Nie da se nikogo zmusić do miłości..a gdyby nawet to czy warto kochać bez wzajemności?? cytuj; odpowiedz; napisał/a: zenia_mi 2008-04-05 21:54Więcej wierszy na temat: Miłość « poprzedni następny » Czy warto kochać tak bez wzajemności, poświecić swe życie niechcianej miłości. Czy mam o nią walczyć tak za wszelką cenę, chociaż wiem że nic tym nie zmienie. Czy uciec w nieznane gdzieś daleko, a miłość odpłynie najbliższą rzeką... Napisany: 2011-03-07 Dodano: 2011-03-07 22:38:05 Ten wiersz przeczytano 492 razy Oddanych głosów: 4 Aby zagłosować zaloguj się w serwisie « poprzedni następny » Dodaj swój wiersz Wiersze znanych Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński Juliusz Słowacki Wisława Szymborska Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński Halina Poświatowska Jan Lechoń Tadeusz Borowski Jan Brzechwa Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer więcej » Autorzy na topie kazap Ola Bella Jagódka anna AMOR1988 marcepani więcej » 1,9 tys. views, 28 likes, 9 loves, 4 comments, 44 shares, Facebook Watch Videos from OTOZ Animals Oddział Oświęcim: Ciężko jest mieć w sercu tak wiele miłości, jeśli nie ma jej komu podarować.
Za oknem zimno, u niektórych pada. Niektórzy już myślą o tym, że kwestią czasu jest pojawienie się kataru, przeziębienia. Brrr. Nic przyjemnego. Ale przeziębieniu można zapobiec, wystarczy do swojej diety bardziej świadomie włączyć produkty, które dbają o nasze zdrowie. 16 produktów, które warto jeść, gdy na dworze zimno, a my obawiamy się przeziębienia Cytryna Witamina C skraca przeziębienie co najmniej o jeden dzień, jeśli zaczniemy dostarczać ją naszemu organizmowi przy pierwszych objawach, dlatego tak ważne jest uwzględnienie jesienią w swojej diecie cytryny, nie zapominajcie o niej. Najlepiej codziennie rano pijcie wodę z cytryną. Jogurt Jogurty, kefiry zawierają mnóstwo probiotyków, które są pożytecznymi szczepami bakterii pomagającymi w trawieniu i w problemach żołądkowych. To jednak nie wszystko. Ostatnie badania wykazały, że jedzenie jogurtów pomaga zmniejszyć ryzyko infekcji górnych dróg oddechowych. Czosnek Czosnek zawiera związek siarki zwany allicyną, który wytwarza silny przeciwutleniacz mający kluczowe znaczenie w walce z przeziębieniem. Działa najsilniej, kiedy jemy go na surowo. Ciemne zielone liście Im ciemniejsza zieleń warzyw tym lepiej, to jeden z najzdrowszych pokarmów, jakie możemy dostarczyć naszemu ciału. Przykładowo jarmuż jest pełen składników odżywczych, w tym witaminy K, A i C, z których wszystkie pomagają nam zachować zdrowie. Marchew Marchew i inne pomarańczowe warzywa, takie jak słodkie ziemniaki, zawierają wysoki poziom beta-karotenu, który jest przekształcany przez nasz organizm w witaminę A. Witamina ta odpowiedzialna jest za nasze zdrowie i walczy z przeziębieniem: pomaga utrzymać silny układ odpornościowy i utrzymuje w zdrowiu błony śluzowe w nosie i gardle. Tłusta ryba Wiadomo, że kwasy tłuszczowe omega-3 zmniejszają stan zapalny w organizmie. Tłuste ryby, takie jak tuńczyk, łosoś i makrela są bardzo bogate w dobry tłuszcz i mogą zapobiegać przeziębieniom i poważniejszym chorobom. Nasiona kopru włoskiego i anyżu Zarówno nasiona kopru włoskiego jak i anyżu są naturalnymi środkami wykrztuśnymi, a także mają właściwości antybakteryjne, które ułatwiają kaszel. Koper można spożywać na surowo lub prażony, a z nasion przygotować herbatę. Chude białko Chude białko, czyli kurczak, indyk i schab, nie tylko pomaga w budowaniu mięśni, ale także w budowaniu przeciwciał, które zwalczają infekcje. Jajka Jajka są bardzo bogate w cynk – wzmacniacz odporności. Udowodniono, że skraca czas trwania przeziębienia, więc jedz jajka, kiedy poczujesz, że nadchodzi przeziębienie. Grzyby Grzyby są bardzo bogate w antyoksydanty wzmacniające odporność, a także w błonnik, potas i witaminę B. Warto jeść je o tej porze roku, więc może w weekend wybierzcie się na grzyby? Ostre jedzenie Dopraw swoje potrawy. Ostre jedzenie sprawia, że twoje oczy łzawią i cieknie z nosa wypłukując zatoki. Idealne dla tych, którzy walczą z przeziębieniem. Owsianka Owies zawiera rodzaj błonnika zwanego beta glukanem, który pomaga wzmocnić układ odpornościowy. Kalafior Kalafior zawiera silny antyoksydant zwany glutationem, który pomaga wzmocnić układ odpornościowy. Czerwona papryka Czerwona papryka jest wyjątkowo bogata w witaminę C; jedna czerwona papryka zawiera 150 miligramów witaminy. Porównaj to z pomarańczą, która zawiera tylko 100 miligramów! Gorzka czekolada Gorzka czekolada jest naładowana przeciwutleniaczem zwanym polifenolem, jest również bardzo bogata w cynk, czyli we wszystko co korzystne dla naszego zdrowia. Ziarna słonecznika Nasiona słonecznika są jednym z najlepszych naturalnych źródeł witaminy E, która chroni nasze płuca. źródło: The DailyMeal
