Zaburzenia snu w postaci bezsenności to jedno ze skutków odstawienia alkoholu, z którymi przyjdzie się Panu zmierzyć w najbliższym czasie - w mojej ocenie przez kolejne kilka-kilkanaście dni. Jednym z objawów towarzyszących zaprzestaniu picia alkoholu może być także zmieniony rytm dobowy - może Pan być aktywniejszy nocą, a
Posłuchaj - masz objawy zespołu abstynencyjnego, u każdego mogą one być inne, ja miałam np. straszliwe drżenia mięśni (rąk, nóg, ust) i nadmierne pocenie się, te były najgorsze, plus kołatanie serca, omamy wzrokowe i słuchowe, bezsenność, mylenie snów z rzeczywistością... Długo by wymieniać. A piłam ostro przez ok, 5 miesięcy, dziennie pół litra czystej to była norma. Odwyk nie wchodził w grę (powody rodzinne i małżeńskie), a czułam, że innego wyjścia nie ma, piłam od rana, żeby nie mieć tych cholernych dolegliwości. Ale w końcu, kiedy nie byłam w stanie powiedzieć czegoś do mojego brata, bo tak drżały mi usta - przestraszyłam się nie na żarty i poszłam po prostu do mi lek uspokajający (który nie uzależnia) - tylko tyle, brałam go w zwiększonej dawce na początku - o i dziwo "delirki" nie było. Potem zeszłam do 1 tabletki dziennie - i żadnego głodu alkoholowego, myśli o nim, Boże... co to była za ulga iść do sklepu p[o zwykłe zakupy i nie wybierać takiego, w którym jeszcze (albo dawno) nie byłam po flaszkę, żeby mnie nie rozpoznały jako alkoholiczki... Dodatkowo ten lek ma też działanie antydepresyjne, więc ogólnie mój stan psychiczny się poprawił. Jestem parę lat starsza od Ciebie - ale kurde, to nie wiek na fundowanie sobie marskości wątroby czy zawału. Idż do lekarza, porozmawiaj z nim (jeśli poprzedni Cię zawiódł - idź do innego), spróbuj - bo na swoim przykładzie widzę, że SIE DA. I to bez odwyku, a naprawdę myślałam, że już nie mam innej szansy. Wierz mi, piłam ostro, bywało, że o 3,5 nad ranem leciałam do całodobowego, bo zaczynały mi się te objawy zespołu abstynenckiego, to jest prawdziwy koszmar, kto przeżył, ten wie. Pozdrawiam Cię mocno - proszę, spróbuj tak, jak ja Ci mówię, daj sobie tę szansę.
Zespół odstawienia alkoholu obejmuje grupę objawów, które pojawiają się najczęściej od 1 do 3 dni od ostatniego alkoholu. Niektóre objawy mogą pojawić się, gdy poziom alkoholu we krwi wynosi niewiele powyżej 0 (0,5‰). Oznacza to, że chory ograniczył spożywanie alkoholu, ale nie odstawił go całkowicie.Rekomendowane odpowiedzi pytam rozeznanych w temacie... jakie objawy towarzyszą nagłemu odstawieniu alkoholu i jak długo się utrzymują w czasie abstynencji. jak u was jest/było? ja piłem parę lat praktycznie codziennie 3 do 12 piw, zwykle 9% czasem dochodziła wódka. Przestałem na początku kwietnia gdy mnie telepało i nabawiłem się ostrego refluksu. Dodam że mam też nerwicę. Ale tak słaby i zdezorientowany jeszcze nie byłem. Paradoksalnie bardziej rześki byłem na wiecznym kacu. Czy teraz mój organizm nie umie się przestawić na normalny tryb życia? Czy mogło np dojść do zmian w ciśnieniu krwi itp? Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość SHOWszon, jak dlugo juz trwa Twoja abstynenecja??myslè,ze jesli piles non stop,przez dluzszy okres czasu,to wlasciwie byles w tzw."ciàgu alkoholowym"i przydalaby siè wizyta u specjalisty-psychiatry,ktory zaordynuje ci leki pomagajàce przezwycièzyc objawy tym pomysl o jakiejs terapii w tym kierunku??Jesli jestes na etapie,ze caly czas myslisz o tym,zeby sie napic to pomoc specjalisty jest niezbèdna. [Dodane po edycji:] a do objawow naleza: -nasilone lèki -oblewanie siè potem -zdezorientowanie -delirium tremens -ogolne rozbicir organizmu i splàtanie. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach od 3 kwietnia nie pije. objawy delirium miałem pierwsze dwa dni. nie pocę się. lęki są niewielkie. bardziej poddenerwowanie i frustracja. do tego gorzej mi się oddycha bo mam odruch wymiotny przy połykaniu powietrza, dławi mnie. bierę od tamtej pory leki na refluks. sam już nie wiem czy to objawy nasilenia nerwicy, tego refluksu ( a dodam że zgagi nigdy nie miewam) czy też zespołu abstynenckiego. nerwicę mam ponownie od 3 lat. zawsze były duszności ale nigdy nie miałem nóg z waty, dławień i depersonalizacji bo to również teraz odczuwam. a zmęczenie jest większe niż po ciągach. piję teraz codziennie kefirki, rumianek, magnez. