32:10 colinka21 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-22 Posty: 50 Odp: kochac bez wzajemnosci, czyli niewinna zabawa.. ZaubererDE napisał/a:Wisi nad tobą miecz Da...E nie, nie, lepiej mowić jaśniej,..nie bardzo rozumie.. Jaki miecz?? O co chodzi? Aż sie boje... stop wasting your tears on someone who doesnt care enough to make you smile Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Nie da se nikogo zmusić do miłości..a gdyby nawet to czy warto kochać bez wzajemności?? cytuj; odpowiedz; napisał/a: zenia_mi 2008-04-05 21:54
Więcej wierszy na temat: Miłość « poprzedni następny » Czy warto kochać tak bez wzajemności, poświecić swe życie niechcianej miłości. Czy mam o nią walczyć tak za wszelką cenę, chociaż wiem że nic tym nie zmienie. Czy uciec w nieznane gdzieś daleko, a miłość odpłynie najbliższą rzeką... Napisany: 2011-03-07 Dodano: 2011-03-07 22:38:05 Ten wiersz przeczytano 492 razy Oddanych głosów: 4 Aby zagłosować zaloguj się w serwisie « poprzedni następny » Dodaj swój wiersz Wiersze znanych Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński Juliusz Słowacki Wisława Szymborska Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński Halina Poświatowska Jan Lechoń Tadeusz Borowski Jan Brzechwa Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer więcej » Autorzy na topie kazap Ola Bella Jagódka anna AMOR1988 marcepani więcej » 1,9 tys. views, 28 likes, 9 loves, 4 comments, 44 shares, Facebook Watch Videos from OTOZ Animals Oddział Oświęcim: Ciężko jest mieć w sercu tak wiele miłości, jeśli nie ma jej komu podarować.
Za oknem zimno, u niektórych pada. Niektórzy już myślą o tym, że kwestią czasu jest pojawienie się kataru, przeziębienia. Brrr. Nic przyjemnego. Ale przeziębieniu można zapobiec, wystarczy do swojej diety bardziej świadomie włączyć produkty, które dbają o nasze zdrowie. 16 produktów, które warto jeść, gdy na dworze zimno, a my obawiamy się przeziębienia Cytryna Witamina C skraca przeziębienie co najmniej o jeden dzień, jeśli zaczniemy dostarczać ją naszemu organizmowi przy pierwszych objawach, dlatego tak ważne jest uwzględnienie jesienią w swojej diecie cytryny, nie zapominajcie o niej. Najlepiej codziennie rano pijcie wodę z cytryną. Jogurt Jogurty, kefiry zawierają mnóstwo probiotyków, które są pożytecznymi szczepami bakterii pomagającymi w trawieniu i w problemach żołądkowych. To jednak nie wszystko. Ostatnie badania wykazały, że jedzenie jogurtów pomaga zmniejszyć ryzyko infekcji górnych dróg oddechowych. Czosnek Czosnek zawiera związek siarki zwany allicyną, który wytwarza silny przeciwutleniacz mający kluczowe znaczenie w walce z przeziębieniem. Działa najsilniej, kiedy jemy go na surowo. Ciemne zielone liście Im ciemniejsza zieleń warzyw tym lepiej, to jeden z najzdrowszych pokarmów, jakie możemy dostarczyć naszemu ciału. Przykładowo jarmuż jest pełen składników odżywczych, w tym witaminy K, A i C, z których wszystkie pomagają nam zachować zdrowie. Marchew Marchew i inne pomarańczowe warzywa, takie jak słodkie ziemniaki, zawierają wysoki poziom beta-karotenu, który jest przekształcany przez nasz organizm w witaminę A. Witamina ta odpowiedzialna jest za nasze zdrowie i walczy z przeziębieniem: pomaga utrzymać silny układ odpornościowy i utrzymuje w zdrowiu błony śluzowe w nosie i gardle. Tłusta ryba Wiadomo, że kwasy tłuszczowe omega-3 zmniejszają stan zapalny w organizmie. Tłuste ryby, takie jak tuńczyk, łosoś i makrela są bardzo bogate w dobry tłuszcz i mogą zapobiegać przeziębieniom i poważniejszym chorobom. Nasiona kopru włoskiego i anyżu Zarówno nasiona kopru włoskiego jak i anyżu są naturalnymi środkami wykrztuśnymi, a także mają właściwości antybakteryjne, które ułatwiają kaszel. Koper można spożywać na surowo lub prażony, a z nasion przygotować herbatę. Chude białko Chude białko, czyli kurczak, indyk i schab, nie tylko pomaga w budowaniu mięśni, ale także w budowaniu przeciwciał, które zwalczają infekcje. Jajka Jajka są bardzo bogate w cynk – wzmacniacz odporności. Udowodniono, że skraca czas trwania przeziębienia, więc jedz jajka, kiedy poczujesz, że nadchodzi przeziębienie. Grzyby Grzyby są bardzo bogate w antyoksydanty wzmacniające odporność, a także w błonnik, potas i witaminę B. Warto jeść je o tej porze roku, więc może w weekend wybierzcie się na grzyby? Ostre jedzenie Dopraw swoje potrawy. Ostre jedzenie sprawia, że ​​twoje oczy łzawią i cieknie z nosa wypłukując zatoki. Idealne dla tych, którzy walczą z przeziębieniem. Owsianka Owies zawiera rodzaj błonnika zwanego beta glukanem, który pomaga wzmocnić układ odpornościowy. Kalafior Kalafior zawiera silny antyoksydant zwany glutationem, który pomaga wzmocnić układ odpornościowy. Czerwona papryka Czerwona papryka jest wyjątkowo bogata w witaminę C; jedna czerwona papryka zawiera 150 miligramów witaminy. Porównaj to z pomarańczą, która zawiera tylko 100 miligramów! Gorzka czekolada Gorzka czekolada jest naładowana przeciwutleniaczem zwanym polifenolem, jest również bardzo bogata w cynk, czyli we wszystko co korzystne dla naszego zdrowia. Ziarna słonecznika Nasiona słonecznika są jednym z najlepszych naturalnych źródeł witaminy E, która chroni nasze płuca. źródło: The DailyMeal
Prawo wzajemności, czyli o tym dlaczego nie zawsze warto, aby ludzie czuli się dobrze w naszym towarzystwie – Kolejny fragment E-BOOKA TYAB Send an email 6 listopada 2016 8 1 872 9 minut czytania
“Przez całe moje życie uważałem miłość za, w pewnym sensie, przyzwolenie na bycie zniewolonym. Jest to nieprawda: jedyna wolność może wystąpić, gdy pojawia się miłość. Ten kto prawdziwie oddaje siebie, kto czuje się wolny, potrafi kochać swych bliźnich. A ten kto zdoła prawdziwie pokochać, ten czuje się tej przyczyny, wszystko co mógłbym przeżyć, zdziałać lub odkryć, staje się nieistotne. W miłości, nikt nie może nikogo innego zauroczyć. Każdy z nas jest odpowiedzialny za to co sam czuje i nie mamy prawa innych za to się zraniony, straciwszy kobietę, którą przyszło mi kochać. Teraz jednak jestem pewien, że niemożliwe jest żeby kogoś stracić, gdyż w istocie nikt nie jest niczują własnością. Na tym polega prawdziwe doświadczenie wolności: na nabyciu tego co w życiu najważniejsze a jednocześnie na posiadaniu tego…”Paulo Coelho – Jedenaście minutKluczem do rozwoju związku i rozwoju osobistego jest zaprzestanie starań by kogoś posiąść, a staranie się by swobodnie kochać, bez przesadnego przywiązania. Rozumiejąc miłość jako nieustanną serię ustępstw, poświęceń i zmagań przeciwko sobie, w imię związku, możemy sprawić, iż stanie się ona musimy poprzez siebie, a nie poprzez druga osobę“Wielkim ludzkim celem jest zrozumienie, co znaczy prawdziwie kochać. Miłość nie znajduje się w drugiej osobie, jest ona w nas samych; rozbudza nas. Jednak, po to, by być obudzonym, potrzebujemy innej osoby. Wszechświat tylko wtedy ma sens, gdy posiadamy kogoś, z kim możemy podzielić się emocjami.”Paulo Coelho – Jedenaście minutWłaśnie w tym miejscu większość z nas czuje się zagubionych. Szukamy kogoś kto wypełni nasze wady i niepewności, bez zdania sobie sprawy, że zbawienie mieszka wewnątrz nas innych ciężarem naszego życia, czyniąc ich odpowiedzialnymi za nasze sukcesy i porażki, ale przede wszystkim za nasze emocje. Pozostawia nas to pustych w środku, pozbawionych dumy i osobistej satysfakcji. Niestety, jednocześnie niszczymy wszelkie ziarno zdrowej miłości, które moglibyśmy nasza zależność wciąż rośnie, tłumiąc autentyczność i emocjonalną tożsamość, które powinniśmy w sobie zdajemy sobie sprawy z tego, że gdy zdejmiemy bandaże i plastry, zakrywające nasze rany, będziemy w stanie nawiązać głęboką i szczerą więź z samymi sobą i osobą, którą więc robić wymówki! Miłość i przyjaźń mają swój początek, zawsze i bez wyjątku, wewnątrz nas samych. Użyźniając ten skrawek ziemi zdołamy rozsiać plon na całą szerokość pola. W ten sposób będziemy mogli urosnąć, zamiast uschnąć i z pasją?Nikt nie lubi niszczyć porządku w swoim świecie. Dla niektórych osób pasja wydaje się być czymś niebezpiecznym. Obawiają się oni wysiedlenia z obecnego domu i zniszczenia wszystkiego, na co tak ciężko rzeczywistości, większość ludzi żyje w rozbitym związku czy ze złym nawykiem, tylko dlatego, że boją się oni zmiany. Dla nich, jak to mówią, “Lepsze zło znane, niż nieznane.” Służy im to jako życiowa dewiza i nienaruszalne istnieją również ludzie, którzy umieją kochać i żyć z pasją, nawet się nad tym nie zastanawiając. Mając jedynie nadzieją, że ich pierwszy impuls rozwiąże wszystkie ich problemy. Ludzie ci pokładają całą odpowiedzialność za swoje szczęście (lub nieszczęście) na innych ludziach. Z tego też powodu, towarzyszyć im wieczna euforia gdy wydarzy im się coś wspaniałego lub będą oni w ciężkiej depresji, gdy coś im się jest więc najlepsze podejście? Nic przesadnie. O ile działamy z umiarem i odpowiedzialnie, wszystko czego się dotkniemy, przyniesie nam nadzieję i radość. Tylko wtedy będziemy zdolni by kochać innych prawdziwie i od AJCass Witajcie, zakochałem się w dziewczynie. lecz na 90% bez wzajemności(ona raz prowokuje swoim zachowaniem do tego żeby się w niej zakochać a na drugi zień już całkowicie inaczej się zachowuje), a raczej ja nawet jej się nie podobam(no nie ma się co dziwić) i co ja mam dalej robić? HELP