Prawo wzajemności, czyli o tym dlaczego nie zawsze warto, aby ludzie czuli się dobrze w naszym towarzystwie – Kolejny fragment E-BOOKA TYAB Send an email 6 listopada 2016 8 1 872 9 minut czytania
“Przez całe moje życie uważałem miłość za, w pewnym sensie, przyzwolenie na bycie zniewolonym. Jest to nieprawda: jedyna wolność może wystąpić, gdy pojawia się miłość. Ten kto prawdziwie oddaje siebie, kto czuje się wolny, potrafi kochać swych bliźnich. A ten kto zdoła prawdziwie pokochać, ten czuje się tej przyczyny, wszystko co mógłbym przeżyć, zdziałać lub odkryć, staje się nieistotne. W miłości, nikt nie może nikogo innego zauroczyć. Każdy z nas jest odpowiedzialny za to co sam czuje i nie mamy prawa innych za to się zraniony, straciwszy kobietę, którą przyszło mi kochać. Teraz jednak jestem pewien, że niemożliwe jest żeby kogoś stracić, gdyż w istocie nikt nie jest niczują własnością. Na tym polega prawdziwe doświadczenie wolności: na nabyciu tego co w życiu najważniejsze a jednocześnie na posiadaniu tego…”Paulo Coelho – Jedenaście minutKluczem do rozwoju związku i rozwoju osobistego jest zaprzestanie starań by kogoś posiąść, a staranie się by swobodnie kochać, bez przesadnego przywiązania. Rozumiejąc miłość jako nieustanną serię ustępstw, poświęceń i zmagań przeciwko sobie, w imię związku, możemy sprawić, iż stanie się ona musimy poprzez siebie, a nie poprzez druga osobę“Wielkim ludzkim celem jest zrozumienie, co znaczy prawdziwie kochać. Miłość nie znajduje się w drugiej osobie, jest ona w nas samych; rozbudza nas. Jednak, po to, by być obudzonym, potrzebujemy innej osoby. Wszechświat tylko wtedy ma sens, gdy posiadamy kogoś, z kim możemy podzielić się emocjami.”Paulo Coelho – Jedenaście minutWłaśnie w tym miejscu większość z nas czuje się zagubionych. Szukamy kogoś kto wypełni nasze wady i niepewności, bez zdania sobie sprawy, że zbawienie mieszka wewnątrz nas innych ciężarem naszego życia, czyniąc ich odpowiedzialnymi za nasze sukcesy i porażki, ale przede wszystkim za nasze emocje. Pozostawia nas to pustych w środku, pozbawionych dumy i osobistej satysfakcji. Niestety, jednocześnie niszczymy wszelkie ziarno zdrowej miłości, które moglibyśmy nasza zależność wciąż rośnie, tłumiąc autentyczność i emocjonalną tożsamość, które powinniśmy w sobie zdajemy sobie sprawy z tego, że gdy zdejmiemy bandaże i plastry, zakrywające nasze rany, będziemy w stanie nawiązać głęboką i szczerą więź z samymi sobą i osobą, którą więc robić wymówki! Miłość i przyjaźń mają swój początek, zawsze i bez wyjątku, wewnątrz nas samych. Użyźniając ten skrawek ziemi zdołamy rozsiać plon na całą szerokość pola. W ten sposób będziemy mogli urosnąć, zamiast uschnąć i z pasją?Nikt nie lubi niszczyć porządku w swoim świecie. Dla niektórych osób pasja wydaje się być czymś niebezpiecznym. Obawiają się oni wysiedlenia z obecnego domu i zniszczenia wszystkiego, na co tak ciężko rzeczywistości, większość ludzi żyje w rozbitym związku czy ze złym nawykiem, tylko dlatego, że boją się oni zmiany. Dla nich, jak to mówią, “Lepsze zło znane, niż nieznane.” Służy im to jako życiowa dewiza i nienaruszalne istnieją również ludzie, którzy umieją kochać i żyć z pasją, nawet się nad tym nie zastanawiając. Mając jedynie nadzieją, że ich pierwszy impuls rozwiąże wszystkie ich problemy. Ludzie ci pokładają całą odpowiedzialność za swoje szczęście (lub nieszczęście) na innych ludziach. Z tego też powodu, towarzyszyć im wieczna euforia gdy wydarzy im się coś wspaniałego lub będą oni w ciężkiej depresji, gdy coś im się jest więc najlepsze podejście? Nic przesadnie. O ile działamy z umiarem i odpowiedzialnie, wszystko czego się dotkniemy, przyniesie nam nadzieję i radość. Tylko wtedy będziemy zdolni by kochać innych prawdziwie i od AJCass
Witajcie, zakochałem się w dziewczynie. lecz na 90% bez wzajemności(ona raz prowokuje swoim zachowaniem do tego żeby się w niej zakochać a na drugi zień już całkowicie inaczej się zachowuje), a raczej ja nawet jej się nie podobam(no nie ma się co dziwić) i co ja mam dalej robić? HELP
Do miłości, jak do tanga, trzeba dwojga. Oczywiście można kochać bez wzajemności, nawet będąc z tą osobą w związku, ale nie wróży to temu układowi najlepiej. Prawdziwy, dojrzały związek stworzymy wtedy, gdy z obu stron zapadnie decyzja, poparta osobistym wyborem i działaniem na rzecz miłości.