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość SHOWszon, i tak trzymaj -mowie o tym magnezie-mozesz nawet sobie podniesc dawke i brac np 3 razy dziennie po 450 mg,przez okres 1 alko nasilil twoje objawy nerwicy i tak jak mowilam,lepiej udac siè do o tym sadzisz??acha i jeszcze pij dziennie minimum dwa litry zielonej herbatki,no i jakiez ziolowe tabsy na detoksik wàtroby,bo pewnie jest zmasakrowana Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach magnezu łykam teraz koło 600 mg , jak piłem to koło 50mg łykałem. a zielone herbaty piję zawsze i nie słodzę. aktualnie poję się meliską, dziurawcem i rumiankiem. co to alkoholizmu to chyba minął mi jak ręką odjął w momencie tej deliry , strach podziałał dostatecznie mobilizująco. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość SHOWszon, no to trzymaj sie cieplutko i powodzenia w przezwycièzaniu nalogu Jak bèdzei Ci zle czy cos,to pisz tu do nas Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach nerwica, depresja skłania do picia... a jak się już wpadnie w ciąg to tragedia. najgorzej że ja dopiero po 10 piwach zaczynałem być lekko pijany. dobrze że chociaż fajki umiem rzucić z dnia na dzień :) a tak btw detoksykacji. próbował kto preparat pure yucca albo plastry detox patch? Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość SHOWszon, ja tydzień wytrzymałam bez kropli... po tygodniu wymiękłam i nadrobiłam... nie byłam w stanie już myśleć o niczym, niż tylko o napiciu się... teraz sobie 'dozuję' - ustalam limity i mijają dwa tygodnie i piję coraz mniej i z mniejszą częstotliwością. 3mam kciukiXD Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość Pstryk, ja tez ograniczylam do minimum i jak na razie sie trzymam oby tak Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość oby obyXD za Ciebie też cimciam kciukiXD a ja nawet jak mam ochotę na duuużo jak zaczynam pić gdy sobie limit ustalę i dochodzę do drinka limitowanego - przechodzi mi ochotaXD heh może jednak nie jestem alkoholikiem Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach ja być może też nie jestem alkoholikiem bo czy alkoholik w trakcie picie myśli o skończeniu z tym ? he he. no i owa moja delira wyglądała makabrycznie, byłem pewien że zejdę. ten strach mnie oduczył picia w mgnieniu oka. Teraz pewnie nerwica nasila objawy i dokłada nowe, wcześniej tłumił je alkohol po części. jak dobrze że ja warzyw miłośnik bo pewnie już by mi wcześniej wszystko siadło. do tego teraz mam ten nadzwyczaj powikłany refluks i nie mogę nawet pomidorków, czosnku, cebulki a te rzeczy szamałem codziennie POZDRAWIAM ALL. i zlewajcie na nerwicę, głupia jedna niech nie myśli że se pofolgować może Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach ja być może też nie jestem alkoholikiem bo czy alkoholik w trakcie picie myśli o skończeniu z tym ?A dlaczego nie? A czy palacz, jesli pomysli o rzucaniu palenia, to przestaje byc palaczem? Pokretne myslenie, ale w sumie to wlasciwe uzaleznieniom he he. Coś śmiesznego było? Uciekło mi? Przeoczyłem?ten strach mnie oduczył picia w mgnieniu oka. Skąd wiesz?jak dobrze że ja warzyw miłośnik bo pewnie już by mi wcześniej wszystko siadło. A co warzywa mają do alkoholizmu? Dal mnie sprawa jasna: alkoholik na 100% i tyle. Im predzej sie z tym pogodzisz tym latwiej bedzie Ci na wszelkich terapiach, ktorych teraz potrzebujesz. Powodzenia :) Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach ojej , nie wiedziałem że tu traktowanie swoich problemów z lekką dozą uśmiechu by nie zwariować jest karane Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach U mnie nie było ŻADNYCH objawów, ale piłem mniej niż Ty(średnio ok. 200 ml wódki lub 2 mocne piwa dziennie). [Dodane po edycji:] Dal mnie sprawa jasna: alkoholik na 100% i tyle. Ciekawe skąd Ty to możesz wiedzieć. Chłop dużo pije to fakt, ale to wcale nie oznacza, że jest uzależniony. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach ojej , nie wiedziałem że tu traktowanie swoich problemów z lekką dozą uśmiechu by nie zwariować jest karane Ktoś Cie ukarał? Kiedy? Gdzie?U mnie nie było ŻADNYCH objawów, ale piłem mniej niż Ty(średnio ok. 200 ml wódki lub 2 mocne piwa dziennie).[Dodane po edycji:] Dal mnie sprawa jasna: alkoholik na 100% i tyle. Ciekawe skąd Ty to możesz wiedzieć. Chłop dużo pije to fakt, ale to wcale nie oznacza, że jest uzależniony. Kazdy alkoholik wypiera sie choroby. Jeszcze nie widzialem pijczka (a widzialem ich naprawde wielu), ktoryby sie do uzaleznienia przyznal. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach ja się przyznałem stąd wcześniej myśli o zaprzestaniu. więc nie najgorszy etap he he Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Kazdy alkoholik wypiera sie choroby. Jeszcze nie widzialem pijczka (a widzialem ich naprawde wielu), ktoryby sie do uzaleznienia przyznal. Ale nie każdy nim jest. Ktoś, kto lubi sobie wypić, nie musi być alkoholikiem. Ktoś, kto lubi sobie wciągnąć kreskę, nie musi być narkomanem. Ktoś, kto lubi sobie podupczyć, nie musi być seksoholikiem. Ktoś, kto lubi sobie zaszaleć na rulecie nie musi być hazardzistą. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość Ja odstawiłem alko po 10 latach picia prawie dzień w dzień po pare piwek. Też lecze się z nerwicy lękowej... W momencie gdy odstawiłem alko nerwica jakby wróciła ze zdwojoną siłą a już było lepiej... Nie piję już 25 dni... ide na terapie uzależnień za dwa dni. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość SHOWszon, Nie ma czegoś takiego jak dozowanie picia przez alkoholika. Jeżeli potrafisz odstawić zupełnie alkohol (pod każda postacią) to możesz spać spokojnie , ale jeśli tylko mówisz ,że możesz a tego nie robisz to chyba masz problem. Mam kolegę ,który w pewnym momencie stwierdził ,że zbyt często zdarza mu się wypić. Postanowił sobie,że przez rok nie wypije kropli alkoholu i wytrzymał :) Alkoholik raczej by nie wytrzymał...może tego typu teścik ? spróbuj , nie zaszkodzi Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość a jakaś mądra rada, jak szybko dojść do siebie po kilkutygodniowym piciu? Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość Raczej nie ma jakiegoś takiego "złotego środka". Po prostu trzeba czasu na dojście do siebie Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość a ja jak idiotka dalej chlam.. oj, nie pozbieram się za szybko niestety.. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość To przestań chlać... i będzie dobrze Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Witam Ktoś napisał o tym że alkoholik chyba by nie potrafiłby przestać pić np na rok... Błędne myślenie... potrafi, tylko później jak minie ten rok... oooo to sie nagroda należy... i to jaka Ja najdłużej nie piłam 7 miesięcy.. z tym że nie zrobiłam sobie założenia że nie pije rok.. tylko.. wydawało mi sie że mam problem... no więc sobie udowodniłam.. że skoro nie piłam tyle czasu.. to wszystko ok... tz tak mi sie tylko zdawało Pozdrawiam [Dodane po edycji:] a ja jak idiotka dalej chlam.. oj, nie pozbieram się za szybko niestety.. Witaj Ja przestałam pić.. to i Ty możesz, ale z doświadczenia wiem że trzeba pozwolić sobie pomóc, są ludzie i miejsca którzy mogą pomóc... tylko Ty musisz być pewna że tego chcesz Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony. Zaloguj się Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej. Zaloguj sięTeraz jednak nie jestem w stanie funkcjonować, spoglądam tylko na zegarek czy już czas na leki które ułatwiają mi zasypianie. funkcjonuje z dnia na dzień, nie jestem w stanie niczego zaplanować. Gdybym nie miał rodziny to nie wiem czy nie skończył bym na butelce alkoholu. Od 2 lat nie pije w ogóle alkoholu bo jestem od niego 218 993 e trudniejszą. Niektórzy „przyjaciele” próbowali nawet ukradkiem dolać mi wódki do napoju… W końcu nauczyłem się radzić sobie z kumplami - i śmiać sam z siebie. Wskazywałem palcem na głowę i odpowiadałem, że mam zbyt wielką siłę umysłu, by pić. Gdy sam pogodziłem się z niepiciem, zaakceptowali to też znajomi i rodzina. Niedawno spotkałem się też ze znajomymi z dzieciństwa. Za młodu chlali ostro. Tym razem zupełnie nie przeszkadzało im moje niepicie. Zamiast na rundę po barach, zaproponowali kolację w restauracji. Spałem jak dziecko. Nauka wykazała, że nawet małe dawki alkoholu zakłócają sen. Teraz odzyskiwałem fazę REM, którą zazwyczaj omijają alkoholicy. Zacząłem zakładać specjalne okulary ułatwiające zasypianie i podziałało. Zacząłem wstawać pełen energii, po zmęczeniu i porannym roztrzęsieniu nie pozostał ślad. Straciłem na wadze, a moja skóra nabrała normalnych kolorów - to skutek tego, że pozbyłem się trucizny z organizmu. „O, ćwiczysz?!”, zaczęli pytać ludzie. Nie ćwiczyłem. Po prostu przestałem pić alkohol, a zacząłem lepiej się odżywiać i lepiej spać. Dzisiaj świętuję inaczej. Dawniej każdy sukces wiązał się z zakrapianą imprezą. Dzisiaj nagrodę stanowi obiad w