Spis treści1 Romantyczną osobą jest ta, która pomaga w cierpieniu, w niedostatkach, gdy jest drugiej osobie źle i nie szuka zysków z relacji2 Miłość matki do dziecka silniejsza, niż kobiety do mężczyzny3 Miłość kobiety do mężczyzny, to zazwyczaj miłość budowana na użyteczności4 Mężczyzna musi zapewniać kobietę o miłości, ale kobieta mężczyznę Nowy profil na Wpisy powiązane: Wsparcie darowizną za pracę autoraJeśli doceniasz to co robię i nie chcesz, by strona przestała istnieć kliknij, by poznać szczegóły 🙂Kobieta zazwyczaj nie będzie kochać mężczyzny w taki sposób, w który mężczyzna kocha kobietę. Zrozumienie, że kobieta zwykle kocha mężczyznę przedmiotowo (kobieta nastawiona jest na rosnący zysk w czasie trwania związku i unikanie strat) jest podstawą ogromnej liczby związków. Definiuje to tzw. Prawo Briffaulta. Zagadnienie, które rozwinę w przyszłości, a o którym można poczytać krótko w naszym słowniku. W zasadzie na tym można by skończyć, choć ciężko to przyjąć (tym bardziej, gdy jest się romantykiem). Ponieważ jednak rzecz jest dla wielu mężczyzn nowa, potrzeba wyjaśnień. Kobiety podchodzą do relacji z mężczyznami z pozycji wymagań (w tym materialnych). Mężczyźni – z pozycji ile mogą (albo MUSZĄ) dać (to provide) – zwykle nie patrzą na status społeczny kobiety (choć na pewno patrzą też przedmiotowo np. oceniając seksualność). Jak wiemy kultura zaprogramowała nas w ten sposób, że „o kobiety trzeba się starać”, a mężczyzna to hmm… petent. W dobie równości płci nie możemy na to pozwolić, ponieważ ta cała „równość” to jest aktualnie fasada wywyższenia kobiet nad mężczyzn, co jest niesprawiedliwe i będzie rodzić coraz większy bunt. Dlatego że związek to wymiana: ja tobie, a ty mnie. A dzisiaj sytuacja wygląda tak, że mężczyźni coraz częściej zauważają, że w swoich relacjach są płatnikami, a nie beneficjentami. Współczesnym facetom po prostu nie opłaca się wiązać na stałe. Ponoszą koszty niewspółmiernie wysokie do zysków. – Jacek Masłowski – filozof, coach, psychoterapeuta w Instytucie Psychoterapii Masculinum, Dla kobiet nie będzie to rzecz do przyjęcia, ponieważ zazwyczaj mają silne zdolności racjonalizacyjne i potrafią swoją, nawet najbardziej egoistyczną miłość uznawać za miłość dostarczającą: siebie, swoją obecność, czułość, wsparcie, troskę i inne tego typu ogólnikowe frazesy oznaczające jedynie „to co się mówi co się powinno dawać” powtarzając jak zdartą płytę, czy uznając, że dają same emocje (wartość nie do zmierzenia). Jednak gdy mężczyzna dokładnie zacznie dopytywać kobietę co realnie daje mężczyźnie, o co on poprosił, czego on potrzebuje, w czym go wspiera i czy tego wsparcia potrzebował (np. mówił, że bez niej nie dałby sobie rady) to zazwyczaj następuje atak zwrotny wobec pytającego i na tym się rozmowa kończy. Oczywiście nie mówimy o 100% kobiet i 100% mężczyzn. Jeśli spotkałeś inną kobietę – szanuj ją i pielęgnuj ten związek. Jeśli jesteś taką kobietą, brawo – w dobie silnego skupiania na sobie jesteś kimś wartym dużych rzeczy. Jednak wielu mężczyzn nigdy nie będzie kochanych za to kim są, za jakie mają cechy, a jedynie za co zapewniają dzięki nim i przez to szybko muszą pozbawić się złudzeń. Tego samego muszą uczyć rodzice swoich dzieci, jednak niestety matki często okłamują swoich synów (może nawet w dobrej wierze, ale jednak), że będą kochani za to kim są, że zasługują na miłość jacy są, a to często ciężka orka, bo szansa na spotkanie takiej kobiety jest niska. Wielu mężczyzn słabości będzie po prostu ukrywać, a takie związki są dość marne, gdy nie można być w pełni sobą, a nawet żyje się ciągle spiętymi. Mężczyzna musi kochać w ten sposób kobietę, by ją mieć i by jej było dobrze. Kobieta nie musi niczego, a samo wspomnienie, że mogłaby traktować go jak własnego syna, czy ojca byłoby odebrane z politowaniem. Romantyczną osobą jest ta, która pomaga w cierpieniu, w niedostatkach, gdy jest drugiej osobie źle i nie szuka zysków z relacji Od dziecka mężczyźni są karmieni bzdurami o romantycznej miłości kobiety do mężczyzny, o tym, że miłość mężczyzny do kobiety jest wzajemna, wszystkimi tymi historiami z kina, książek czy telewizji. Potem następuje rozczarowanie i myśli typu „coś nie mam szczęścia do kobiet”, a mężczyzna, tak jak całe życie jest uczony, musi oddalić swoje uczucia w kąt, bo NIKOGO ONE NIE OBCHODZĄ, może poza wyłącznie jego dobrą matką (która też nie zawsze jest dobra). Mężczyźni od wieków chcieli widzieć romantyczne cechy w kobietach. To były ich idealistyczne marzenia, a nie fakty. To były pragnienia mężczyzn, które rzadko kiedy się ziszczały. Po prostu mężczyźni kobiety idealizują. Robili to wtedy, robią to dziś. Kobiety z kolei na odwrót, pogardzają większością mężczyzn i widzą w większości sporą wadliwość, są niezadowolone, marudne, wiecznie im mało i szukają coraz lepszego samca na swojej drodze życia, lub próbują zdobyć jak najwięcej korzyści od samca z którym są – dlatego często go krytykują, mówią, że nie jest ambitny, męski, że koleżanki mają lepszych partnerów, a czasem i szantażują, by ci dawali od siebie więcej dla tych samic. Im kobieta jest bardziej niedojrzała tym bardziej będzie okazywać takie cechy: presję, a nie wnoszenie wartości. Kobieta gdy mówi, że kocha oznacza to jedynie, że to mężczyzna zapewnia jej jak najwięcej zasobów, emocji, bezpieczeństwa, inteligencji – że ona jest z tego zadowolona, co wprawia ją w dobry nastrój. Kobieta jak mówi, że kocha to znaczy, że to tyle może czuć (choć nie musi, bo jak wiadomo można przemawiać pustymi słowami). I na tym się to kończy. Dla mężczyzny miłość to wyłącznie czyny – dlatego też nie bardzo lubimy wypowiadać takich słów, a wolimy coś zrobić, by kobieta czuła się dzięki nam lepiej. Kobiety tak mają bardzo rzadko wobec nas. Za kobiecą miłością rzadko stoją czyny, inwestycje i poświęcenie. Tak robią prędzej dla dzieci. Mężczyzna zatem porzuca w końcu myśl, że będzie kochany przez kobietę w ten sposób. Że ona będzie dla niego poświęcać, wnosić coś dla niego, w czym to on ma gorzej od niej. Że nie będzie tak silnie myślała o sobie, jak on chciałby, by myślała o nim, ale też, by jej miłość była niematerialna. Jedyną czystą miłością jest jak dwie osoby, zupełnie nagie, nie mające NICZEGO, jak Adam i Ewa spotykają się na leśnej polanie, by tworzyć ze sobą więź i nigdy się nie rozłączyć. Nie ma w tym nic materialnego. Jednak zderzenie wyobrażeń z rzeczywistością często pośrednio prowadzi do rozstań, rozwodów i tworzy łańcuch zdarzeń, które pozostawiają blizny na życiu wewnętrznym. Następuje brak zaufania. Jest ból, kiedy mężczyzna uznał, że nie chce być traktowany przedmiotowo, jako dostawca czegoś, może nawet sponsor. Wszystko to – wzajemność miłości mężczyzny do kobiety, miłość, do której kobieta jest zdolna – jest dużym przeinaczeniem. Lepiej jest nie oczekiwać od kobiety, że będzie kimś, kim być nie może i że stać ją będzie na uczucie, do którego może nie być zdolna. Można czerpać bardzo dużo satysfakcji ze związku z kobietą mając taką świadomość. Gdyby mężczyźni zgodzili się na to, jakie są kobiety – zaakceptowaliby je takimi, jakimi są, a nie oczekiwali, że będą one spełniać ich wyobrażenia budowane przez niemądre historie o romantycznej miłości – to każdy związek funkcjonowałby lepiej. Nie możesz tak naprawdę kochać czegoś, czego nie znasz, czy kogoś, kogo nie znasz, prawda? Więc może byłoby dobrze poznać, kim jest kobieta, co może a czego nie. I zaakceptować ją taką, jaką naprawdę jest, o czym nie uczy się mężczyzn nigdzie, są oni oszukiwani, a same kobiety przeświadczone o swojej wspaniałości, na co niekoniecznie trzeba im dowodów w dzisiejszym świecie. Niestety, to kobiety kończą związki nieformalne w 4/5 przypadków, a małżeństwa w 2/3. To kobiety przeliczając jako całą grupę mają więcej partnerów na przestrzeni życia: tych „miłosnych” i tych seksualnych. To kobiety nauczyły się żądać, bo żądania mężczyzn są dla wszystkich niczym poważnym. Ot czują się bardziej wartościowe z wielu względów. To kobiety patrzą na korzyść i wolą bezpiecznie przyjść na gotowe, a mężczyzna oczekujący od kobiety opieki jest traktowany, jakby szukał drugiej mamy. Kobieta, gdy szuka ojcowskich postaw u mężczyzny – nie, choć powinno się to tak uznawać, gdyby zależało nam na równowadze i równości (prawdziwej). Miłość matki do dziecka silniejsza, niż kobiety do mężczyzny Ludzie są zwierzętami. Mają trochę większy mózg w proporcji do wagi ciała niż inne zwierzęta – ale działają w oparciu o bardzo silne instynkty. U kobiet najsilniejszy instynkt to instynkt macierzyński, wcale nie ten, którego uczy je feminizm – robienia kariery i dążenia do władzy w społeczeństwie. Kobieta bardzo często chce być matką, chce rodzić dzieci – przynajmniej jeśli nie została zniszczona w toksycznej rodzinie i nie cierpi, co przykrywa instynkt. W swojej głowie kobieta na pewnym poziomie jest zbudowana do rodzenia dzieci i zrobi wszystko, żeby zapewnić sobie możliwie najlepszą realizację tego instynktu. Kobiety też nie są takimi, jakimi opisywali je mężczyźni w swoich romantycznych historiach, istotami pełnymi czynów wobec mężczyzn, oddania, lojalności, wnoszenia wartości, pomocy. To rzadkość, czasami nastawiona na obliczenie potencjalnego zysku z pomocy mężczyźnie, by ten dostarczył dobra w niedalekiej przyszłości dla kobiety. Nic za darmo. Mózg jest tak zbudowany, że pierwotne instynkty będą prawie zawsze silniejsze, niż te funkcje mózgu, które można uznać za bardziej „rozsądne” czy „szlachetne”. Kobiety są tak samo jak mężczyźni niewolnikami swojego instynktu. Instynkt nakazuje kobiecie poszukiwać mężczyzn, którzy mają najlepsze możliwości zaspokajania ich potrzeb, wynikających z instynktu reprodukcyjnego. Dlatego kobieta jest bardziej zainteresowana mężczyzną, który ma pieniądze, a przy tym dominująca osobowość, demonstrowaną przez to jak wygląda albo poprzez zachowanie. Jeżeli kobieta ma zasoby (patrz pieniądze), wówczas będzie kierować swoje zainteresowanie na takiego mężczyznę, który ma lepsze geny niż inni, a do tego jej poprzeczka wymagań finansowych/statusu społecznego jeszcze urośnie. Tak jak mężczyzna nie podnieci się na widok kobiety bez piersi, która ma wąsy, obcina włosy na krótko, by wyglądać jak chłopiec, tak samo kobieta nie chce i nie musi aprobować mężczyzny nagiego materialnie, słabego fizycznie, czy psychicznie, któremu trzeba dać od siebie więcej, niż dostałaby u innego mężczyzny za samo jestestwo. Jej się to nie opłaca, a ona tak postrzega miłość. Świadomym lub podświadomym wyliczaniem korzyści, które jeśli są duże mogą wygenerować pozytywne emocje, nawet podobne do miłości (coś przyjemnego). Ale to nie znaczy, że nie ma takich kobiet. Po prostu nie są prymitywne, są poziom wyżej. Jednak będzie ich mało. I na pewno nie wyrosły w rodzinie „standardowej” gdzie to mężczyzna sprawował tradycyjną rolę, a kobieta tradycyjną. Jeśli coś przekazujemy wzorcem to ciężko będzie od tego odstąpić. Instynkt kobiet nie ciągnie ich w kierunku samych mężczyzn, nie są zainteresowane mężczyznami samymi w sobie, ale tym, co mężczyzna ma albo tym, co może dać. Dlatego mężczyzna może rozmawiać z kobietą o wszystkim godzinami, ale jeśli za tym nie pójdą zasoby, których ona potrzebuje – nie będą oni w związku. Jeśli mężczyzna nie jest akceptowalny na jej poziomie genetycznym – nie będzie także pragnęła seksu z nim, może nie dać się dotknąć. Zarówno kobiety jak i mężczyźni są płytcy, ale przynajmniej mężczyźni w większości przypadków szukają kobiet, żywią jakieś uczucia do kobiet dla nich samych, nie tylko do samego seksu (zdarzają się psychopatyczni dranie, którym chodzi jedynie o seks, ale to promil toksycznych mężczyzn – zresztą oni