Buty Moda Wszystko dla domu Zarejestruj Zaloguj Strona główna forum ‹ Ona i On ‹ Partnerstwo MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... Cześć dziewczyny,mam problem i to nie mały... Mój chłopak ostatnio powiedział mi, że kocha swoją ex dziewczynę...A tak od początku:Mojego K poznałam dzięki mojej przyjaciółce. Na początku tej znajomości nie myślałam, że coś z tego wyjdzie. Moja przyjaciółka odradzała mi spotkania z K bo wiedziała, że on ze swoją byłą dużo przeszedł. Co dokładnie było między nimi jest mi nie K jestem prawie 1,5 roku i wczoraj chciał ze mną zerwać bo kocha swoją byłą. Uważa, że już nigdy nie pokocha żadnej kobiety tak bardzo jak jej. Mówi, że jest ze mną szczęśliwy, ale to nie to samo... Kocham go, bardzo dużo pokonaliśmy przeszkód, a tu teraz taka nowina. Ja od początku wiedziałam o tamtej, ale myślałam, że miłość już minęła między nimi... K powiedział mi również, że ostatnio się spotkali... Nie wiem czy ze sobą gadali...K z byłą nie jest już 4 lata, ze mną zna się 2 i nadal ją kocha? Nie wiem co mam robić... Dać nam szanse, czy zostawić go? Aldoniuchna Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez Karolina1603 » 8 sty 2011, o 21:55 Przetrwaliście ze sobą długi okres czasu, ty go kochasz a on kocha byłą ten związek nie ma sensu bo co to jest za miłość bez wzajemności. Dajcie sobie czas odpocznijcie od siebie w tedy zobaczysz czy tobie zależy na nim nadal a jemu na tobie jeżeli on nic do ciebie nie czuje nie oszukuj się widocznie nie jest on ciebie wart a ty za jakiś czas ułożysz sobie życie z kimś innym i będziesz na pewno szczęśliwa...życzę Ci jak najlepiej Karolina1603 Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez 123joasia4 » 9 sty 2011, o 17:32 Współczuje Ci, co byś nie zrobiła i tak nie będzie dobrze. Zgadzam się z poprzedniczką z góry, jeśli w nim nic nie zaiskrzyło przez 1,5 roku to nie za iskrzy nawet po 4 latach. Trzymaj się ;* 123joasia4 Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez ABCbielizny » 19 sty 2011, o 12:53 Wg mnie dalsze ciągniecie tego związku nie ma sensu. Jeżeli facet nic do Ciebie nie poczuł przez 1,5 roku to chyba nic z tego nie będzie. W niektórych przypadkach miłość wymaga czasu,ale nie aż tyle.. Widocznie naprawdę kocha swoją była dziewczynę.. Szkoda tylko,że Ty jesteś w tym najbardziej pokrzywdzona. ABCbielizny Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez Maniana » 24 sty 2011, o 16:40 Karolina1603 napisał(a):Przetrwaliście ze sobą długi okres czasu, ty go kochasz a on kocha byłą ten związek nie ma sensu bo co to jest za miłość bez wzajemności. Dajcie sobie czas odpocznijcie od siebie w tedy zobaczysz czy tobie zależy na nim nadal a jemu na tobie jeżeli on nic do ciebie nie czuje nie oszukuj się widocznie nie jest on ciebie wart a ty za jakiś czas ułożysz sobie życie z kimś innym i będziesz na pewno szczęśliwa...życzę Ci jak najlepiejbardzo dobrze powiedziane, zdecydowanie bym ochłodziła kontaktu, żeby sobie wszystko przemyślał na spokojnie i podjął jakieś kroki, bo tak trochę w zawieszeniu między Tobą, a jego byłą żyje i nie może się określić jak widać. Maniana Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez promieniotwórcza » 6 kwi 2011, o 14:41 Wydaje mi się, że potrzeba wam szczerej rozmowy, on musi sobie wiele kocham kilku facetów, jeden mnie pociągaj fizycznie, z innym mi się dobrze rozmawia, jeszcze z innym lubię trenować. Kocham ich i są to żywe emocje i uczucia, ale mam chłopaka, jesteśmy już ze sobą 5 lat to chyba nie mało, i wiem że tylko z nim mogę prowadzić szczęśliwe życie partnerskie, razem mieszkać i wychowywać dzieci. Ale dreszczyk emocji każdemu jest potrzebny ;] lubie flirtować z facetami, uwodzić ich, bawić sie z nimi. każdy problem można rozwiązać rozmową...a, takie pozwolenie sobie na kochanie kogo się chce,daje nam szczęście, możesz kochac kogo chcesz, im więcej miłości w zyciu tym więcej poczucia moralnego obciążenia, bez przywiązania się tylko do jednego partnera, bo co z tego że kocha więcej kobiet, tacy są faceci (i ja chyba też ;p) jak chce mieszkać i żyć z tobą to chyba coś znaczy... ;]faceci lubią być woli, jak sami dają się zniewolić to wiesz juz... ;] promieniotwórcza Jestem tu nowa :) Posty: 5Dołączył(a): 6 kwi 2011, o 13:53 Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez Paulis20 » 6 kwi 2011, o 17:57 Szczerze to nie sądzę że ten związek ma jakiekolwiek szanse. On kocha inną powiedział Ci to na Twoim miejscu skończyłabym to teraz. Później może być o wiele gorzej bo Ty będziesz o niego walczyła będziesz z każdym dniem kochała go coraz bardziej a on nie będzie tego odwzajemniał a co gorsza będzie myślał o innej...Nie ma nic gorszego niż miłość bez wzajemności także skończ to jak najszybciej i nie odwracaj się za siebie bo tam daleko jest ktoś kto właśnie na Ciebie czeka i TYLKO na Ciebie;) Trzymaj się Paulis20 Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez ABCbielizny » 19 kwi 2011, o 15:05 Wiem że nie ma nic gorszego niż związek bez miłości,wiec wycofaj się z tego póki tylko możesz. Inaczej będziesz tylko cierpiała,a zupełnie niepotrzebnie. Daj znać za jakiś czas jak potoczyły się te sprawy. ABCbielizny Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez Natuś » 25 maja 2011, o 13:41 No cóż jestem w takiej samej sytuacji. Tylko, że jestem z moim chłopakiem pół roku tylko. Też niedawno mi powiedział, że kocha swoją byłą. Od tego czasu jest raz dobrze, raz zle. Zastanawiam się ile jeszcze wytrzymam... Natuś Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez dzo » 25 maja 2011, o 19:09 Natuś napisał(a):No cóż jestem w takiej samej sytuacji. Tylko, że jestem z moim chłopakiem pół