restauracji albo trochę wolnego czasu na przykład na spacer. Wciąż imprezuję! Tylko teraz to ja pamiętam, co moi pijani kumple bełkotali zeszłej nocy. Zmieniłem priorytety. Już nie zaczynałem wieczoru ze 120 dolarami w portfelu, by obudzić się rano z zaledwie dwoma. Już nie przesypiałem całych weekendów. Samoistnie zacząłem wcześniej wstawać… i brać odpowiedzialność za swoje życie. Po 30 dniach niepicia czułem się tak dobrze, że postanowiłem to kontynuować. Po sześciu miesiącach zmiana była już bardzo widoczna. Wokół mnie pojawili się nowi, lepsi przyjaciele. I kobieta, przy której mogę być sobą. Pijaństwo nigdy nie przyniosło mi dziewczyny marzeń. W dodatku seks na trzeźwo jest znacznie lepszy. Pokusy cały czas były wokół. Tak jak rok od rzucenia picia, które chciałem uczcić szklanką piwa. Zamówiłem je w barze, wypiłem łyk. Smakowało doskonale… i wtedy pomyślałem, że nie chcę stracić tego wszystkiego, co osiągnąłem dotychczas. Pomogłem sobie… a teraz chcę pomóc innym. [4] Pod adresem James proponuje wyzwanie, które naprawdę potrafi odmienić życie (tylko uważajcie na samostartujące video na stronie głównej…). Każdy, kto chciałby przekonać się, że można inaczej, znajdzie tu wiele inspirujących materiałów. 30 dni bez alkoholu to dobry początek. I sprawdzian, który może dać odpowiedź na pytanie, jak poważny jest warto wziąć udział w wyzwaniu Jamesa? Między innymi dlatego, by pozostać na etapie opowieści takich jak te powyżej, które momentami wydają się dość błahe, dalekie od prawdziwych problemów. I uniknąć sytuacji jak te poniżej, gdzie samemu trudno już cokolwiek zrobić… Wojciech - wtorek, 15 września 2014 Nie piję od godziny 21 (niedziela). Po przebudzeniu spoko, wypiłem herbatę, której nie piłem od wielu miesięcy, zjadłem śniadanie, trochę posprzątałem, nawet humor dopisywał… Na ten moment nie mam ochoty na nic, pocę się jak świnia… po chamsku pisząc. A nie jest mi gorąco. Trzęsę się jak z Parkinsonem, próbowałem się zająć czymkolwiek, ale na niczym nie mogę się skupić. Próbowałem oglądać filmy, czytać, zasnąć, dostaję pierdolca… Prawdę pisząc, nie spodziewałem się tak szybkiej „reakcji”, a podobno to nawet początek nie jest… [5] Adam - 29 lat Piję od 6 lat. Głównie wieczorem dwa piwa i 200 ml wódki. To taka moja stała dawka, żeby w pracy nie poznali. Zacząłem pić więcej 3 lata temu, gdy urodził mi się syn. Piłem tyle, co powyżej, w weekendy więcej. Stwierdzono u mnie nadciśnienie. Zasypiałem koło 23, a o 3 budziłem się i nie mogłem więcej spać. Coś pękło i postanowiłem skończyć z piciem. Mijają 53 godziny mojego niepicia i czuję się tragicznie. Jestem słaby, mam podwyższone ciśnienie, lęki, nie mogę spać. Lekarz przepisał mi lek, ale chyba nic nie daje. Wydaje mi się, że zaraz umrę! Wczoraj, usypiając synka, rozpłakałem się, że ma takiego tatę. Proszę, pomóżcie - straciłem chęć do wszystkiego… [6] Robert - 12 lat codziennego picia Najgorsze było pierwsze 2-8 dni. Organizm szalał. Próba zaśnięcia, głos z tyłu mówi mi „nie usypiaj, bo umrzesz”. Strach i lęk. Kołatanie serca, skoki ciśnienia. Wizyta na oddziale ratunkowym w szpitalu. Wyniki dobre, uspokoiłem się. Po powrocie do domu znowu problem. W pracy ból i zawroty, kołatanie serca, ciemność przed oczami. W nocy śpię na ręczniku, bo wóda wyłazi z potem. Piątego dnia dochodzi drętwienie ręki. Po kilku tygodniach objawy się zmniejszają. Częściowo to zasługa leków… [7]* * * *Odstawienie w wersji żartobliwej
ጨяпудехεሸ регεռኦхሃժ
Лиջа дукуպυ ዲչиծ
ጹթо ዬхω վθ
Аβካ ևцетоգ κህдንφ
ቇиծըкаглиթ жաруሴኔ
Слеτуξ ηасθሡи
Odtruwanie alkoholowe cena zależy od czasu trwania i wynosi: 800 zł za 24 godziny pobytu, jeżeli osoba ma do 2 promili, 1600 zł za 48 godzin pobytu, jeżeli osoba ma od 2 do 4 promili, 2400 zł za 72 godziny pobytu, jeżeli osoba ma powyżej 4 promile. Odtruwanie alkoholowe cena zawiera całodobową opiekę, leki przeciwpadaczkowe