rzadko kiedy wchodzą w związki, a tutaj mówimy o związkach i sposobie kochania). Kobieta natomiast jest zainteresowana wyłącznie tym, co mężczyzna ma albo tym, co może jej dać, a tylko najwybitniejsze kobiety, altruistyczne i z otwartym umysłem są zainteresowane wyłącznie cechami mężczyzny, jego emocjami, przemyśleniami, wszystkim tym co go tworzy, a nie tylko to co stworzyło jego siłę i korzyści, które może zapewnić. Dlatego bardzo rzadko można spotkać te „inne” kobiety, które oferują mężczyznom zasoby, wartość, kochają ich za charakter, a nie za możliwości dostarczania dóbr, zasobów, emocji, opieki i bezpieczeństwa dla samych kobiet. Ewentualnie dzieje się to jeszcze na etapie, kiedy ludzie nie zarabiają, może wiążą się w szkole średniej, albo gdy nie chcą mieć dzieci, ale przecież największa ilość rozstań przypada albo po zmianie otoczenia ze szkoły średniej na studia, albo po ukończeniu studiów. Czas pokazuje, czy te związki są trwałe, czy kobieta jednak rozgląda się za lepszą opcją. Te „atrybuty” mężczyzny przyciągają kobiety na poziomie instynktownym. Kobieta wiecznie kalkuluje co się jej opłaci, czy warto posunąć się w przód, czy nie. Kobieta robi tak w przypadku „miłości”, seksu i związków, z kolei mężczyźni robią tak w biznesie. I to wszystko jest robione dla dobra dzieci, bo przecież dzieci zginą, jak mężczyzna nie wniesie niczego, a będzie żądał nawet więcej niż te dzieci. Miłość kobiety do mężczyzny, to zazwyczaj miłość budowana na użyteczności W przypadku kobiety miłość przypomina bardziej coś, co mężczyzna czuje do ulubionego samochodu. W świecie zwierząt nie ma miejsca na reguły moralne wynalezione przez człowieka, a kobieta poświęci wszystko dla własnego interesu – na poziomie instynktowym robi to, co uważa, że jest najlepsze dla zachowania gatunku, lub własnego interesu, jeśli dzieci nie chce. Jedyna zła rzecz polega na tym, że zataja się wiedzę o tym przed mężczyznami, którzy są zaskoczeni, gdy takie sytuacje się dzieją. Kobieca „miłość” do mężczyzny trwa tak długo jak mężczyzna ten zaspokaja potrzeby kobiety i zarazem nie mogą one zostać zaspokojone na lepszym poziomie przez kogoś innego. Nie daj Panie Boże, żeby mężczyzna zachorował, stracił źródło dochodu albo co gorsza stał się kaleką. Zwłaszcza, gdy kobieta jest jeszcze młoda i atrakcyjna, a więc ma możliwości tzw. „zmiany gałęzi”. Wtedy, jeśli nie jest tą „lepszą” kobietą – odejdzie. Dokładnie tak jak mężczyzna odchodzi od kobiety starszej do młodszej. Dzieje się to na tym samym poziomie. Na szczęście nie wszyscy ludzie tacy są. Kobieta może mężczyznę „kochać” na swój sposób, ale jest to ten sam rodzaj uczucia, które – jak wspomniałem – ma się dla ulubionego samochodu. Samochód jest bardzo przydatny, choć z wiekiem może tracić swoje możliwości i można go wymienić na inny, lepiej sprawujący się model. Jeżeli jest to luksusowy samochód to dostarcza on dodatkowych korzyści w postaci dumy, statusu i zadowolenia. Może też zaspokoić potrzeby estetyczne. Jeżeli jednak samochód zacznie się psuć albo zostanie uszkodzony wówczas kobieta będzie szukała dla niego zastępstwa, o ile tylko będzie to możliwe, a samej kobiety nie spotka za to ostracyzm, czy nie zostanie sama (po prostu ona boi się kary). Kobieta zostanie przy swoim starym samochodzie, jeżeli nie będzie mogła sobie pozwolić na nowy, lepszy jednak nie będzie już go „kochać” tylko w najlepszym wypadku tolerować. Będzie się drzeć na samochód, wymagać od niego coraz więcej, złorzeczyć, albo nawet przyłoży mu, jeżeli ten nie będzie jechał tak, jak ona chce. Brzmi znajomo? Nie chcesz się z tym zgadzać, chciałbyś żeby było inaczej – nie ma to kompletnie żadnego znaczenia. Liczy się tylko to, co jest. Kobieta może też zakochać się uzależniając się emocjonalnie od mężczyzny, ale aby tak się stało ten musi generować silne, różnorodne emocje, w tym bardzo silne pożądanie seksualne. Najczęściej potrafią to tylko tzw. dranie, mężczyźni z zaburzeniami wiązki B. Jednak to też nie jest miłość, tak jak uzależnienie nie jest niczym zdrowym. Więc co ma zrobić mężczyzna, który chce mieć dzieci i któremu sprawia przyjemność towarzystwo kobiety? Być świadomym tego, z kim ma do czynienia. Uwolnić się od wszelkich złudzeń. Dbać o siebie. Stać się potrzebnym. Bez tego, gdy to on będzie potrzebował kobiety, a ona jego nie – zostanie z niczym. I on musi wiedzieć, że pełnej wzajemności nie dostanie, niech nie nabiera się na piękne słówka, urodę i maślane oczy. On jest potrzebny, tu i teraz, ale może nie być potrzebny już za kilka dni, może miesięcy, a potem nastąpi zdziwienie. Przecież miała być miłość do końca życia, a on był taki wyjątkowy. Kobieta nie wykaże się inicjatywą, jeśli nie znajdzie korzyści. Ona nie wykaże się porzuceniem egoizmu i poświęceniami dla mężczyzny, wobec którego uważa, że przyniesie straty. Bo widział ktoś kobietę, która podchodzi pierwsza, czy pisze pierwsza do mężczyzny i mówi, że zrobi wszystko, by było mu lepiej w życiu, za wszystko zapłaci, ogarnie mu pracę, awans, mieszkanie, będzie go podwozić, zabierać na randki, gotować, a w seksie to ona będzie stroną aktywną (dającą)? Nie ma takich kobiet prawie wcale. Za to mężczyzn – cały ogrom. Być może to też wynika z pozycji kobiet, tego, że po prostu tego żądają, być może dla dobra dzieci, a być może z tego, że mężczyznom łatwiej się dzielić i wspierać w słabościach kobiety, niż kobiety mężczyzn. Mężczyzna musi zapewniać kobietę o miłości, ale kobieta mężczyznę nie W najlepszym interesie mężczyzny jest życie mądre, pozbawione złudzeń. Mężczyzna, który przestaje myśleć, który działa pod wpływem hormonów, uwalniających się w czasie tak zwanego „zakochania”, naraża się na duże niebezpieczeństwo. On może stracić wszystko. Zasoby i godność, a czasem nawet wolność, tym bardziej w dobie, w której kobiety traktuje się jak dzieci, wieczne ofiary, a mężczyzna rodzi się z łatką tego, który za całe zło ma odpowiadać. Czasem to prawda, ale tylko czasem. Zresztą zadajmy sobie pytanie. Dlaczego kobiety potrzebują ciągłych, drobnych gestów ze strony mężczyzn upewniających je, że mężczyzna je kocha? Dlaczego żądają często tzw. „atencji” (uwagi) i nie umieją bez niej żyć, czym tworzą pozór, że świat ma się kręcić wokół nich i są ważniejsze? Ponieważ same obdarzają mężczyzn uczuciem, które nie jest miłością, jest egoistycznym żądaniem. Czy mężczyzna potrzebuje ze strony kobiety ciągłych, drobnych gestów mających upewniać go, że kobieta go kocha? Zwykle nie (choć ci z niską samooceną zapewne tacy będą). Miłość mężczyzna musi być pełna poświęceń i starań. Nie oczekuje on na ciągłe zapewnianie go, że jest kochany. Wystarczy podstawowa wierność. Miło, by było aby była seksualna wyłączność (choć wielu mężczyzn rezygnuje z tego mając seks dwa razy do roku) i obecność, choć to oczywiście się zmienia wraz z uświadamianiem mężczyzn i wzrostem naszych wymagań wobec kobiet. I to jest super, bo bez wymagań i obowiązków nie można ewoluować, a jako gatunek ludzki chcemy iść do przodu. Powinny robić to obie płcie. Jednak mężczyzna nawet nie może wymagać w dzisiejszych czasach, by kobieta okazywała mu miłość poprzez seks/oddanie. Nie może oczekiwać, że kobieta będzie wspierała mężczyznę materialnie. Mężczyzna najlepiej jakby zapewnił sobie wszystko sam i dzielił się z tym kobietą. Na nic więcej zwykle nie może liczyć. On jest tym od dawania, kobieta od brania. W teorii wspomaga to rozwój mężczyzn… ale to tylko żądanie. Pustym żądaniem nie uczy się. Mężczyzna może stać się niewolnikiem swojego własnego mózgu i hormonów, które sam produkuje i kobiety dobrze o tym wiedzą, a przez to łatwo tych mężczyzn wykorzystują. Skarmiony poczuciem winy mężczyzna, że za mało dawał od siebie tonie w takim związku wnosi od siebie coraz więcej, a i tak w końcu następuje rozwód, a może i zdrada kobiety. I nikt z tym nic nie zrobi, ponieważ mężczyzna musi wziąć wszystko na klatę. Tak to sobie ułożyliśmy kulturowo. Miłości wymaga się jedynie od mężczyzn do kobiet. Od kobiet ewentualnie miłości do dzieci. Nic więcej. Hierarchia jest znana. Mężczyzna > kobieta > dziecko. Najwięcej miłości musi mieć mężczyzna. Musi być najbardziej przydatny i potrzebny. Im dalej w las, im dalej w stronę dziecka, tym więcej egocentryzmu, kaprysów i wymagań. Wyjątki od reguły się zdarzają, ale to może boleć mężczyzn, którzy takich wyjątków nie spotkają. Ja spotkałem, więc znam takie kobiety, choć często jak pisałem nie wychowały się w rodzinach gdzie mężczyzna był „providerem”. Same też nierzadko były bardzo wrażliwe i dostały trochę kopów od życia i ludzi. Reszta ludzi raczej działa prościej, są bardziej zadowoleni, a więc butni, to też realizują prymitywne instynkty. Może kiedyś się to zmieni, ale to też mężczyźni powinni zmienić swoją mentalność wobec kobiet. Wszak płci równej wobec mężczyzny, która powinna być równo traktowana. Dokładnie tak jak mężczyzna. Póki co kobiety (jako grupa) wymagają coraz więcej dając od siebie coraz mniej dla mężczyzn, a jest to efekt ich uprzywilejowania, traktowania lżej i dlatego coraz więcej mężczyzn wycofuje się z rynku matrymonialnego uciekając choćby w MGTOW. Zmiany muszą nadejść, ponieważ mężczyźni w końcu zauważają, że im się taki układ też nie opłaca. Ale nie zapomnijmy, by zacząć też od siebie – od tego czy my potrafimy innych mężczyzn w słabościach wspierać. Jak my nie damy przykładu jako ci którzy mają być wyżej w hierarchii to ci niżej nie nauczą się i będą brali tylko zły przykład. UWAGA: Teksty zawarte na stronie mają charakter informacyjny, lub są subiektywnym zdaniem autora, a nie poradą naukowo-medyczną (mimo, że wiele z informacji jest zaczerpniętych z badań). Autor nie jest psychologiem, a pasjonatem takich treści, który przekazuje, lub interpretuje je. Dlatego treści mogą być niedokładne (acz nie muszą). Dystans do nich jest wskazany. Artykuły nie powinny zastępować wizyt u specjalistów (chyba, że czytelnik ceni mnie i moją wiedzę bardziej, ale to jego osobista decyzja) i najlepiej jakby moje teksty były traktowane jako materiał rozrywkowy, lub jako ciekawostki. Autor (czy też autorzy, bo artykuły pisało wiele osób) nie uznają, że ich recepty na życie są i będą idealne - każdy używa na własną powiązane:
Każdy człowiek pragnie kochać i być kochanym. To dążenie do znalezienia wzajemności w okazywaniu uczuć niejednokrotnie staje się tematem wypowiedzi artystycznej. Jednak nie zawsze miłość powiązana jest ze szczęściem, bywa i tak, że niesie ze sobą negatywne emocje.