roku tylko. Też niedawno mi powiedział, że kocha swoją byłą. Od tego czasu jest raz dobrze, raz zle. Zastanawiam się ile jeszcze wytrzymam...nie pojmuję jak można być z facetem który kocha inną i się do tego przyznaje dzo Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez jakobieta » 25 maja 2011, o 19:49 Kolega napisał mi wczoraj " jesteś wszystkim co masz" skoro jesteśmy wszystkim co mamy, to szanujmy siebie, bo jak widać chłopak nie szanuje Ciebie, jak można być z kimś 1,5 roku i kochać inną? Ja na Twoim miejscu rzuciłabym chłopaka. Mało to jest innych na tym świecie? jakobieta Jestem tu nowa :) Posty: 6Dołączył(a): 20 maja 2011, o 18:03 Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez santi » 25 maja 2011, o 20:47 Zostaw go,dziewczyno,chcesz całe życie spędzić z kimś kto otwarcie przyznaje sie do tego,ze kocha inna?Na poczatku bedzie bardzo trudno Ci,ale z czasem będzie rozstanie bolec coraz mniej i na pewno kiedyś spotkasz kogos kto będzie kochał TYLKO kciuki za podjęcie dobrej decyzji,pozdrawiam santi Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez agusnysa » 26 maja 2011, o 15:35 laski kobiety zasluguja na mezczyzne ktory bedzie ja kochał i wspierał jest tyle zaje***** facetów na tym świecie na co wy jeszcze czekacie az oni wruca do swoich byłych i to wy bedzie porzucone i rozpaczone ja bym na waszym miejscu to pierwsza zakaczyła... agusnysa Fajna Kobietka Posty: 109Dołączył(a): 19 maja 2011, o 11:07 Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez karolinat » 6 cze 2011, o 10:39 myślę że powinnaś go zostawić.. bo skoro kocha swoją byłą i na dodatek się z nią spotyka... to nie wróży nic dobrego... po co być w związku w którym tylko jedna osoba jest w pełni zaangażowana i kochająca? daj sobie spokój. tego kwiatu pół światu;) więc szybko znajdziesz kogoś innego. po co cierpieć. karolinat Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez gitana » 8 cze 2011, o 17:33 Ja po takim wyznaniu napewno nie umiałabym żyć normalnie z tym facetem. Za dużo mam szacunku do samej siebie i nie chciałabym brnąć w to dalej skoro zaangażowana jest tylko jedna strona. Zostaw faceta, a jeśli po rozstaniu dotrze do niego, ze to jednak Ciebie kocha najbardziej (a to też bardzo prawdopodobne, bo się chłoptaś trochę zapomniał w wyidealizowanej przeszłości), trzy razy się zastanów czy warto dać mu tę drugą szansę. gitana Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez Lily of the Valley » 17 cze 2011, o 16:36 Wiesz, Aldona , nie wiem co on naprawdę czuje, ale możliwe, że po tych 4 latach odżyły w nim nagle wspomnienia ? Może rozmawiał na temat swojej byłej ze znajomym albo widział ją... Ale to nie ma znaczenia, nie możesz tego ciągnąć, bo i po co? Musisz sobie przemyśleć czy chcesz z nim być. Lily of the Valley Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez Awoqa » 24 cze 2011, o 11:36 Też bym sobie odpuściła:( jeśli kocha swoją byłą tzn. że nie koniecznie będzie kochać Ciebie. Dla mnie związek stracony jest ale może również chodzić o coś innego... kto zrozumie faceta:/ Awoqa Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez babeczka » 6 lut 2012, o 10:11 Aldoniuchna - jeśli to była jego pierwsza miłość,to wiesz przecież,że ta pierwsza jest najważniejsza,pamięta się ją zawsze,a jeszcze jeśli wiąże ich coś więcej niż tylko miłość?. Pewnie mają jakieś swoje tajemnice,serety,może razem dużo przeszli? Chyba,że tamta ma coś,czego Ty nie masz? Porozmawiaj z nim się o co mu co się nawzajem męczyć i żyć w niepewności,czy jutro np. Ciebie nie zostawi,więc albo sobie wyjaśnicie tę sprawę,albo się rozstańcie,bo tamta zawsze będzie na pierwszym miejscu? Pozdrawiam. babeczka Extra Kobietka Posty: 362Dołączył(a): 5 lut 2012, o 12:47 Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez chocolate98 » 4 cze 2012, o 15:42 Do miłości nikogo nie da się zmusić. Jeśli on kocha swoją byłą dziewczynę to powinnaś odpuścić. Zdaje sobie sprawę z tego, że będzie to okropne cierpienie dla Ciebie, ale na pewno mniejsze niż bycie z kimś kto Cię nie kocha. Daj sobie szansę bycia szczęśliwą :* chocolate98 Jestem tu nowa :) Posty: 5Dołączył(a): 4 cze 2012, o 14:56 Re: MÓJ CHŁOPAK KOCHA SWOJĄ BYŁĄ... przez mila89 » 4 cze 2012, o 23:53 jakobieta napisał(a):Kolega napisał mi wczoraj " jesteś wszystkim co masz" skoro jesteśmy wszystkim co mamy, to szanujmy siebie, bo jak widać chłopak nie szanuje Ciebie, jak można być z kimś 1,5 roku i kochać inną? Ja na Twoim miejscu rzuciłabym chłopaka. Mało to jest innych na tym świecie?dokładnie tak!!!! mila89 Jestem tu nowa :) Posty: 9Dołączył(a): 4 cze 2012, o 23:50 Zidentyfikowani użytkownicy: Bing [Bot]Moim zdaniem warto jest kochać , człowiek poprzez miłość wypełnia pustkę w swoim sercu.Uczucie to towarzyszy nam od najmłodszych lat.Są różne oblicza miłości: miłość mężczyzny i kobiety, miłość rodzicielska, braterska , miłość przyjaciół , miłość do Boga oraz ojczyzny. Dzięki wszystkim tym wartością,człowiek czuje,że warto żyć. Owidiusz w utworze ,,Pieśń i