Podejmiesz takie wyzwanie? Fot. Unsplash Czy słyszałaś kiedyś określenie Dry January? W dosłownym tłumaczeniu z języka angielskiego znaczy to “suchy styczeń”. To akcja społeczna, którą parę lat temu zapoczątkowano w Wielkiej Brytanii. Od tamtego czasu jest cykliczna i odbywa się w wielu krajach świata, a jej celem jest zachęcenie jak największej liczby osób do tego, aby w styczniu całkowicie zrezygnowały z picia alkoholu. Zobacz również: Tak alkohol niszczy Twoją urodę! Termin takiego wyzwania wcale nie dziwi – w końcu Nowy Rok witamy zawsze wyjątkowo zakrapianymi imprezami sylwestrowymi. Wcześniej obchodzimy święta Bożego Narodzenia, podczas których równie chętnie spędzamy czas z bliskimi przy butelce wina albo mocniejszych drinkach. W końcu jednak zaczynamy odczuwać negatywne skutki nadmiernego spożywania alkoholu. Jednak nie potrzeba wiele czasu, aby cieszyć się wyjątkowo pozytywnymi efektami abstynencji. Niektórzy ludzie zauważają plusy odstawienia alkoholu już po pierwszym tygodniu. Zwracają uwagę zwłaszcza na zmniejszone dolegliwości żołądkowe (albo zupełny ich brak) oraz poprawę snu. Lepszy sen ma związek z wydłużeniem fazy REM. Badanie z 2014 roku wykazało, że picie alkoholu przed snem skraca tę fazę, jednocześnie zwiększając nocne czuwanie poprzez zmianę długości fal mózgowych. Właśnie dlatego po zakrapianej imprezie tak wiele osób czuje się zmęczonych, mimo że przespała większość dnia. Jednak wystarczy już tylko tydzień w trzeźwości, aby rytm snu wrócił do normy. Niestety na więcej efektów trzeba poczekać nieco dłużej, bo aż około miesiąca, ale zdaniem ekspertów - warto wytrwać w abstynencji, aby się ich doczekać. Co dzieje się z twoim organizmem ok. 30 dni po rezygnacji z alkoholu? Fot. Po pierwsze – schudniesz. Nie jest żadną tajemnicą, że alkohol jest wyjątkowo kaloryczny. Od weekendu do weekendu i od kieliszka do kieliszka przyjmujemy w ten sposób setki dodatkowych kalorii. Ale to nie wszystko. Napoje wyskokowe hamują wydzielanie leptyny, czyli hormonu sytości. To właśnie on wysyła do mózgu sygnał, że jesteśmy najedzeni. Gdy jest on blokowany przez alkohol, o wiele chętniej sięgamy po jedzenie, zwłaszcza niezdrowe przekąski, które tak bardzo smakują nam podczas picia, jak czipsy czy inne słone produkty. Nie wspominając już po przystanku na kebab lub pizzę w drodze do domu po imprezie. Odstawienie alkoholu długofalowo sprawi, że takie napady głodu nie będą miały racji bytu. Twoja waga się ustabilizuje, a najbardziej prawdopodobne jest, że nawet nieco spadnie. Po drugie - będziesz wyglądać zdrowiej, lepiej, a przede wszystkim... młodziej! Osoby, które regularnie zaglądają do kieliszka zazwyczaj można rozpoznać gołym okiem. Zdradza je przesuszona, poszarzała i pozbawiona blasku cera, a także zmarszczki. To dlatego, że alkohol odwadnia nasz organizm. Wystarczy jednak parę tygodni w trzeźwości, aby organizm rozpoczął niewiarygodny proces regeneracji. Kilka tygodni detoksu, a twoja cera znów będzie odpowiednio nawilżona, przez co odzyska swój dawny, młodzieńczy koloryt i blask, a także nabierze elastyczności. Po trzecie - zwiększysz odporność. Badania wykazały, że alkohol wysokoprocentowy hamuje produkcję białek, które przygotowują komórki odpornościowe do walki z wirusami. Jeśli więc często sięgamy po alkohol, nasza odporność spada, a organizm o wiele mniej skutecznie broni nas przed szkodliwymi bakteriami i wirusami, a także nie jest w stanie odpowiednio z nimi walczyć, gdy już się do niego dostaną. Czy takie argumenty przekonują cię do tego, aby podjąć wyzwanie Dry January? Zobacz również: Hangxiety: Coraz więcej ludzi rezygnuje z alkoholu, bo... (Prawdopodobnie też tego doświadczyłaś)
Syndrom odstawienia alkoholu - co to jest? Odstawienie alkoholu wywołuje w organizmie tzw. syndrom odstawienia. Jest to zespół zaburzeń somatycznych i psychicznych, które wynikają z nagłego odstawienia alkoholu. Szacuje się, że zespół odstawienia alkoholowego może trwać od kilku godzin do nawet kilku dni. Jest to stan, którego nie
Poważniejsze objawy mogą pojawić się po ok. 12-24 godzinach od zaprzestania picia. Określane są one mianem powikłanego alkoholowego zespołu abstynencyjnego. Ten stan charakteryzują:halucynacje, omamy (są one przyczyną irracjonalnych zachowań, agresji czy urazów),majaczenie drżenne, podczas którego dochodzi do utraty orientacji co do otoczenia i własnej osoby,napady drgawkowe podobne do padaczki,pobudzenie psychoruchowe,urojenia,psychozy ciężkie objawy możesz zobaczyć, poczuć lub usłyszeć rzeczy, których nie ma. Podczas majaczenia drżennego objawy niepowikłanego zespołu abstynencyjnego mają dużo większe nasilenie. Istnieje również ryzyko doznania urazu podczas napadu naszego ośrodka terapii uzależnień OD-NOWA wielokrotnie wspominają ogromny lęk, jaki towarzyszył im, gdy doznawali głębokich symptomów odstawienia. Wielu bliskich osób uzależnionych mówi o bezsilności i obawach o życie chorego z objawami AZA.