Witam, może być wiele powodów przez które Twój aktualny partner przestał się z Tobą kontaktować, najlepiej było by dowiedzieć się właśnie od niego jakie to są powody. Rozumiem, że sytuacja jest dla Ciebie bardzo trudna, tęsknota i smutek są naturalną reakcją w przypadku straty. Niestety nie istnieje cudowny sposób na odkochanie się, wszystkich emocji, które się pojawiają trzeba doświadczyć. Proponuję Ci, żebyś spróbowała oderwać się od swojego problemu i zajęła się czymś co sprawia Ci przyjemność i pozwala skupić myśli na czymś innym. Wiem, że nie będzie to łatwe, ale jeśli Ci się uda zdobędziesz więcej przestrzeni dla siebie, dla swoich celów i planów. Podziel się swoimi problemami i myślami z zaufaną osobą, wygadanie się może przynieść dobre rezultaty, ponieważ pozwala na swobodne wyrażenie emocji. Postaraj się spędzać jak najwięcej czasu wśród ludzi, których lubisz, będąc w ich otoczeniu trudniej będzie Ci się smucić. Pozdrawiam serdecznie Jest tak mocno owiane tajemnicą, że trzeba by być niezłym ślusarzem, aby znaleźć odpowiednie klucze do portalu miłości. Na pytanie czy warto czy nie odpowiedzi raczej nie da się rady znaleźć. Bez względu na to, czy warto czy nie człowiek i tak wybierze miłość i pójdzie za głosem serca od razu niczym zawiły labirynt uczuć.
Nie jest łatwo pogodzić się z myślą, że wybranek serca nie odwzajemnia uczuć. To zawsze boli, to zawsze jest dramat. A gdyby tak pozostał cień nadziei, że jednak nie wszystko stracone? Że jest szansa na szczęśliwe zakończenie, wprawdzie maleńka, bardzo mglista, ale jest? Czyż nie byłoby to jak podanie wody zagubionemu na pustyni wędrowcowi?Cóż, zdarza się całkiem często, że taka nadzieja tylko pogłębia rozczarowanie zamiast przynieść słodkie ukojenie. Dla prawdziwej miłości warto wiele poświęcić, ale gdy poświęcenie jest jednostronne, co to mówi o jakości uczucia? Czy rzeczywiście opłaca się kogoś przekonywać, że właśnie ze mną stworzy najlepszy pod słońcem związek?Bo w tym cały jest ambaras…Od dawna wzdychasz do kolegi, który wprawdzie lubi z tobą spędzać czas, ale na randki zaprasza inne dziewczyny. Podkochujesz się w Sławku od liceum, on jednak właśnie się zaręczył. Spotykasz się z gościem, który ceni sobie waszą znajomość, choć nie widzi się w roli statecznego męża i ojca. Co robić? Uznać, że sprawa przegrana czy walczyć o swoją miłość?Są przecież przypadki, gdy z totalnie beznadziejnej sytuacji rodziło się piękne, trwałe uczucie. Dlaczego mnie miałoby się nie udać? Zresztą, kto tak łatwo się podda po spotkaniu tego jedynego? Wystarczy uzbroić się w cierpliwość, pokazać od najlepszej strony, tu pomóc losowi, tam zagrać, by przechylić szalę na swoją korzyść. Co ma się do stracenia? A zyskać można tak jednak na pewno? Zakochane serce ciężko przekonać do racjonalnych argumentów, tu nawet kalkulacja podyktowana jest emocjami, a chłodne i krytyczne spojrzenie to ostatnie, na co ma się ochotę. Tym bardziej, że obiekt miłości nie jest wcale aż tak niedostępny – często to dobry znajomy, z którym jest się w całkiem bliskich stosunkach, a czasem wręcz ktoś, kto otwarcie daje nadzieję, mówiąc, że może kiedyś, nic nie jest wykluczone, na razie nie, ale się zobaczy. No i jak się nie chwytać takiej deski ratunku?Czekając na cudNiektórzy czekając na swoją miłość są naprawdę niesamowicie wytrwali. Ukochana osoba jest zajęta? No dzisiaj jest, jutro może nie być, poczekamy. Ślub biorą? Nie takie małżeństwa się rozpadały. Wariactwo? Może. Ale czy miłość nie jest potęgą zdolną przenosić góry? Wystarczy mieć wiarę, wystarczy być wytrwałym, a cuda się zdarzają. A tak naprawdę to żaden cud, tak po prostu musiało być. ludzi święcie przekonanych o tym, że ktoś jest im pisany, nie ma przeszkody, której nie dałoby się jakoś obejść. Przetrwają kolejne związki, nie przyjmą do wiadomości odmowy, nawet tej najbardziej stanowczej. Będą zawsze z boku, gotowi wkroczyć do akcji, gdy tylko furtka się argument drugiej strony nie jest w stanie przekonać ich do zmiany zdania. Oni wiedzą, że są najlepszym wyborem i ta osoba kiedyś wreszcie to pojmie. Będą błagać, przekonywać i obiecywać czekanie choćby przez całą wieczność. Pogodzą się z rolą kolegi/koleżanki, ale wtrącając kiedy się da, że „ze mną byłoby ci najlepiej”.A jednak stanęło na moimI zdarza się, że faktycznie dopną swego. Wstrzelą się w odpowiedni moment i złamią opór. Pytanie tylko, czy taka wychodzona, wymęczona, prawie że wymuszona miłość cokolwiek jeszcze znaczy? Nie dało się tu przecież drugiej stronie żadnego wyboru, raczej przytłoczyło się ją swoją zachłannością – zwłaszcza kobiety ulegają w takich sytuacjach, bo jak tyle chodził i tak się starał, to znak, że mu na serio jednak raczej dowodzi, że adorator kompletnie nie liczy się z drugą osobą, chce dopiąć swego za wszelką cenę, ponieważ sądzi, że wie lepiej, czego ta osoba potrzebuje. Niekiedy posuwa się nawet do manipulacji i działań podjazdowych mających na celu zniechęcenie wszelkich konkurentów. Dlaczego niektórzy w takich sytuacjach ulegają nie tyle z przekonania, ile dla świętego spokoju – we wcześniejszych związkach nie wyszło, a on/ona tak męczy bułę, że co mi szkodzi, przynajmniej będę mieć oddanego widać, mało to zdrowe, i to dla obu stron, może więc szybko się okazać, jak złudne było to poczucie bratniego porozumienia dusz. Skąd jednak bierze się owa niezłomność i przekonanie, że o uczucie warto walczyć wszelkimi dostępnymi sposobami? Duży udział ma w tym wychowanie oraz popkultura – z filmów zwykle można się dowiedzieć, że wystarczy być upartym, żeby upatrzona ofiara w końcu przejrzała na oczy. To wręcz jej obowiązek, odpowiedzieć wzajemnością na zaloty – tylko okrutny niewdzięcznik pozostałby obojętny na takie prawdziwym życiu jednak nie jest jak na filmach, można kogoś kochać najbardziej szaleńczą miłością, a obiekt westchnień wcale nie będzie czuł tego samego. I im mocniej zacznie się zabiegać o uwagę, tym bardziej zniechęci do siebie, bo powoli te miłosne zabiegi będą przypominać zwykły to naprawdę jest romantyczne?O miłość często walczy się nie tak, jak powinno, albo walczy za bardzo, co dowodzi nie tyle determinacji, ile desperacji, a to na nikogo dobrze nie działa. Bo na przykład uważa się, że bycie na każde zawołanie to najlepszy dowód wielkiej miłości. Bo kładzie się nacisk na gesty wielkie, ale puste, które budzą skrępowanie i stawiają w kłopotliwym położeniu, jak wyznanie uczucia na stadionie pełnym ludzi – no weź odmów komuś, kto oświadczył się przed takim tłumem. W sytuacji, gdy to nie jest para świadoma swoich uczuć, wygląda to po prostu na wymuszenie określonej o miłość, ludzie często się chwytają szantażu emocjonalnego, swoim zachowaniem budzą niekiedy przerażenie. Naciskają tak, że w końcu przebywanie w ich towarzystwie staje się niekomfortowe, bo nie chce się być szorstkim i niemiłym, ale z drugiej strony, ileż można tłumaczyć, że nie, żadnego związku z tego nie że gdy na kimś bardzo zależy, to nie warto składać broni już po pierwszym nieudanym podejściu, trudno jednak określić, ile powinno być prób i na czym dokładnie mają one polegać – z miłości robi się bowiem wiele głupich, czy nawet niepokojących rzeczy, które mogą się wydawać romantyczne, podczas gdy wcale takie nie są. Nadgorliwość jest zwyczajnie zniechęcająca, a efekt pewnie byłby lepszy, gdyby w ramach czekania na swoją szansę udało się zachować tajemniczy dystans i tym samym pobudzić ciekawość, a nie wszystko wykładać na dużo jest też wiary, że miłość wystarczy, by przezwyciężyć trudności stojące na drodze do spełnienia, a życie nie jest przecież czarno-białe, są w nim przeciwności natury finansowej, klasowej, światopoglądowej, jest rodzina, znajomi, określone normy społeczne – można kogoś kochać nad życie, kiedy jednak trzeba się siłować nie tylko z brakiem wzajemności, ale i z całą tą otoczką, może się okazać, że gra niewarta nie jestem gotowaA co jeśli odmowa nie jest jednoznaczna, pada jedynie mgliste „na razie nie jestem gotowa na związek, nie odchodź tak zupełnie”? Brać to za dobrą monetę? Co tak naprawdę osoba mówiąca te słowa ma na myśli? „Staraj się bardziej” czy raczej „nie jesteś w moim typie”? Cóż, znacznie częściej jest to opcja numer dwa – nie pragnę poważnego związku z tobą, ale nie chcę cię zranić mówiąc o tym wprost, a obecny układ ma swoje jednak chodzi tylko o to, że tempo znajomości jest zbyt szybkie – lubię cię, ale działajmy wolniej, to jeszcze nie moment na poważne decyzje, wspólne mieszkanie czy matrymonialne plany. Albo że tyle się aktualnie dzieje w życiu – choroba w rodzinie, praca, pisanie pracy magisterskiej, etc. – że nie ma kiedy zająć się związkiem. To jasna sugestia, że lepiej dać sobie teraz na wstrzymanie, lecz nie przekreśla to szansy na coś więcej, gdy życiowe zawirowanie minie – można się w tym okresie wykazać, dać wsparcie i zdobywać punkty, które zaprocentują, gdy przejdzie się na kolejny w tym, że nie zawsze te sygnały dobrze się odczytuje. „To nie jest dobry moment” pada więcej niż raz i ciągle na drodze do szczęścia zalega jakaś kłoda, wiecznie jest „nie w porę”, „za wcześnie”, „potrzebuję czasu”, co zakochany człowiek rozumie jako przejściowe trudności i łudzi się, że swoim postępowaniem zmieni czyjeś raczej nie zmieni, bo gdy jeden pretekst do zachowania dystansu gładko przechodzi w drugi, to znak, że chce się związkowych benefitów, lecz bez zaangażowania i obowiązków. Znowu, można żyć nadzieją i starać się o większą przychylność, doświadczenie pokazuje jednak, że gdy zainteresowanie jest wybitnie jednostronne, a drugą osobę trzeba przekonywać do siebie długimi miesiącami, to zwykle kończy się rozczarowaniem – choć oczywiście zdarzają się kogoś w zapasieZakochany bez pamięci człowiek jest niestety łatwym łupem. Łakomym kąskiem dla osób, które szukają wygodnego dla siebie układu albo nie wyszło im gdzie indziej, to się przynajmniej pocieszą. Wprowadzą do słynnej friendzone, pomydlą oczy, coś zasugerują, od czasu do czasu okażą przychylność. Ot, nic wielkiego, ale wystarczy, by kogoś do siebie mocniej przywiązać.