#1 Napisano 15 sierpień 2012 - 19:33 Minęło już 10 lat. 10 lat temu zakochałem się. Robiłem co spotrafiłem, ale uwodziciel ze mnie kiepski i uczucie pozostało bez wzajemności. Moja koleżanka, dobra koleżanka. Musieliśmy przestać się widywać bo byłem w tragicznym stanie psychicznym. Przeszedłem z tegoż powodu dwie depresje. Pewnie za jakiś czas będzie następna. Na zdrowiu fizycznym (serce) też trochę podupadłem, najwyżej krócej pożyję, to chyba na plus. Mojej koleżanki nie tylko unikam ale w ogóle jej nie widuję. Od wielu wielu wielu wielu wielu lat z nią nawet nie rozmawiałem, nawet przez internet. Wymazałem numer z komórki, skasowałem smsy. Wszystko to, aby szybciej przeszło... Według rad... Gdy widzę na ulicy podobną dziewczynę, ale jest jeszcze zbyt daleko żebym rozpoznał czy to ona czy ktoś przypadkowy, serce zaczyna mi mocniej walić, organizm wariuje... Po prostu nadal jestem zakochany. Takie normalne objawy. Niestety zakochanie nie przechodzi, czas nie pomaga. Wiele razy myślałem żeby się do niej znowu odezwać, ale co ja jej powiem. Że mi przeszło? - Znajomość w układzie koleżeńskim mnie zabije w kilka miesięcy. Że mi nie przeszło? - weźmie mnie za jakiegoś psychola i ucieknie... Mogę nic nie mówić i pokazać się jako inna osoba, w końcu tyle lat minęło. Ale jak się nie uda ryzykuję ciężką depresją, może życiem. Nawet żadnych doświadczeń nie nabyłem z kobietami w tym czasie więc przygotowanie mam beznadziejne... Nie było łatwe poznać inną dziewczynę gdy się jest mocno zakochanym. Jak wylizałem się z pierwszej depresji ona była akurat w związku więc nie miałem szans, niedługo potem wpadłem w następną depresję, znowu człowiek-wrak, znowu trzeba miesiącami czy latami wracać do normalnego życia... Życie nie ma żadnego sensu. Po co tak kochać kogoś bez wzajemności, czemu to ma służyć? Nikt mnie nie rozumie, nawet nie mam z kim rozmawiać. Nikt z kim rozmawiałem czegoś takiego nie przeżywał. Każdy mówi: chłopie kilka miesięcy i mi przeszło. Więc to ja jestem niedostosowany, nie na ten świat... Użytkownik gplus edytował ten post 15 sierpień 2012 - 19:36 Do góry #2 Kalina Kalina Kalina Junior Admin 11629 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 19:44 A ja sobie myślę,że to nie chodzi o dostosowania i nie o miłość a o...wyobrażenie uczucia, na zasadzie...wyobrażam sobie,że byłoby tak, że to tak i tak. Często tak jest, dopiero po latach, po terapii sama zobaczyłam ile razy nie było to kochanie a wyobrażenie o nim. Co gorsza, często ludzie dopinają swego i są z danym partnerem tylko...tylko wówczas widać wszystko inaczej,że to nie jest takie jak w wyobrażeniach. No i zaczyna się narzekanie, że się ktoś zmienił itp. Polecam dobrą terapię i może...zastanawiam się skąd się bierze u Ciebie takie idealizowanie uczucia? Co się działo u Ciebie w rodzinie? "I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]""Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska.""Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." Do góry #3 Neftyda Neftyda Nowy uczestnik Bywalec 71 postów Płeć:Kobieta Lokalizacja:Wrocław @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 19:54 Myślę, że nie jesteś zakochany w tej konkretnej osobie, ale w idei kochania jej. Tutaj pomoże tylko bardzo solidna, lecząca nie objawy ale przyczyny, terapia. zdradzi nas wszechświat astronomiarachunek gwiazd i mądrość trawi twoja wielkość zbyt ogromnai mój bezradny Marku płacz(Herbert) Do góry #4 Paweł 1983 Paweł 1983 Zadomowiony Bywalec 6383 postów Płeć:Mężczyzna @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 19:55 Miałem podobne doświadczenie jakieś 8 lat temu. Poznałem dziewczynę, polubiłem ją ale byłem w takim stanie że nie potrafiłem się odnaleźdz. Skończyło się po kilku spotkaniach. Od tamtej pory widziałem Ją tylko kilka razy. Kiedy byłem w cieżkiej depresji miałem jak Ty, kiedy widziałem ją dopadał mnie paraliżujący stres. Różnimy sie tym że po tych latach nie czuję że Ją kocham. Chociaż gdybym Ją teraz spotkał też byłbym zestresowany. Wszystko co doskonałe, dojrzewa powoli...widzę że się Pan ładnie przedstawił, przed nam, tutaj, w tej chwili słuchaczom, przed milionami słuchaczy.... Do góry #5 gplus Napisano 15 sierpień 2012 - 20:40 A ja sobie myślę,że to nie chodzi o dostosowania i nie o miłość a o...wyobrażenie uczucia, na zasadzie...wyobrażam sobie,że byłoby tak, że to tak i tak. Często tak jest, dopiero po latach, po terapii sama zobaczyłam ile razy nie było to kochanie a wyobrażenie o nim. Co gorsza, często ludzie dopinają swego i są z danym partnerem tylko...tylko wówczas widać wszystko inaczej,że to nie jest takie jak w wyobrażeniach. No i zaczyna się narzekanie, że się ktoś zmienił wiem jakie "wyobrażenie uczucia" masz na myśli - jesli chodzi o to, czy wyobrażam sobie odwzajemnione uczucie i wyobrazam sobie co by było gdybyśmy byli razem to nie mam takich przemyślen, nie zaprzątam sobie tym głowy. Takie przemyślenia może były ale na samym początku jak się zakochałem, max przez kilka tygodni. Czyli skonczylo sie to z 10 lat temu. Nie wyobrazam sobie ani co by bylo jakbysmy mieszkali razem, mieli dzieci czy wzieli slub czy cos tam innego. Kolegowalismy sie przez jakistam czas, znam sporo jej wad i troche zalet. To bardzo inteligentna osoba, dobrze nam sie rozmawialo. Mamy troche wspolnych zainteresowan, charaktery troche odmienne (przy czym wyprzedzajac pytanie nie imponuja mi jej cechy charakteru ktorych ja nie posiadam, niektore moga mi sie podobac ale nie w sposob przesadny).Polecam dobrą terapię i może...Mało jest dobrych fachowców w szczególności o wysokim poziomie inteligencjizastanawiam się skąd się bierze u Ciebie takie idealizowanie uczucia? Co się działo u Ciebie w rodzinie?Rodzina moja byla/jest zupelnie normalna, tzn kochająca, nikt nie pił, nie bił, nie jestem jedynakiem. Raz na ruski rok się pokłócę czy pogniewam ale bez ekscesow. Jedyna moze nietypowosc rodziny polegala na tym ze z powodu charakteru pracy mamy (konieczne wyjazdy) czasem nie wiedzielismy sie przez jakis dluzszy czas (np kilka miesiecy) - gdy bylem dorastajacy. Użytkownik gplus edytował ten post 15 sierpień 2012 - 20:41 Do góry #6 Kalina Kalina Kalina Junior Admin 11629 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 21:09 Nie wiem jakie "wyobrażenie uczucia" masz na myśli - jesli chodzi o to, czy wyobrażam sobie