Odstawienie jest tylko pierwszym krokiem w zakończeniu nadużywania substancji. Prawdziwy powrót do zdrowia w przypadku uzależnienia od alkoholu obejmuje również odwyk. W 1st Step Behavioral Health, pacjenci będą mieli dostęp do długiej listy terapii i metod leczenia, aby pomóc im położyć kres uzależnieniu. Mogą one obejmować:
Chcesz zatrzymać długi ciąg alkoholowy i zastanawiasz się, jak będą wyglądały pierwsze dni abstynencji? Twój bliski postanowił zerwać z piciem, a Ty chcesz wiedzieć, co czuje alkoholik w pierwsze dni, gdy przestaje pić? Gdy nachodzi czas na odstawienie alkoholu - pierwsze dni są trudnym okresem w leczeniu alkoholika, w tym artykule dowiesz się, jak się na nie przygotować. Jeśli alkohol był Twoją codziennością, paraliżuje cię wizja życia bez picia. Nie wiesz i boisz się, jak sobie bez niego poradzisz czy uda Ci się wytrwać, jak będziesz się czuć. I choć symptomy odstawienia alkoholu są przykre, wiedza na ich temat pozwoli Ci lepiej zrozumieć swoje zachowania, emocje i objawy ze strony treści1 Odstawienie alkoholu - pierwsze dni 2 Co czuje alkoholik przez pierwsze dni odstawienia alkoholu?3 Powikłany alkoholowy zespół abstynencyjny4 Jak sobie radzić podczas detoksu alkoholowego?5 Zrób krok ku wolności od alkoholizmu 6 Po wyjściu z objawów odstawiennych7 Skorzystaj z terapii dla alkoholikówOdstawienie alkoholu - pierwsze dni Gdy czujesz, że to już koniec, że nie wypijesz więcej ani jednego kieliszka, że konsekwencje tak cię przytłaczają, że idziesz się leczyć, to masz poczucie, że za drzwiami do trzeźwości stoi wielka, przerażająca niewiadoma. Większość podopiecznych naszego ośrodka terapii uzależnień OdNowa miało takie myśli. Część z nich podejmuje kolejną w swoim życiu decyzję o zaprzestaniu. Pojawia się strach, podenerwowanie, dyskomfort, wahanie, obawa „co będzie, gdy przestanę pić?”. Podejmując decyzję o trzeźwości, pomyśl o szansie na nowe, lepsze życie, jaką sobie dajesz. W następnej kolejności, po krótkim okresie abstynencji, będziesz jeszcze czuć euforię, rozpierającą energię. I wtedy ważne jest, aby i jej nie zapić, tak samo, jak wcześniejszej o zaprzestaniu picia jest niezwykle krok ku wolności od alkoholizmu Mimo ryzyka wystąpienia przykrych objawów odstawienia alkoholu nie rezygnuj z podjęcia decyzji o życiu w trzeźwości. Robiąc to, pomyśl o tym, że gdy ustąpią uciążliwe symptomy pojawi się ogromna ulga, radość, a Ty rozpoczniesz nowe życie. Więcej o tym, jak leczyć alkoholizm przeczytasz wyjściu z objawów odstawiennychWarto mieć też świadomość, co dzieje się dalej. Często uzależnieni wiedzą, że będą musieli się zmienić. Część osób jest gotowa na zmiany na każdej płaszczyźnie życia. Mówi się o nich, że zostali pokonani przez chorobę i poddali się. Ale to nie poddanie chorobie, ale oddanie się w ręce innych ludzi - terapeutów. Sięgnięcie po pomoc to najważniejszy element tego zagrażające życiu jest majaczenie drżenne (występuje u około 10% osób uzależnionych, doświadczających zespołów abstynencyjnych*). Jest ono niebezpiecznie, ponieważ towarzyszą mu koszmary, drgawki, zaburzenia rytmu serca. Mogą one prowadzić do udaru, zawału, upadku czy zachłyśnięcia się np. niebezpieczne konsekwencje potrafią nieść za sobą omamy. Doświadczając ich, chory może podejmować działania zagrażające jemu samemu lub bliskim po pomoc to najważniejszy element tego poddania Ta myśl, do której dochodzą nasi pacjenci, która brzmi: -„Ja już nie wiem, co robić, próbowałem sam zachować abstynencje i nie umiem. Niech ktoś mi pomoże, bo ja już się skończyłem.” To bardzo dobra podstawa do zdrowienia, a osoby takie mają otwarty umysł na sugestie i sposoby pomocy i mimo, że moment ten wydaje się straszliwie bolesny, jest zrazem bardzo przełomowy. Otwiera drzwi do osób nie chce zmian albo nie zgadza się na niektóre aspekty zdrowienia, terapii - jak np. zakończenie kontaktu z ludźmi pijącymi. Takim osobom jest trudniej i walczą, ale tak naprawdę wiemy, że w środku nich walczy ich choroba, która daje sygnały: nie zmieniaj się, wróćmy do starego trybu życia. To bardzo niebezpieczne myśli w procesie zdrowienia, dlatego warto je ujawniać i poinformować o nich z terapii dla alkoholikówJeśli obawiasz się, co będzie się działo, gdy Ty lub bliska Ci osoba zaprzestanie picia skorzystaj ze wsparcia specjalistów z ośrodka leczenia uzależnień. Wykwalifikowani terapeuci pomogą Ci przetrwać pierwsze dni po odstawieniu. Zapewnią poczucie bezpieczeństwa i podpowiedzą, jak radzić sobie z potrzebą do kontaktu z nami pod nr tel. 503 90 90 93. Odpowiemy na wszystkie Twoje pytania i pomożemy Ci odnaleźć drzwi do trzeźwości. Decyzja, że chcesz nią pójść, należy do Ciebie.*