„Nie jestem gotowa na związek” oznacza ni mniej, ni więcej, tylko „nie chcę związku konkretnie z tobą”. Nie widać jednak przeszkód, by bezkarnie żerować na czyjejś miłości i naiwności z tym związanej – wszelkie dowody miłości przyjmowane są z zadowoleniem, jako coś oczywistego, i od czasu do czasu rzuci się jakiś ochłap, co by oddanie adoratora nie osłabło, dopóki się osoby, które notorycznie wikłają się w podobne układy, to ich sposób na miłość – bycie użytecznym, pomocnym, przyjacielskim, zawsze pod ręką, niezawodnym. Liczą, że z czasem okażą się niezastąpieni i przyjaźń w naturalny sposób przejdzie w miłosny związek. Ich nadzieje zazwyczaj są płonne – znajomość jak utknęła na etapie przyjaźni, tak nie chce posunąć się o krok dalej. A wybranek serca z czasem znajduje sobie kogoś, z kim chętnie wchodzi na wyższy poziom zażyłości – nagle okazuje się „gotowy”.Jak wyczuć intencje?Nie zawsze ludzie niegotowi na związek kierują się niskimi pobudkami. Czasem naprawdę ktoś nie jest w stanie otworzyć się na miłość, bo ma za sobą wyjątkowo paskudne rozstanie, zakończył związek pełen przemocy, boryka się z traumami z przeszłości. Bolesne doświadczenia zniechęcają do zacieśniania więzów z kimkolwiek i właśnie to, że ktoś okaże im szczere uczucie, ale bez naciskania na coś więcej, może przyspieszyć proces wychodzenia na prostą. I w konsekwencji doprowadzi do udanego skąd wiadomo, że nie chodzi o wyrachowanie? Nie tak łatwo wyczuć intencje drugiej osoby, gdy trzeźwy osąd zniekształcają silne uczucia, ale uczciwie analizując znajomość można dojść do ważnych wniosków pomagających podjąć ostateczną decyzję. Czy on mówi, że jest niegotowy na związek, ale chętnie wychodzi do barów, zwraca uwagę na inne dziewczyny, umawia się z nimi na spotkania? Jeśli tak, to najwyraźniej chodzi po prostu o szukanie lepszej partii dla zwodzi, czy uczciwie mówi, na czym polega problem? Daje fałszywą nadzieję, flirtuje, miesza w głowie, że chce, ale nie teraz? Kiedy się odzywa – dla towarzystwa, czy jedynie gdy przypili brak seksu albo jak potrzebna jest jakaś przysługa? Rewanżuje się za pomoc? Interesuje się życiem drugiej osoby? Wystarczy trochę się postarać, żeby wzbudzić większe zainteresowanie, a może trzeba ciągle spełniać jakieś zachcianki? I czy te starania są jakoś odwzajemniane, a nie traktowane jako należne hołdy?Nie jest to miła świadomość, zrozumieć, że rezerwa wynika wyłącznie z wyrachowania i ktoś, kogo darzę uczuciem, bawi się moim kosztem. Jednak lepiej stracić miesiąc na beczenie w poduszkę za straconą miłością niż zmarnować kilka lat na czekanie i poświęcanie się dla wielkiego uczucia istniejącego jedynie w moich wyobrażeniach – serce i tak będzie złamane, ale dojdzie jeszcze upokorzenie, że dało się wykorzystać za darmo.

Do miłości, jak do tanga, trzeba dwojga. Oczywiście można kochać bez wzajemności, nawet będąc z tą osobą w związku, ale nie wróży to temu układowi najlepiej. Prawdziwy, dojrzały związek stworzymy wtedy, gdy z obu stron zapadnie decyzja, poparta osobistym wyborem i działaniem na rzecz miłości.

Buty Moda Wszystko dla domu Zarejestruj Zaloguj Strona główna forum ‹ Ona i On ‹ Partnerstwo MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... Cześć dziewczyny,mam problem i to nie mały... Mój chłopak ostatnio powiedział mi, że kocha swoją ex dziewczynę...A tak od początku:Mojego K poznałam dzięki mojej przyjaciółce. Na początku tej znajomości nie myślałam, że coś z tego wyjdzie. Moja przyjaciółka odradzała mi spotkania z K bo wiedziała, że on ze swoją byłą dużo przeszedł. Co dokładnie było między nimi jest mi nie K jestem prawie 1,5 roku i wczoraj chciał ze mną zerwać bo kocha swoją byłą. Uważa, że już nigdy nie pokocha żadnej kobiety tak bardzo jak jej. Mówi, że jest ze mną szczęśliwy, ale to nie to samo... Kocham go, bardzo dużo pokonaliśmy przeszkód, a tu teraz taka nowina. Ja od początku wiedziałam o tamtej, ale myślałam, że miłość już minęła między nimi... K powiedział mi również, że ostatnio się spotkali... Nie wiem czy ze sobą gadali...K z byłą nie jest już 4 lata, ze mną zna się 2 i nadal ją kocha? Nie wiem co mam robić... Dać nam szanse, czy zostawić go? Aldoniuchna Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez Karolina1603 » 8 sty 2011, o 21:55 Przetrwaliście ze sobą długi okres czasu, ty go kochasz a on kocha byłą ten związek nie ma sensu bo co to jest za miłość bez wzajemności. Dajcie sobie czas odpocznijcie od siebie w tedy zobaczysz czy tobie zależy na nim nadal a jemu na tobie jeżeli on nic do ciebie nie czuje nie oszukuj się widocznie nie jest on ciebie wart a ty za jakiś czas ułożysz sobie życie z kimś innym i będziesz na pewno szczęśliwa...życzę Ci jak najlepiej Karolina1603 Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez 123joasia4 » 9 sty 2011, o 17:32 Współczuje Ci, co byś nie zrobiła i tak nie będzie dobrze. Zgadzam się z poprzedniczką z góry, jeśli w nim nic nie zaiskrzyło przez 1,5 roku to nie za iskrzy nawet po 4 latach. Trzymaj się ;* 123joasia4 Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez ABCbielizny » 19 sty 2011, o 12:53 Wg mnie dalsze ciągniecie tego związku nie ma sensu. Jeżeli facet nic do Ciebie nie poczuł przez 1,5 roku to chyba nic z tego nie będzie. W niektórych przypadkach miłość wymaga czasu,ale nie aż tyle.. Widocznie naprawdę kocha swoją była dziewczynę.. Szkoda tylko,że Ty jesteś w tym najbardziej pokrzywdzona. ABCbielizny Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez Maniana » 24 sty 2011, o 16:40 Karolina1603 napisał(a):Przetrwaliście ze sobą długi okres czasu, ty go kochasz a on kocha byłą ten związek nie ma sensu bo co to jest za miłość bez wzajemności. Dajcie sobie czas odpocznijcie od siebie w tedy zobaczysz czy tobie zależy na nim nadal a jemu na tobie jeżeli on nic do ciebie nie czuje nie oszukuj się widocznie nie jest on ciebie wart a ty za jakiś czas ułożysz sobie życie z kimś innym i będziesz na pewno szczęśliwa...życzę Ci jak najlepiejbardzo dobrze powiedziane, zdecydowanie bym ochłodziła kontaktu, żeby sobie wszystko przemyślał na spokojnie i podjął jakieś kroki, bo tak trochę w zawieszeniu między Tobą, a jego byłą żyje i nie może się określić jak widać. Maniana Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez promieniotwórcza » 6 kwi 2011, o 14:41 Wydaje mi się, że potrzeba wam szczerej rozmowy, on musi sobie wiele kocham kilku facetów, jeden mnie pociągaj fizycznie, z innym mi się dobrze rozmawia, jeszcze z innym lubię trenować. Kocham ich i są to żywe emocje i uczucia, ale mam chłopaka, jesteśmy już ze sobą 5 lat to chyba nie mało, i wiem że tylko z nim mogę prowadzić szczęśliwe życie partnerskie, razem mieszkać i wychowywać dzieci. Ale dreszczyk emocji każdemu jest potrzebny ;] lubie flirtować z facetami, uwodzić ich, bawić sie z nimi. każdy problem można rozwiązać rozmową...a, takie pozwolenie sobie na kochanie kogo się chce,daje nam szczęście, możesz kochac kogo chcesz, im więcej miłości w zyciu tym więcej poczucia moralnego obciążenia, bez przywiązania się tylko do jednego partnera, bo co z tego że kocha więcej kobiet, tacy są faceci (i ja chyba też ;p) jak chce mieszkać i żyć z tobą to chyba coś znaczy... ;]faceci lubią być woli, jak sami dają się zniewolić to wiesz juz... ;] promieniotwórcza Jestem tu nowa :) Posty: 5Dołączył(a): 6 kwi 2011, o 13:53 Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez Paulis20 » 6 kwi 2011, o 17:57 Szczerze to nie sądzę że ten związek ma jakiekolwiek szanse. On kocha inną powiedział Ci to na Twoim miejscu skończyłabym to teraz. Później może być o wiele gorzej bo Ty będziesz o niego walczyła będziesz z każdym dniem kochała go coraz bardziej a on nie będzie tego odwzajemniał a co gorsza będzie myślał o innej...Nie ma nic gorszego niż miłość bez wzajemności także skończ to jak najszybciej i nie odwracaj się za siebie bo tam daleko jest ktoś kto właśnie na Ciebie czeka i TYLKO na Ciebie;) Trzymaj się Paulis20 Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez ABCbielizny » 19 kwi 2011, o 15:05 Wiem że nie ma nic gorszego niż związek bez miłości,wiec wycofaj się z tego póki tylko możesz. Inaczej będziesz tylko cierpiała,a zupełnie niepotrzebnie. Daj znać za jakiś czas jak potoczyły się te sprawy. ABCbielizny Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez Natuś » 25 maja 2011, o 13:41 No cóż jestem w takiej samej sytuacji. Tylko, że jestem z moim chłopakiem pół roku tylko. Też niedawno mi powiedział, że kocha swoją byłą. Od tego czasu jest raz dobrze, raz zle. Zastanawiam się ile jeszcze wytrzymam... Natuś Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez dzo » 25 maja 2011, o 19:09 Natuś napisał(a):No cóż jestem w takiej samej sytuacji. Tylko, że jestem z moim chłopakiem pół roku tylko. Też niedawno mi powiedział, że kocha swoją byłą. Od tego czasu jest raz dobrze, raz zle. Zastanawiam się ile jeszcze wytrzymam...nie pojmuję jak można być z facetem który kocha inną i się do tego przyznaje dzo Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez jakobieta » 25 maja 2011, o 19:49 Kolega napisał mi wczoraj " jesteś wszystkim co masz" skoro jesteśmy wszystkim co mamy, to szanujmy siebie, bo jak widać chłopak nie szanuje Ciebie, jak można być z kimś 1,5 roku i kochać inną? Ja na Twoim miejscu rzuciłabym chłopaka. Mało to jest innych na tym świecie? jakobieta Jestem tu nowa :) Posty: 6Dołączył(a): 20 maja 2011, o 18:03 Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez santi » 25 maja 2011, o 20:47 Zostaw go,dziewczyno,chcesz całe życie spędzić z kimś kto otwarcie przyznaje sie do tego,ze kocha inna?Na poczatku bedzie bardzo trudno Ci,ale z czasem będzie rozstanie bolec coraz mniej i na pewno kiedyś spotkasz kogos kto będzie kochał TYLKO kciuki za podjęcie dobrej decyzji,pozdrawiam santi Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez agusnysa » 26 maja 2011, o 15:35 laski kobiety zasluguja na mezczyzne ktory bedzie ja kochał i wspierał jest tyle zaje***** facetów na tym świecie na co wy jeszcze czekacie az oni wruca do swoich byłych i to wy bedzie porzucone i rozpaczone ja bym na waszym miejscu to pierwsza zakaczyła... agusnysa Fajna Kobietka Posty: 109Dołączył(a): 19 maja 2011, o 11:07 Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez karolinat » 6 cze 2011, o 10:39 myślę że powinnaś go zostawić.. bo skoro kocha swoją byłą i na dodatek się z nią spotyka... to nie wróży nic dobrego... po co być w związku w którym tylko jedna osoba jest w pełni zaangażowana i kochająca? daj sobie spokój. tego kwiatu pół światu;) więc szybko znajdziesz kogoś innego. po co cierpieć. karolinat Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez gitana » 8 cze 2011, o 17:33 Ja po takim wyznaniu napewno nie umiałabym żyć normalnie z tym facetem. Za dużo mam szacunku do samej siebie i nie chciałabym brnąć w to dalej skoro zaangażowana jest tylko jedna strona. Zostaw faceta, a jeśli po rozstaniu dotrze do niego, ze to jednak Ciebie kocha najbardziej (a to też bardzo prawdopodobne, bo się chłoptaś trochę zapomniał w wyidealizowanej przeszłości), trzy razy się zastanów czy warto dać mu tę drugą szansę. gitana Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez Lily of the Valley » 17 cze 2011, o 16:36 Wiesz, Aldona , nie wiem co on naprawdę czuje, ale możliwe, że po tych 4 latach odżyły w nim nagle wspomnienia ? Może rozmawiał na temat swojej byłej ze znajomym albo widział ją... Ale to nie ma znaczenia, nie możesz tego ciągnąć, bo i po co? Musisz sobie przemyśleć czy chcesz z nim być. Lily of the Valley Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez Awoqa » 24 cze 2011, o 11:36 Też bym sobie