odwzajemnione uczucie i wyobrazam sobie co by było gdybyśmy byli razem to nie mam takich przemyślen, nie zaprzątam sobie tym głowy. Takie przemyślenia może były ale na samym początku jak się zakochałem, max przez kilka tygodni. Czyli skonczylo sie to z 10 lat temu. Nie wyobrazam sobie ani co by bylo jakbysmy mieszkali razem, mieli dzieci czy wzieli slub czy cos tam innego. Kolegowalismy sie przez jakistam czas, znam sporo jej wad i troche zalet. To bardzo inteligentna osoba, dobrze nam sie rozmawialo. Mamy troche wspolnych zainteresowan, charaktery troche odmienne (przy czym wyprzedzajac pytanie nie imponuja mi jej cechy charakteru ktorych ja nie posiadam, niektore moga mi sie podobac ale nie w sposob przesadny).to jakoś nie widzę zakochania...jak kocham to chciałabym wszystko-dzieci, wspólny dom, wspólną starość jest dobrych fachowców w szczególności o wysokim poziomie inteligencjiRaczej nie oceniałabym terapeuty po poziomie inteligencji a raczej fachowości, dobrych efektów...no i dla każdego inny terapeuta będzie dobry. I pytanie zasadnicze...czy chcesz terapii, może odpowiada Ci ten stan duszy? Nie jest to złośliwość a dywagacja...bo może być moja byla/jest zupelnie normalna, tzn kochająca, nikt nie pił, nie bił, nie jestem jedynakiem. Raz na ruski rok się pokłócę czy pogniewam ale bez ekscesow. Jedyna moze nietypowosc rodziny polegala na tym ze z powodu charakteru pracy mamy (konieczne wyjazdy) czasem nie wiedzielismy sie przez jakis dluzszy czas (np kilka miesiecy) - gdy bylem tu masz odpowiedź...tęsknota itp. Polecam terapię i otwarcie się na ludzi, na terapię przede wszystkim "I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]""Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska.""Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." Do góry #7 gplus Napisano 15 sierpień 2012 - 21:58 to jakoś nie widzę zakochania...jak kocham to chciałabym wszystko-dzieci, wspólny dom, wspólną starość kobietą, może dlatego. Zakochanie nie ma /w sposób bezpośredni/ nic wspólnego z marzeniami o dzieciach nie oceniałabym terapeuty po poziomie inteligencji a raczej fachowości, dobrych efektów...no i dla każdego inny terapeuta będzie oceniam po poziomie inteligencji, ale pewien poziom inteligencji jest konieczny, żeby terapie skutecznie przeprowadzić. Nie to żebym się tu wymądrzał, ale np terapeutka mówi mi, że jestem bardzo bardzo inteligentny. Dlaczego? A nie bez powodu, bo całkiem od niechcenia, nawet nie celowo, wyprowadziłem terapeutkę w maliny. Nie zrobiłem tego specjalnie - zapłaciłem jej, więc głupotą byłoby wydawać własne pieniądze i zarazem utrudniać jej mi czasu na takie rozmowy. Od psychologa coś tam się dowiesz - po 10 wizytach dowiesz się jednej rzeczy i będziesz miała nad czym się pozastanawiać w domu. Ale to jeszcze nic. Kiedyś na tym forum czytałem ciekawy post dziewczyny, po psychologii, z depresją, która pisała, że terapeuci po rozmowie w ogóle nie chcą z nią współpracować, bo rozwala ich metody. Jakby ktoś pamiętał ten post i dał linka to będę wdzięczny, bardzo dawno temu to czytałem. I pytanie zasadnicze...czy chcesz terapii, może odpowiada Ci ten stan duszy? Nie jest to złośliwość a dywagacja...bo może być co robię, gdy boli mnie ząb? Idę do dentystki, bo z 90% prawdopodobieństwem ząb uda się wyleczyć u tej właśnie przypadkowo wybranej dentystki, cośtam zrobi, ileś to będzie kosztowało i trwało jedną, dwie, w najgorszym przypadku trzy wizyty, ale mam 90% szans, że ząb przestanie boleć. Reasumując - nie odpowiada mi ten stan: bolący ząb - więc idę do dentystki. Jest tylko 10% szans że pierwsza przypadkowo wybrana dentystka sobie nie poradzi, coś spieprzy i będę miał poważny psychologią tak nie jest. Jakie są szanse, że pierwszy przypadkowo napotkany terapeuta mi pomoże? 10%? 5%? Jeśli mam łazić po piętnastu terapeutach żeby trafić na jednego który pomoże i stracić na to kilka lat życia (pomijam już kase) to na prawdę mi się nie chcę, wolałbym już sam zostać psychoterapeutą a potem pomóc i sobie. Byłoby to chyba prostsze. Czasu wystarczy nawet na zrobienie "magistra", gdyby był do czegoś potrzebny. To tak stan nie jest przyjemny, ale etap łażenia po psychologach mam za sobą. Wolę sam pracować nad sobą, dlatego np zadaję tu na tym forum pytania. I tu masz odpowiedź...tęsknota itp. O, dzięki. To dla mnie nowa hipoteza. Przemyśle to. Użytkownik gplus edytował ten post 15 sierpień 2012 - 22:02 Do góry #8 Kalina Kalina Kalina Junior Admin 11629 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:16 Jesteś kobietą, może dlatego. Zakochanie nie ma /w sposób bezpośredni/ nic wspólnego z marzeniami o dzieciach oceniam po poziomie inteligencji, ale pewien poziom inteligencji jest konieczny, żeby terapie skutecznie przeprowadzić. Nie to żebym się tu wymądrzał, ale np terapeutka mówi mi, że jestem bardzo bardzo inteligentny. Dlaczego? A nie bez powodu, bo całkiem od niechcenia, nawet nie celowo, wyprowadziłem terapeutkę w maliny. Nie zrobiłem tego specjalnie - zapłaciłem jej, więc głupotą byłoby wydawać własne pieniądze i zarazem utrudniać jej mi czasu na takie rozmowy. Od psychologa coś tam się dowiesz - po 10 wizytach dowiesz się jednej rzeczy i będziesz miała nad czym się pozastanawiać w domu. Ale to jeszcze nic. Kiedyś na tym forum czytałem ciekawy post dziewczyny, po psychologii, z depresją, która pisała, że terapeuci po rozmowie w ogóle nie chcą z nią współpracować, bo rozwala ich metody. Jakby ktoś pamiętał ten post i dał linka to będę wdzięczny, bardzo dawno temu to czytałem. Wiesz co robię, gdy boli mnie ząb? Idę do dentystki, bo z 90% prawdopodobieństwem ząb uda się wyleczyć u tej właśnie przypadkowo wybranej dentystki, cośtam zrobi, ileś to będzie kosztowało i trwało jedną, dwie, w najgorszym przypadku trzy wizyty, ale mam 90% szans, że ząb przestanie boleć. Reasumując - nie odpowiada mi ten stan: bolący ząb - więc idę do dentystki. Jest tylko 10% szans że pierwsza przypadkowo wybrana dentystka sobie nie poradzi, coś spieprzy i będę miał poważny psychologią tak nie jest. Jakie są szanse, że pierwszy przypadkowo napotkany terapeuta mi pomoże? 