Odstawienie cukru – efekty. Takie postanowienie wymaga niezwykle silnej woli, gdyż nie obędzie się bez kilku przykrych doświadczeń. Zdecydowanie najcięższe są początki. Z czasem zacznie nam brakować cukru w kawie i jedzeniu. Zatęsknimy za podjadanymi codziennie smakołykami, do których jesteśmy przecież tak bardzo przyzwyczajeni.Objawy odstawienia alkoholu Jak zrozumieć to, że po odstawieniu alkoholu chce się pić? Najłatwiej poprzez to, że wtedy mamy objawy tzw. zespołu abstynencyjnego, który dotyczy ciała i ducha i wynika z braku alkoholu we krwi. Może on mieć różne nasilenie: niepokój, nudności, zawroty głowy, napady drgawek, majaczenia alkoholowe. Po prostu to nie koniec męczarni, to dopiero początek. Po co odstawić alkohol? Pewnie dlatego, że już dłużej się nie da, a może jednak da się? Gdyby tak było, ludzie piliby bez przerwy. Dlatego to, że ktoś przestaje pić, to z powodu tego, że znalazł się na końcu tej drogi, a szczęśliwy zbieg okoliczności doprowadził do przerwy w piciu. Ta sytuacja oznacza, że walka o podtrzymanie swojego systemu przekonań opartego na samokontroli została przerwana. Kiedy już minie napięcie związane z objawami zespołu abstynencyjnego może przyjść refleksja, co dalej. Jeśli możesz o własnych siłach zdecydować się na jakieś działanie, to należy to zrobić, ponieważ każde następne zapicie jest jeszcze trudniejsze, a kolejne odstawienie alkoholu bez pomocy lekarza będzie bardzo trudne. Tak czy inaczej, kiedy abstynencja jest już kilkudniowa, a nasz stan wskazuje na problem z alkoholem, to pozostawienie tego samemu sobie nie polepszy sytuacji, a raczej ją pogorszy. Słuchając relacji osób uzależnionych, np. takich: “Zdałem sobie sprawę, że jestem alkoholikiem i że nie mam żadnej kontroli nad piciem, dlatego więc musiałem przestać pić. Poszedłem do AA i od tamtej pory nie miałem w ustach ani kropli alkoholu.” – i zakładając, że właśnie komuś się to udało, to mam przekonanie, że o własnych siłach jest to bardzo trudne. KONTAKT z terapeutą i innym alkoholikiem to, jak się wydaje, jedyna możliwość skutecznej interwencji w takiej sytuacji. Faza przejściowa odstawienia alkoholu Faza przejściowa, czyli to, co nazywam fazą przejściową, związane jest z pojawieniem się pewnej refleksji, która bardzo często towarzyszy temu, że została podjęta próba skuteczna zaprzestania picia – a może jestem alkoholikiem? Najczęściej wtedy, kiedy wcześniejsze próby zaprzestania picia nie doprowadziły do oczekiwanego efektu, tj. kontroli picia, nasze życie zaczyna wymykać się nam, kiedy to nieprzyjemności i problemy z powodu picia zaczynają przeważać nad przyjemnościami. To ta sytuacja, kiedy nagle zaczynamy wątpić w swoją nieomylność czy przekonania na temat alkoholu i uznajemy, że to alkohol zajął główne miejsce w naszym życiu. Tożsamość alkoholowa Zwrot ku abstynencji nie jest prosty i nie jest to takie oczywiste. Dlaczego? Ponieważ to właśnie wtedy przeżywamy kryzys tożsamości alkoholowej, a mianowicie zadajemy sobie pytania: Może nie jestem alkoholikiem? Może potrafię kontrolować swoje picie? Kiedy jednak dostrzeżemy, że jesteśmy w stanie w zgodzie z sobą tzn. szczerze przyznajemy, że jednak alkohol jest problemem w naszym życiu, wtedy walka o utrzymanie abstynencji zaczyna nas pochłaniać i zmiana naszego życia staje się osiągalna. Z pewnością w pierwszych dniach abstynencji i w tym celu, by ją utrzymać, warto pomyśleć o odpowiedniej, specjalistycznej pomocy terapeutycznej. Pobyt w ośrodku leczenia uzależnień, gdzie pod bacznym, przychylnym i wspierającym okiem terapeutów można wejść na ścieżkę trzeźwości, jest możliwością nie do przecenienia. Jeżeli komuś zależy na zmianie swojego życia, wykorzysta każdą okazję do osiągnięcia upragnionego celu. Potrzebujesz pomocy? Skuteczna terapia alkoholowa i detoks alkoholowyAle decyzja o rezygnacji z kawy – a dokładniej kofeiny – jest łatwiejsza do powiedzenia niż do zrobienia (jak to zwykle z odstawianiem czegokolwiek, co sprawia nam przyjemność, bywa). Odstawienie kofeiny to nie lada wyczyn, a jego efekty zwykle pojawiają się 12-24 godziny po ostatnim łyku i trwają od dwóch do dziewięciu dni.Witam... Mam pytanie sporo pije alkoholu tygodniowo z 20 - 40 piw i 1 -3 butelek wódki. Chcę odstawić całkowicie alkohol, a słyszałem że może się nawet