odpuściła:( jeśli kocha swoją byłą tzn. że nie koniecznie będzie kochać Ciebie. Dla mnie związek stracony jest ale może również chodzić o coś innego... kto zrozumie faceta:/ Awoqa Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez babeczka » 6 lut 2012, o 10:11 Aldoniuchna - jeśli to była jego pierwsza miłość,to wiesz przecież,że ta pierwsza jest najważniejsza,pamięta się ją zawsze,a jeszcze jeśli wiąże ich coś więcej niż tylko miłość?. Pewnie mają jakieś swoje tajemnice,serety,może razem dużo przeszli? Chyba,że tamta ma coś,czego Ty nie masz? Porozmawiaj z nim się o co mu co się nawzajem męczyć i żyć w niepewności,czy jutro np. Ciebie nie zostawi,więc albo sobie wyjaśnicie tę sprawę,albo się rozstańcie,bo tamta zawsze będzie na pierwszym miejscu? Pozdrawiam. babeczka Extra Kobietka Posty: 362Dołączył(a): 5 lut 2012, o 12:47 Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez chocolate98 » 4 cze 2012, o 15:42 Do miłości nikogo nie da się zmusić. Jeśli on kocha swoją byłą dziewczynę to powinnaś odpuścić. Zdaje sobie sprawę z tego, że będzie to okropne cierpienie dla Ciebie, ale na pewno mniejsze niż bycie z kimś kto Cię nie kocha. Daj sobie szansę bycia szczęśliwą :* chocolate98 Jestem tu nowa :) Posty: 5Dołączył(a): 4 cze 2012, o 14:56 Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez mila89 » 4 cze 2012, o 23:53 jakobieta napisał(a):Kolega napisał mi wczoraj " jesteś wszystkim co masz" skoro jesteśmy wszystkim co mamy, to szanujmy siebie, bo jak widać chłopak nie szanuje Ciebie, jak można być z kimś 1,5 roku i kochać inną? Ja na Twoim miejscu rzuciłabym chłopaka. Mało to jest innych na tym świecie?dokładnie tak!!!! mila89 Jestem tu nowa :) Posty: 9Dołączył(a): 4 cze 2012, o 23:50 Zidentyfikowani użytkownicy: Bing [Bot]
Moim zdaniem warto jest kochać , człowiek poprzez miłość wypełnia pustkę w swoim sercu.Uczucie to towarzyszy nam od najmłodszych lat.Są różne oblicza miłości: miłość mężczyzny i kobiety, miłość rodzicielska, braterska , miłość przyjaciół , miłość do Boga oraz ojczyzny. Dzięki wszystkim tym wartością,człowiek czuje,że warto żyć. Owidiusz w utworze ,,Pieśń i
#1 Napisano 15 sierpień 2012 - 19:33 Minęło już 10 lat. 10 lat temu zakochałem się. Robiłem co spotrafiłem, ale uwodziciel ze mnie kiepski i uczucie pozostało bez wzajemności. Moja koleżanka, dobra koleżanka. Musieliśmy przestać się widywać bo byłem w tragicznym stanie psychicznym. Przeszedłem z tegoż powodu dwie depresje. Pewnie za jakiś czas będzie następna. Na zdrowiu fizycznym (serce) też trochę podupadłem, najwyżej krócej pożyję, to chyba na plus. Mojej koleżanki nie tylko unikam ale w ogóle jej nie widuję. Od wielu wielu wielu wielu wielu lat z nią nawet nie rozmawiałem, nawet przez internet. Wymazałem numer z komórki, skasowałem smsy. Wszystko to, aby szybciej przeszło... Według rad... Gdy widzę na ulicy podobną dziewczynę, ale jest jeszcze zbyt daleko żebym rozpoznał czy to ona czy ktoś przypadkowy, serce zaczyna mi mocniej walić, organizm wariuje... Po prostu nadal jestem zakochany. Takie normalne objawy. Niestety zakochanie nie przechodzi, czas nie pomaga. Wiele razy myślałem żeby się do niej znowu odezwać, ale co ja jej powiem. Że mi przeszło? - Znajomość w układzie koleżeńskim mnie zabije w kilka miesięcy. Że mi nie przeszło? - weźmie mnie za jakiegoś psychola i ucieknie... Mogę nic nie mówić i pokazać się jako inna osoba, w końcu tyle lat minęło. Ale jak się nie uda ryzykuję ciężką depresją, może życiem. Nawet żadnych doświadczeń nie nabyłem z kobietami w tym czasie więc przygotowanie mam beznadziejne... Nie było łatwe poznać inną dziewczynę gdy się jest mocno zakochanym. Jak wylizałem się z pierwszej depresji ona była akurat w związku więc nie miałem szans, niedługo potem wpadłem w następną depresję, znowu człowiek-wrak, znowu trzeba miesiącami czy latami wracać do normalnego życia... Życie nie ma żadnego sensu. Po co tak kochać kogoś bez wzajemności, czemu to ma służyć? Nikt mnie nie rozumie, nawet nie mam z kim rozmawiać. Nikt z kim rozmawiałem czegoś takiego nie przeżywał. Każdy mówi: chłopie kilka miesięcy i mi przeszło. Więc to ja jestem niedostosowany, nie na ten świat... Użytkownik gplus edytował ten post 15 sierpień 2012 - 19:36 Do góry #2 Kalina Kalina Kalina Junior Admin 11629 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 19:44 A ja sobie myślę,że to nie chodzi o dostosowania i nie o miłość a o...wyobrażenie uczucia, na zasadzie...wyobrażam sobie,że byłoby tak, że to tak i tak. Często tak jest, dopiero po latach, po terapii sama zobaczyłam ile razy nie było to kochanie a wyobrażenie o nim. Co gorsza, często ludzie dopinają swego i są z danym partnerem tylko...tylko wówczas widać wszystko inaczej,że to nie jest takie jak w wyobrażeniach. No i zaczyna się narzekanie, że się ktoś zmienił itp. Polecam dobrą terapię i może...zastanawiam się skąd się bierze u Ciebie takie idealizowanie uczucia? Co się działo u Ciebie w rodzinie? "I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]""Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska.""Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." Do góry #3 Neftyda Neftyda Nowy uczestnik Bywalec 71 postów Płeć:Kobieta Lokalizacja:Wrocław @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 19:54 Myślę, że nie jesteś zakochany w tej konkretnej osobie, ale w idei kochania jej. Tutaj pomoże tylko bardzo solidna, lecząca nie objawy ale przyczyny, terapia. zdradzi nas wszechświat astronomiarachunek gwiazd i mądrość trawi twoja wielkość zbyt ogromnai mój bezradny Marku płacz(Herbert) Do góry #4 Paweł 1983 Paweł 1983 Zadomowiony Bywalec 6383 postów Płeć:Mężczyzna @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 19:55 Miałem podobne doświadczenie jakieś 8 lat temu. Poznałem dziewczynę, polubiłem ją ale byłem w takim stanie że nie potrafiłem się odnaleźdz. Skończyło się po kilku spotkaniach. Od tamtej pory widziałem Ją tylko kilka razy. Kiedy byłem w cieżkiej depresji miałem jak Ty, kiedy widziałem ją dopadał mnie paraliżujący stres. Różnimy sie tym że po tych latach nie czuję że Ją kocham. Chociaż gdybym Ją teraz spotkał też byłbym zestresowany. Wszystko co doskonałe, dojrzewa powoli...widzę że się Pan ładnie przedstawił, przed nam, tutaj, w tej chwili słuchaczom, przed milionami słuchaczy.... Do góry #5 gplus Napisano 15 sierpień 2012 - 20:40 A ja sobie myślę,że to nie chodzi o dostosowania i nie o miłość a o...wyobrażenie uczucia, na zasadzie...wyobrażam sobie,że byłoby tak, że to tak i tak. Często tak jest, dopiero po latach, po terapii sama zobaczyłam ile razy nie było to kochanie a wyobrażenie o nim. Co gorsza, często ludzie dopinają swego i są z danym partnerem tylko...tylko wówczas widać wszystko inaczej,że to nie jest takie jak w wyobrażeniach. No i zaczyna się narzekanie, że się ktoś zmienił wiem jakie "wyobrażenie uczucia" masz na myśli - jesli chodzi o to, czy wyobrażam sobie odwzajemnione uczucie i wyobrazam sobie co by było gdybyśmy byli razem to nie mam takich przemyślen, nie zaprzątam sobie tym głowy. Takie przemyślenia może były ale na samym początku jak się zakochałem, max przez kilka tygodni. Czyli skonczylo sie to z 10 lat temu. Nie wyobrazam sobie ani co by bylo jakbysmy mieszkali razem, mieli dzieci czy wzieli slub czy cos tam innego. Kolegowalismy sie przez jakistam czas, znam sporo jej wad i troche zalet. To bardzo inteligentna osoba, dobrze nam sie rozmawialo. Mamy troche wspolnych zainteresowan, charaktery troche odmienne (przy czym wyprzedzajac pytanie nie imponuja mi jej cechy charakteru ktorych ja nie posiadam, niektore moga mi sie podobac ale nie w sposob przesadny).Polecam dobrą terapię i może...Mało jest dobrych fachowców w szczególności o wysokim poziomie inteligencjizastanawiam się skąd się bierze u Ciebie takie idealizowanie uczucia? Co się działo u Ciebie w rodzinie?Rodzina moja byla/jest zupelnie normalna, tzn kochająca, nikt nie pił, nie bił, nie jestem jedynakiem. Raz na ruski rok się pokłócę czy pogniewam ale bez ekscesow. Jedyna moze nietypowosc rodziny polegala na tym ze z powodu charakteru pracy mamy (konieczne wyjazdy) czasem nie wiedzielismy sie przez jakis dluzszy czas (np kilka miesiecy) - gdy bylem dorastajacy. Użytkownik gplus edytował ten post 15 sierpień 2012 - 20:41 Do góry #6 Kalina Kalina Kalina Junior Admin 11629 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 21:09 Nie wiem jakie "wyobrażenie uczucia" masz na myśli - jesli chodzi o to, czy wyobrażam sobie odwzajemnione uczucie i wyobrazam sobie co by było gdybyśmy byli razem to nie mam takich przemyślen, nie zaprzątam sobie tym głowy. Takie przemyślenia może były ale na samym początku jak się zakochałem, max przez kilka tygodni. Czyli skonczylo sie to z 10 lat temu. Nie wyobrazam sobie ani co by bylo jakbysmy mieszkali razem, mieli dzieci czy wzieli slub czy cos tam innego. Kolegowalismy sie przez jakistam czas, znam sporo jej wad i troche zalet. To bardzo inteligentna osoba, dobrze nam sie rozmawialo. Mamy troche wspolnych zainteresowan, charaktery troche odmienne (przy czym wyprzedzajac pytanie nie imponuja mi jej cechy charakteru ktorych ja nie posiadam, niektore moga mi sie podobac ale nie w sposob przesadny).to jakoś nie widzę zakochania...jak kocham to chciałabym wszystko-dzieci, wspólny dom, wspólną starość jest dobrych fachowców w szczególności o wysokim poziomie inteligencjiRaczej nie oceniałabym terapeuty po poziomie inteligencji a raczej fachowości, dobrych efektów...no i dla każdego inny terapeuta będzie dobry. I pytanie zasadnicze...czy chcesz terapii, może odpowiada Ci ten stan duszy? Nie jest to złośliwość a dywagacja...bo może być moja byla/jest zupelnie normalna, tzn kochająca, nikt nie pił, nie bił, nie jestem jedynakiem. Raz na ruski rok się pokłócę czy pogniewam ale bez ekscesow. Jedyna moze nietypowosc rodziny polegala na tym ze z powodu charakteru pracy mamy (konieczne wyjazdy) czasem nie wiedzielismy sie przez jakis dluzszy czas (np kilka miesiecy) - gdy bylem tu masz odpowiedź...tęsknota itp. Polecam terapię i otwarcie się na ludzi, na terapię przede wszystkim "I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]""Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska.""Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." Do góry #7 gplus Napisano 15 sierpień 2012 - 21:58 to jakoś nie widzę zakochania...jak kocham to chciałabym wszystko-dzieci, wspólny dom, wspólną starość kobietą, może dlatego. Zakochanie nie ma /w sposób bezpośredni/ nic wspólnego z marzeniami o dzieciach nie oceniałabym terapeuty po poziomie inteligencji a raczej fachowości, dobrych efektów...no i dla każdego inny terapeuta będzie oceniam po poziomie inteligencji, ale pewien poziom inteligencji jest konieczny, żeby terapie skutecznie przeprowadzić. Nie to żebym się tu wymądrzał, ale np terapeutka mówi mi, że jestem bardzo bardzo inteligentny. Dlaczego? A nie bez powodu, bo całkiem od niechcenia, nawet nie celowo, wyprowadziłem terapeutkę w maliny. Nie zrobiłem tego specjalnie - zapłaciłem jej, więc głupotą byłoby wydawać własne pieniądze i zarazem utrudniać jej mi czasu na takie rozmowy. Od psychologa coś tam się dowiesz - po 10 wizytach dowiesz się jednej rzeczy i będziesz miała nad czym się pozastanawiać w domu. Ale to jeszcze nic. Kiedyś na tym forum czytałem ciekawy post dziewczyny, po psychologii, z depresją, która pisała, że terapeuci po rozmowie w ogóle nie chcą z nią współpracować, bo rozwala ich metody. Jakby ktoś pamiętał ten post i dał linka to będę wdzięczny, bardzo dawno temu to czytałem. I pytanie zasadnicze...czy chcesz terapii, może odpowiada Ci ten stan duszy? Nie jest to złośliwość a dywagacja...bo może być co robię, gdy boli mnie ząb? Idę do dentystki, bo z 90% prawdopodobieństwem ząb uda się wyleczyć u tej właśnie przypadkowo wybranej dentystki, cośtam zrobi, ileś to będzie kosztowało i trwało jedną, dwie, w najgorszym przypadku trzy wizyty, ale mam 90% szans, że ząb przestanie boleć. Reasumując - nie odpowiada mi ten stan: bolący ząb - więc idę do dentystki. Jest tylko 10% szans że pierwsza przypadkowo wybrana dentystka sobie nie poradzi, coś spieprzy i będę miał poważny psychologią tak nie jest. Jakie są szanse, że pierwszy przypadkowo napotkany terapeuta mi pomoże? 10%? 5%? Jeśli mam łazić po piętnastu terapeutach żeby trafić na jednego który pomoże i stracić na to kilka lat życia (pomijam już kase) to na prawdę mi się nie chcę, wolałbym już sam zostać psychoterapeutą a potem pomóc i sobie. Byłoby to chyba prostsze. Czasu wystarczy nawet na zrobienie "magistra", gdyby był do czegoś potrzebny. To tak stan nie jest przyjemny, ale etap łażenia po psychologach mam za sobą. Wolę sam pracować nad sobą, dlatego np zadaję tu na tym forum pytania. I tu masz odpowiedź...tęsknota itp. O, dzięki. To dla mnie nowa hipoteza. Przemyśle to. Użytkownik gplus edytował ten post 15 sierpień 2012 - 22:02 Do góry #8 Kalina Kalina Kalina Junior Admin 11629 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:16 Jesteś kobietą, może dlatego. Zakochanie nie ma /w sposób bezpośredni/ nic wspólnego z marzeniami o dzieciach oceniam po poziomie inteligencji, ale pewien poziom inteligencji jest konieczny, żeby terapie skutecznie przeprowadzić. Nie to żebym się tu wymądrzał, ale np terapeutka mówi mi, że jestem bardzo bardzo inteligentny. Dlaczego? A nie bez powodu, bo całkiem od niechcenia, nawet nie celowo, wyprowadziłem terapeutkę w maliny. Nie zrobiłem tego specjalnie - zapłaciłem jej, więc głupotą byłoby wydawać własne pieniądze i zarazem utrudniać jej mi czasu na takie rozmowy. Od psychologa coś tam się dowiesz - po 10 wizytach dowiesz się jednej rzeczy i będziesz miała nad czym się pozastanawiać w domu. Ale to jeszcze nic. Kiedyś na tym forum czytałem ciekawy post dziewczyny, po psychologii, z depresją, która pisała, że terapeuci po rozmowie w ogóle nie chcą z nią współpracować, bo rozwala ich metody. Jakby ktoś pamiętał ten post i dał linka to będę wdzięczny, bardzo dawno temu to czytałem. Wiesz co robię, gdy boli mnie ząb? Idę do dentystki, bo z 90% prawdopodobieństwem ząb uda się wyleczyć u tej właśnie przypadkowo wybranej dentystki, cośtam zrobi, ileś to będzie kosztowało i trwało jedną, dwie, w najgorszym przypadku trzy wizyty, ale mam 90% szans, że ząb przestanie boleć. Reasumując - nie odpowiada mi ten stan: bolący ząb - więc idę do dentystki. Jest tylko 10% szans że pierwsza przypadkowo wybrana dentystka sobie nie poradzi, coś spieprzy i będę miał poważny psychologią tak nie jest. Jakie są szanse, że pierwszy przypadkowo napotkany terapeuta mi pomoże? 10%? 5%? Jeśli mam łazić po piętnastu terapeutach żeby trafić na jednego który pomoże i stracić na to kilka lat życia (pomijam już kase) to na prawdę mi się nie chcę, wolałbym już sam zostać psychoterapeutą a potem pomóc i sobie. Byłoby to chyba prostsze. Czasu wystarczy nawet na zrobienie "magistra", gdyby był do czegoś potrzebny. To tak stan nie jest przyjemny, ale etap łażenia po psychologach mam za sobą. Wolę sam pracować nad sobą, dlatego np zadaję tu na tym forum pytania. O, dzięki. To dla mnie nowa hipoteza. Przemyśle szukasz pomocy, tak jak tamta dziewczyna. Znam ludzi po psychologii i po terapii. Szli się leczyć a nie mądrzyć i "rywalizować" z terapeutą, na zasadach - pokaże Ci kto tu jest górą i co Ty wiesz, nic nie pomożesz. Racja. Z takim podejściem to nie ma szans na planuję tu więcej pisać, bo na mój gust nie szukasz pomocy a potwierdzenia swoich racji oraz trwania w cierpieniu, uwalenia się w tym "uczuciu", cierpieć chcesz i chcesz by ktoś powiedział...oj, jak bardzo kochasz, tak...rycersko. Penelopa była kobietą, Don Kichot raczej niepoczytalny...i wystarczy "miłości w tym stylu"I jeszcze jedno - znam wielu zakochanych, kochających facetów i uwierz mi, kochając pragną być z tą osobą do końca życia, zestarzeć się i mieć dzieci, dom, psa, kota i krokodyla też. To nie kwestia płci. "I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]""Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska.""Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." Do góry #9 Jesienin Jesienin Nowy uczestnik Bywalec 129 postów Płeć:Mężczyzna Lokalizacja:Ziemia Słowiańska @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:19 I jeszcze jedno - znam wielu zakochanych, kochających facetów i uwierz mi, kochając pragną być z tą osobą do końca życia, zestarzeć się i mieć dzieci, dom, psa, kota i krokodyla też. To nie kwestia słonko. Wszyscy chcą mieć dzieci i żyć niczym w filmie fabularnym. Usuń mi konto, dobra? Do góry #10 matrix matrix Zadomowiony Grupa z ograniczeniami 11770 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:21 jezu ..ale mnie diabeł kusi ...ale sie powstrzymam ...:Damen Do góry #11 Jesienin Jesienin Nowy uczestnik Bywalec 129 postów Płeć:Mężczyzna Lokalizacja:Ziemia Słowiańska @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:21 Masz rację matrix - milcz. Do góry #12 Kalina Kalina Kalina Junior Admin 11629 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:21 Jasne słonko. Wszyscy chcą mieć dzieci i żyć niczym w filmie fabularnym. Usuń mi konto, dobra?Z przyjemnością to uczynię Czy ja napisałam wszyscy? Napisałam wielu...a to zupełnie co innego oznacza Już nie gadam, pędzę usuwać i powodzenia gdzie indziej "I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]""Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska.""Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." Do góry #13 Jesienin Jesienin Nowy uczestnik Bywalec 129 postów Płeć:Mężczyzna Lokalizacja:Ziemia Słowiańska @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:22 Żegnam. Do góry #14 Kalina Kalina Kalina Junior Admin 11629 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:23 Masz rację matrix - dzielna będzie Ale tak emocje powstrzymywać czy to zdrowe aby? "I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]""Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska.""Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." Do góry #15 matrix matrix Zadomowiony Grupa z ograniczeniami 11770 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:23 no jasne bo ci inni zakochani ..chca tylko pie ...lic ...i nic wiecej bo nic dobrego nie maja do zaoferowania ... Do góry #16 gplus Napisano 15 sierpień 2012 - 22:26 a nie mądrzyć i "rywalizować" z terapeutą, na zasadach - pokaże Ci kto tu jest górą i co Ty wieszPrzeczytaj uważnie co napisałem. Było zgoła planuję tu więcej pisać, bo na mój gust nie szukasz pomocy a potwierdzenia swoich cię za słowo!I jeszcze jedno - znam wielu zakochanych, kochających facetów i uwierz mi, kochając pragną być z tą osobą do końca życia, zestarzeć się i mieć dzieci, dom, psa, kota i krokodyla też. To nie kwestia do facetów - czy na prawdę nie ma tu innego faceta, który był nieszczęśliwie zakochany i nie układał sobie w głowie wspólnych planów na 50 lat wprzód? Sprawa poważna - się tu rozbijamy o definicję zakochania!!! Do góry #17 Neftyda Neftyda Nowy uczestnik Bywalec 71 postów Płeć:Kobieta Lokalizacja:Wrocław @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:32 Plany na 50 lat do przodu a chorobliwy stan emocjonalny to wbrew pozorom dwie różne rzeczy zdradzi nas wszechświat astronomiarachunek gwiazd i mądrość trawi twoja wielkość zbyt ogromnai mój bezradny Marku płacz(Herbert) Do góry #18 matrix matrix Zadomowiony Grupa z ograniczeniami 11770 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:37 JEZELI STUDIUJESZ MYSLISZ O DOBREJ PRACY , ..jezelisz jedziesz na urlop chcesz wypoczac ...jezeli widzisz pyszny obiad masz ochote go zjesc ...jezeli facet mówi ..zakochałem sie ..myslisz o wspólnej przyszłosci . z nim ..tak mysla kobiety ..proste ... Do góry #19 gplus Napisano 15 sierpień 2012 - 22:57 JEZELI STUDIUJESZ MYSLISZ O DOBREJ PRACY , ..jezelisz jedziesz na urlop chcesz wypoczac ...jezeli widzisz pyszny obiad masz ochote go zjesc ...jezeli facet mówi ..zakochałem sie ..myslisz o wspólnej przyszłosci . z nim ..tak mysla kobiety ..proste ...Ja wiem, że tak często myślą kobiety i nie ma w tym niczego dziwnego. Myślą w taki sam sposób też niektórzy mężczyźni. Ale jeśli ktoś myśli inaczej, nie można mu przecież powiedzieć, że nie jest przedmówczyni Kalina, sugeruje, że, cytat:to jakoś nie widzę zakochania...jak kocham to chciałabym wszystko-dzieci, wspólny dom, wspólną starość przedmówczyni posługuję się jakąś własną definicją zakochania, co spowodowało odejście od tematu głównego czyli off-topic...Proponuję, aby osoby zainteresowane stworzyły osobny temat w którym będą dyskutować, czy zakochanie występuje gdy zakochany nie chce mieć dzieci ani nie myśli o wspólnym domu i wspólnej starości - bo na przykład jest za młody i nie ma pieniędzy na dom albo myśli nad innymi rzeczami np nad pracą. Użytkownik gplus edytował ten post 15 sierpień 2012 - 23:04 Do góry #20 matrix matrix Zadomowiony Grupa z ograniczeniami 11770 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 23:03 to jak ty rozumiesz zakochanie ..bo ono ..jest rózne ....takie mam teraz odczucie ,ze masz 15 lat ..lub 17 lat ..bo to by na to wygladało ..taka jest dojrzałosc tego uczucia na tym etapie wiekowym ...liczy sie tu i teraz ...takie nastoletnie zakochanie ...bo kazdy dojrzały mezczyzna zakochujac sie w kobiecie .. mysli by ja zatrzymac ... chyba ,ze mówisz o platonicznym uczuciu ... Do góry
Pewna doza odrębności służy związkowi. Pozwala na realizację siebie poza relacją, z różnymi ludźmi, w różnych sytuacjach. Daje szansę na rozwój, pozwala za sobą zatęsknić. Więcej artykułów znajdziesz tutaj. Oto 20 rzeczy, nad którymi warto się zastanowić, jeśli chcemy kochać mądrze: 1. Dawaj z serca i rozsądnie.