10%? 5%? Jeśli mam łazić po piętnastu terapeutach żeby trafić na jednego który pomoże i stracić na to kilka lat życia (pomijam już kase) to na prawdę mi się nie chcę, wolałbym już sam zostać psychoterapeutą a potem pomóc i sobie. Byłoby to chyba prostsze. Czasu wystarczy nawet na zrobienie "magistra", gdyby był do czegoś potrzebny. To tak stan nie jest przyjemny, ale etap łażenia po psychologach mam za sobą. Wolę sam pracować nad sobą, dlatego np zadaję tu na tym forum pytania. O, dzięki. To dla mnie nowa hipoteza. Przemyśle szukasz pomocy, tak jak tamta dziewczyna. Znam ludzi po psychologii i po terapii. Szli się leczyć a nie mądrzyć i "rywalizować" z terapeutą, na zasadach - pokaże Ci kto tu jest górą i co Ty wiesz, nic nie pomożesz. Racja. Z takim podejściem to nie ma szans na planuję tu więcej pisać, bo na mój gust nie szukasz pomocy a potwierdzenia swoich racji oraz trwania w cierpieniu, uwalenia się w tym "uczuciu", cierpieć chcesz i chcesz by ktoś powiedział...oj, jak bardzo kochasz, tak...rycersko. Penelopa była kobietą, Don Kichot raczej niepoczytalny...i wystarczy "miłości w tym stylu"I jeszcze jedno - znam wielu zakochanych, kochających facetów i uwierz mi, kochając pragną być z tą osobą do końca życia, zestarzeć się i mieć dzieci, dom, psa, kota i krokodyla też. To nie kwestia płci. "I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]""Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska.""Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." Do góry #9 Jesienin Jesienin Nowy uczestnik Bywalec 129 postów Płeć:Mężczyzna Lokalizacja:Ziemia Słowiańska @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:19 I jeszcze jedno - znam wielu zakochanych, kochających facetów i uwierz mi, kochając pragną być z tą osobą do końca życia, zestarzeć się i mieć dzieci, dom, psa, kota i krokodyla też. To nie kwestia słonko. Wszyscy chcą mieć dzieci i żyć niczym w filmie fabularnym. Usuń mi konto, dobra? Do góry #10 matrix matrix Zadomowiony Grupa z ograniczeniami 11770 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:21 jezu ..ale mnie diabeł kusi ...ale sie powstrzymam ...:Damen Do góry #11 Jesienin Jesienin Nowy uczestnik Bywalec 129 postów Płeć:Mężczyzna Lokalizacja:Ziemia Słowiańska @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:21 Masz rację matrix - milcz. Do góry #12 Kalina Kalina Kalina Junior Admin 11629 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:21 Jasne słonko. Wszyscy chcą mieć dzieci i żyć niczym w filmie fabularnym. Usuń mi konto, dobra?Z przyjemnością to uczynię Czy ja napisałam wszyscy? Napisałam wielu...a to zupełnie co innego oznacza Już nie gadam, pędzę usuwać i powodzenia gdzie indziej "I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]""Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska.""Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." Do góry #13 Jesienin Jesienin Nowy uczestnik Bywalec 129 postów Płeć:Mężczyzna Lokalizacja:Ziemia Słowiańska @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:22 Żegnam. Do góry #14 Kalina Kalina Kalina Junior Admin 11629 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:23 Masz rację matrix - dzielna będzie Ale tak emocje powstrzymywać czy to zdrowe aby? "I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]""Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska.""Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." Do góry #15 matrix matrix Zadomowiony Grupa z ograniczeniami 11770 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:23 no jasne bo ci inni zakochani ..chca tylko pie ...lic ...i nic wiecej bo nic dobrego nie maja do zaoferowania ... Do góry #16 gplus Napisano 15 sierpień 2012 - 22:26 a nie mądrzyć i "rywalizować" z terapeutą, na zasadach - pokaże Ci kto tu jest górą i co Ty wieszPrzeczytaj uważnie co napisałem. Było zgoła planuję tu więcej pisać, bo na mój gust nie szukasz pomocy a potwierdzenia swoich cię za słowo!I jeszcze jedno - znam wielu zakochanych, kochających facetów i uwierz mi, kochając pragną być z tą osobą do końca życia, zestarzeć się i mieć dzieci, dom, psa, kota i krokodyla też. To nie kwestia do facetów - czy na prawdę nie ma tu innego faceta, który był nieszczęśliwie zakochany i nie układał sobie w głowie wspólnych planów na 50 lat wprzód? Sprawa poważna - się tu rozbijamy o definicję zakochania!!! Do góry #17 Neftyda Neftyda Nowy uczestnik Bywalec 71 postów Płeć:Kobieta Lokalizacja:Wrocław @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:32 Plany na 50 lat do przodu a chorobliwy stan emocjonalny to wbrew pozorom dwie różne rzeczy zdradzi nas wszechświat astronomiarachunek gwiazd i mądrość trawi twoja wielkość zbyt ogromnai mój bezradny Marku płacz(Herbert) Do góry #18 matrix matrix Zadomowiony Grupa z ograniczeniami 11770 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:37 JEZELI STUDIUJESZ MYSLISZ O DOBREJ PRACY , ..jezelisz jedziesz na urlop chcesz wypoczac ...jezeli widzisz pyszny obiad masz ochote go zjesc ...jezeli facet mówi ..zakochałem sie ..myslisz o wspólnej przyszłosci . z nim ..tak mysla kobiety ..proste ... Do góry #19 gplus Napisano 15 sierpień 2012 - 22:57 JEZELI STUDIUJESZ MYSLISZ O DOBREJ PRACY , ..jezelisz jedziesz na urlop chcesz wypoczac ...jezeli widzisz pyszny obiad masz ochote go zjesc ...jezeli facet mówi ..zakochałem sie ..myslisz o wspólnej przyszłosci . z nim ..tak mysla kobiety ..proste ...Ja wiem, że tak często myślą kobiety i nie ma w tym niczego dziwnego. Myślą w taki sam sposób też niektórzy mężczyźni. Ale jeśli ktoś myśli inaczej, nie można mu przecież powiedzieć, że nie jest przedmówczyni Kalina, sugeruje, że, cytat:to jakoś nie widzę zakochania...jak kocham to chciałabym wszystko-dzieci, wspólny dom, wspólną starość przedmówczyni posługuję się jakąś własną definicją zakochania, co spowodowało odejście od tematu głównego czyli off-topic...Proponuję, aby osoby zainteresowane stworzyły osobny temat w którym będą dyskutować, czy zakochanie występuje gdy zakochany nie chce mieć dzieci ani nie myśli o wspólnym domu i wspólnej starości - bo na przykład jest za młody i nie ma pieniędzy na dom albo myśli nad innymi rzeczami np nad pracą. Użytkownik gplus edytował ten post 15 sierpień 2012 - 23:04 Do góry #20 matrix matrix Zadomowiony Grupa z ograniczeniami 11770 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 23:03 to jak ty rozumiesz zakochanie ..bo ono ..jest rózne ....takie mam teraz odczucie ,ze masz 15 lat ..lub 17 lat ..bo to by na to wygladało ..taka jest dojrzałosc tego uczucia na tym etapie wiekowym ...liczy sie tu i teraz ...takie nastoletnie zakochanie ...bo kazdy dojrzały mezczyzna zakochujac sie w kobiecie .. mysli by ja zatrzymac ... chyba ,ze mówisz o platonicznym uczuciu ... Do góry
Prawdziwie samolubna osoba może zaburzyć równowagę wzajemności, która naturalnie istnieje w związkach. Ludzkim jest oczekiwanie, że kiedy robimy coś dla naszego partnera, naszych przyjaciół, czy sąsiadów, z czasem oni robią też coś dla nas. Nie chodzi tu o księgowe rozliczanie coś, za coś, ale o zachowanie równowagi w byciuWielu osobom, nawet spośród tych przebywających w stałych, zaangażowanych związkach, zdarzyła się zapewne sytuacja, w której odczuwali silną więź emocjonalną z kimś innym. Według powszechnej opinii należy wówczas rozstać się z aktualnym partnerem, bo w rzeczywistości nie darzymy go tak silnym uczuciem, jak nam się wydawało – gdyby tak było, nie zakochalibyśmy się przecież w nowo poznanej osobie. Czy takie podejście jest słuszne? A może jednak da się kochać dwie osoby jednocześnie? spis treści 1. Natura miłości 2. Miłość do dwóch osób? 1. Natura miłości To trudne pytanie – natura miłości jest dosyć skomplikowana. Nie jest to stały zestaw emocji doświadczanych w taki sam sposób przez wszystkich zakochanych. Istnieje wiele rodzajów tego uczucia. Możemy zatem wyróżnić: Zobacz film: "Co wpływa na pewność siebie?" storge – miłość przyjacielska, w której podstawą jest czułość i silna więź intymna. Partnerzy zakładają, że niezależnie od tego, co się wydarzy, nie przestaną być dla siebie wsparciem. Kontakt fizyczny pojawia się rzadko, gdyż chodzi przede wszystkim o relację duchową; eros (miłość romantyczna) – czynnikiem dominującym jest fascynacja drugą osobą, która pojawia się zazwyczaj już od pierwszego wejrzenia, a także przekonanie, że jest to uczucie idealne i wieczne. Partnerzy pragną spędzać ze sobą każdą chwilę i dość szybko dochodzi do zbliżenia. Cielesność odgrywa tu istotną rolę; ludus – związek traktowany jest bardziej w kategoriach zabawy niż poważnej relacji, dlatego jest bardzo nietrwały. Chodzi przede wszystkim o uzyskanie przewagi nad partnerem i fizyczne zaspokojenie; mania – to kombinacja eros i ludus. Jest niezwykle intensywna, wręcz obsesyjna. Towarzyszy jej ciągły strach o utratę partnera i ciągła potrzeba utwierdzania w przekonaniu o trwałości uczucia; pragma – miłość praktyczna. To swojego rodzaju inwestycja, oparta na chłodnym wyliczeniu zysków i strat; agape – podstawą jest w tym przypadku troska i umiejętność poświęcenia się dla drugiej osoby. Na pierwszym miejscu sytuuje się szczęście partnera i jego pełna akceptacja. Ważne jest to, aby od początku wiedzieć, na jakiego rodzaju relacji oparty jest nasz związek. Problem pojawia się wtedy, gdy w przypadku którejś ze stron dochodzi do przeistoczenia się jednego typu w inny. Pojawić się może wówczas poczucie krzywdy i odrzucenia. 2. Miłość do dwóch osób? Poza znajomością typów miłości warto poznać jeszcze trzy aspekty tego uczucia. Pierwszym z nich jest pasja, na którą składa się zauroczenie, podniecenie seksualne i euforia. Drugim – intymność, bliskość duchowa, trzecim, najtrudniejszym, jest natomiast zobowiązanie – lojalność i szczere zainteresowanie drugą osobą. Możliwe jest pokochanie innej osoby w tym samym bądź innym stylu, jednak osiągnięcie fazy zobowiązania może się udać tylko w przypadku jednej z nich. Uczucie wobec kogoś innego, siłą rzeczy, nie będzie kompletne. Podstawową zasadą miłości zaangażowanej jest wiara w to, że jesteśmy dla drugiej osoby „wybrańcem” i możemy jej ufać. Jeżeli wydaje nam się, że zauroczył nas ktoś inny, zastanówmy się, w jaki sposób wpłynie to na naszego stałego partnera i czy warto zaangażować się w inną relację,skoro w dotychczasowym związku udało nam się osiągnąć już tak wiele. Udany związek warunkuje kierowanie się szczęściem własnym, ale i szczęściem drugiej osoby. Nie wolno nam zapomnieć o odpowiedzialności, jaka zaczyna na nas ciążyć w momencie, w którym decydujemy się wejść z kimś w bliższą relację. Jeżeli wydaje nam się, że kochamy dwie osoby, zastanówmy się, które z tych uczuć jest dla nas cenniejsze. Skorzystaj z usług medycznych bez kolejek. Umów wizytę u specjalisty z e-receptą i e-zwolnieniem lub badanie na abcZdrowie Znajdź lekarza. polecamy Artykuł zweryfikowany przez eksperta: Mgr Katarzyna Sadowska Psycholog i psychoterapeuta. .