Nie ma sensu kontynuować takiej znajomości, zawsze będzie tliła się iskra nadzieji, za każdym razem gdy zrobimy jakikolwiek krok by coś zmienić będziemy odpychani a to nie jest zbyt przyjemne Kochać to może za dużo powiedziane, ale czułam coś do kogoś, ale przez moje tchórzostwo nic z tego nie wyszło. Ostatnio spotkałam się z chłopakiem, którego traktowałam jak znajomego, a on dał mi do zrozumienia, że znajomość to dla niego za mało. Mam nadzieję, że nie zaproponuje już więcej spotkań, bo będę zmuszona odmówić. W tym przypadku zgadzam się z Muminkiem. Według mnie to nic złego, że chcesz mimo wszystko być blisko tej osoby. ALE do czasu, aż nie powie Ci "dość!". Pokaż, że jesteś dojrzały emocjonalnie i chcesz jej szczęścia, nawet za cenę szczęścia własnego. Bądź przy niej, gdy będzie potrzebowała przyjaciela, ale się nie narzucaj. Być może, po pewnym czasie zrozumie, że się zmieniłeś - dorosłeś, a wtedy inaczej na Ciebie spojrzy. Pamiętaj: od przyjaciela do życiowego partnera krótka droga. Tylko, czy chciałbyś ją stracić, gdyby coś nie wyszło? Ja nie chciałbym - wolałbym zostać przyjacielem. No jasne... Boli jak cholera W drugą stronę też się zdarzyło... I też boli Nie powinno się kontynuować takiej znajomości, mimo to ja i tak nie zamierzam tego zakończyć... Miałam taki moment,kiedy prawie do tego doszło,na szczęście oprzytomniałam w odpowiedniej powinno się kontynuować?Można próbować,ale osoba zakochana widząc,że pomimo starań ta druga nie odwzajemnia uczucia powinna zrozumieć,że nie ma sensu,bo może to doprowadzić tylko do pogorszenia relacji, zmusi się nikogo do miłości,trzeba dać być szczęśliwym, nawet jeśli oznacza to koniec naszych nadziei. Mi się jeszcze nie zdarzyło, żebym kogoś kochała bez wzajemności. Mnie darzył pewien chłopak wielkim uczuciem, przez długi czas i robił naprawdę różne rzeczy, ale nie wiem czy to była już miłość czy głupie zauroczenie ,,Czy to jest przyjaźń czy to jest kochanie?" Kochać bez wzajemności jest chyba łatwiej niż powiedzieć komuś bliskiemu, że nie odwzajemniasz jego uczuć. Tak zdarzyło mi się kochać bez wzajemności (kochać to za duże słowo- być zakochaną, zadurzyć się lepiej pasuje). Zdarzyło się, że musiałam powiedzieć komuś ,,nie kocham Cię". I to boli. A czy warto utrzymywać znajomość? Zależy od tego czym była wcześniej. Jest to sprawa indywidualna. I to nie jest na zasadzie dialogu: -Kocham Cię -Ja Ciebie nie - Czyli to już koniec? -Zostańmy przyjaciółmi. To jakoś tak samo wynika później. Zależy też czy obie strony tego chcą. To musi być coś naturalnego, bo inaczej prędzej, czy później się posypie Zdarzyło się i tak, i tak. Jeśli chodzi o mnie, to próby jakiejkolwiek kontynuacji znajomości były żałosne, ale w końcu się opamiętałem. A jeśli chodzi o osobę, która była zadurzona we mnie, to dalej utrzymujemy kontakt. Co prawda mniejszy, ale raz na miesiąc, może trochę częściej, porozmawiamy trochę Nie, jeszcze nie kochałem bez wzajemności. byłem kochany bez wzajemności. to bardzo rani. nie wiem czy jest "sens" tego. Zaloguj się, aby móc odpowiedzieć na pytanie i cieszyć się pełną funkcjonalnością serwisu. Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się.
Prawdziwie samolubna osoba może zaburzyć równowagę wzajemności, która naturalnie istnieje w związkach. Ludzkim jest oczekiwanie, że kiedy robimy coś dla naszego partnera, naszych przyjaciół, czy sąsiadów, z czasem oni robią też coś dla nas. Nie chodzi tu o księgowe rozliczanie coś, za coś, ale o zachowanie równowagi w byciu
Wielu osobom, nawet spośród tych przebywających w stałych, zaangażowanych związkach, zdarzyła się zapewne sytuacja, w której odczuwali silną więź emocjonalną z kimś innym. Według powszechnej opinii należy wówczas rozstać się z aktualnym partnerem, bo w rzeczywistości nie darzymy go tak silnym uczuciem, jak nam się wydawało – gdyby tak było, nie zakochalibyśmy się przecież w nowo poznanej osobie. Czy takie podejście jest słuszne? A może jednak da się kochać dwie osoby jednocześnie? spis treści 1. Natura miłości 2. Miłość do dwóch osób? 1. Natura miłości To trudne pytanie – natura miłości jest dosyć skomplikowana. Nie jest to stały zestaw emocji doświadczanych w taki sam sposób przez wszystkich zakochanych. Istnieje wiele rodzajów tego uczucia. Możemy zatem wyróżnić: Zobacz film: "Co wpływa na pewność siebie?" storge – miłość przyjacielska, w której podstawą jest czułość i silna więź intymna. Partnerzy zakładają, że niezależnie od tego, co się wydarzy, nie przestaną być dla siebie wsparciem. Kontakt fizyczny pojawia się rzadko, gdyż chodzi przede wszystkim o relację duchową; eros (miłość romantyczna) – czynnikiem dominującym jest fascynacja drugą osobą, która pojawia się zazwyczaj już od pierwszego wejrzenia, a także przekonanie, że jest to uczucie idealne i wieczne. Partnerzy pragną spędzać ze sobą każdą chwilę i dość szybko dochodzi do zbliżenia. Cielesność odgrywa tu istotną rolę; ludus – związek traktowany jest bardziej w kategoriach zabawy niż poważnej relacji, dlatego jest bardzo nietrwały. Chodzi przede wszystkim o uzyskanie przewagi nad partnerem i fizyczne zaspokojenie; mania – to kombinacja eros i ludus. Jest niezwykle intensywna, wręcz obsesyjna. Towarzyszy jej ciągły strach o utratę partnera i ciągła potrzeba utwierdzania w przekonaniu o trwałości uczucia; pragma – miłość praktyczna. To swojego rodzaju inwestycja, oparta na chłodnym wyliczeniu zysków i strat; agape – podstawą jest w tym przypadku troska i umiejętność poświęcenia się dla drugiej osoby. Na pierwszym miejscu sytuuje się szczęście partnera i jego pełna akceptacja. Ważne jest to, aby od początku wiedzieć, na jakiego rodzaju relacji oparty jest nasz związek. Problem pojawia się wtedy, gdy w przypadku którejś ze stron dochodzi do przeistoczenia się jednego typu w inny. Pojawić się może wówczas poczucie krzywdy i odrzucenia. 2. Miłość do dwóch osób? Poza znajomością typów miłości warto poznać jeszcze trzy aspekty tego uczucia. Pierwszym z nich jest pasja, na którą składa się zauroczenie, podniecenie seksualne i euforia. Drugim – intymność, bliskość duchowa, trzecim, najtrudniejszym, jest natomiast zobowiązanie – lojalność i szczere zainteresowanie drugą osobą. Możliwe jest pokochanie innej osoby w tym samym bądź innym stylu, jednak osiągnięcie fazy zobowiązania może się udać tylko w przypadku jednej z nich. Uczucie wobec kogoś innego, siłą rzeczy, nie będzie kompletne. Podstawową zasadą miłości zaangażowanej jest wiara w to, że jesteśmy dla drugiej osoby „wybrańcem” i możemy jej ufać. Jeżeli wydaje nam się, że zauroczył nas ktoś inny, zastanówmy się, w jaki sposób wpłynie to na naszego stałego partnera i czy warto zaangażować się w inną relację,skoro w dotychczasowym związku udało nam się osiągnąć już tak wiele. Udany związek warunkuje kierowanie się szczęściem własnym, ale i szczęściem drugiej osoby. Nie wolno nam zapomnieć o odpowiedzialności, jaka zaczyna na nas ciążyć w momencie, w którym decydujemy się wejść z kimś w bliższą relację. Jeżeli wydaje nam się, że kochamy dwie osoby, zastanówmy się, które z tych uczuć jest dla nas cenniejsze. Skorzystaj z usług medycznych bez kolejek. Umów wizytę u specjalisty z e-receptą i e-zwolnieniem lub badanie na abcZdrowie Znajdź lekarza. polecamy Artykuł zweryfikowany przez eksperta: Mgr Katarzyna Sadowska Psycholog i psychoterapeuta. .