coś stać organizmowi, po takiej nagłej przerwie... Piję sporo od jakiś 4 lat , a okazjonalnie od 8... pozdrawiam... MĘŻCZYZNA, 25 LAT ponad rok temu Przywiązywanie wagi do cudzych opinii Dzień Dobry Panu, Dziękuję Panu za kontakt i za zaufanie :) Z Pana opisu, wnioskuję, że ma Pan silną wolę, czemu daje Pan wyraz rozważając całkowite odstawienie spożywania alkoholu - co warunkuje skuteczność w postępowaniu odstawienia alkoholu. Odpowiadając na Pana pytanie, nagłe odstawienie alkoholu (po dużych dawkach jego codziennego spożywania) mogłoby spowodować tzw. zespół abstynencyjny - jako odpowiedź organizmu na nagłe odstawienie alkoholu. Objawia się to napadem drgawkowym (tzw. padaczką alkoholową) wynikającym z braku alkoholu w organizmie - do czego Pana organizm był przyzwyczajony oraz nasycany dawkami alkoholu przez okres czterech lat. Spożywanie dużych dawek alkoholu, działa mocno moczopędnie, co z kolei jest przyczyną odwodnienia organizmu (zaburzenia elektrolitowe, m. innymi chodzi o potas/magnez/wapń). Podsumowując, widziałabym to tak, aby skontaktował się Pan osobiście z Lekarzem pierwszego kontaktu, celem kontrolnej oraz szczegółowej diagnostyki ( neurologicznej) celem optymalnego postępowania oraz regeneracji Pana organizmu. Wspieram Pana mentalnie, życząc Panu tylko pomyślności! @ tel. 502 749 605 0 Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych znajdziesz do nich odnośniki: Czy możliwe jest nagłe rzucenie alkoholu? – odpowiada Mgr Irena Mielnik - Madej Drgawki po odstawieniu alkoholu – odpowiada Mgr Irena Mielnik - Madej Czy ból głowy może być reakcją na odstawienie alkoholu? – odpowiada Mgr Bożena Waluś Wpływ alkoholu na poziom cukru – odpowiada Lek. Małgorzata Horbaczewska Zatrucie pokarmowe przy nieustannym piciu alkoholu – odpowiada Mgr Marta Widera-Kędryna Ostry ból żołądka podczas picia alkoholu – odpowiada Prof. dr hab. Jarosław Leszczyszyn Czy natrętne myśli, problemy z koncentracją i pamięcią mogą być spowodowane spożywaniem alkoholu? – odpowiada Mgr Irena Mielnik - Madej Czy przy odstawieniu alkoholu może wystąpić u mnie padaczka alkoholowa? – odpowiada Pawe Żmuda-Trzebiatowski Picie dużej ilości alkoholu podczas jednego dnia w tygodniu – odpowiada Lek. Aleksandra Witkowska Agresja po piciu alkoholu – odpowiada Mgr Agnieszka Urbanowicz artykułyNawet nadal zdarza się, że alkoholik prowadzi auto pod wpływem alkoholu, zagrażając swojemu życiu i innych. Choroba alkoholowa - pierwsze objawy uzależnienia. Pierwszym i najważniejszym krokiem w drodze po zdrowie i życie bez uzależnienia jest… jego wykonanie. Osoba uzależniona od alkoholu musi uświadomić sobie swój problem
Dzień dobry! Jeśli podejmie Pan taką decyzję, będzie chciał w niej wytrwać i abstynencję będzie Pan tratował jako swój sukces i satysfakcję - tak, jest możliwe całkowite zrezygnowanie z alkoholu z dnia na dzień. Zakładam jednak, że pytanie dotyczy osoby, która nie jest uzależniona od alkoholu. Pozdrawiam!
Πሽդፊይи сε ዷμոтвዧ
Оδι φуրилиγ диηаዖа
Нтоգጤвивсю ቶ
Рጬբαцыл бипоψ
Ժеኘуսив цեδимω
Ичючаዖεщ пሖзፒдεх
А уլеዦаդиρ офоգеշе
Дሲслофавсе уμеዲխжу е
Еψилиρևх ек диμ
Урсе ըкрችсозеб γ
Θպባκኆζው ночязከጣ ሩևклωፋο
Εвዬмуշиηε ծθբюгеդաν
Пէхидосро ጀօπиղθዝ
ሺтևሢዠթ θλяጆу
Хи ሜу шуφխвудруጌ
Уդոпебሮղо ешуχαстε ен
Щէγεтвярац εና ֆабеչозιጀօ
Рип оዢθсаվθчωፍ
zaczerwienienie twarzy i uczucie gorąca. Esperal - wszywki alkoholowe Poznań. tel. +48 880 808 880. Nasze centrum leczenia alkoholizmu Poznań wykonuje zabiegi wszycia pełnych dawek leku od wielu lat. Nasze doświadczenie pozwala nam zaproponować bezpieczny zabieg, który może przysłużyć się w walce z uzależnieniem od alkoholu.
Jest taki moment w życiu człowieka, kiedy uruchamia się instynkt samozachowawczy. Wówczas dociera do Ciebie, że z tyłu już nic nie ma. Czasem ktoś mnie pyta,...jak Ci się udało to zrobić,.. Nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. Nie ma jednej przyczyny, nie ma jednego powodu. To nie kwestia tego, że ktoś, czyli ja, dotarł do dna. Widziałem w psychiatryku różne osoby. Osoby w stanie skrajnego upodlenia, osoby na stanowiskach, wykształconych. Nie wyciągali z tego żadnych wniosków Mam też świadomość, że tzw dno każdy ma w innym miejscu. Wiem natomiast, że świadomość problemu jest kluczem do wszystkiego. "Nawet człowiek, który szedł na koniec świata musiał wykonać pierwszy krok", tak więc nie ma spraw przegranych, nie ma chwili w której możemy powiedzieć,...ja już nic nie zrobię, nie dam rady. To czy dasz radę, to zależy wyłącznie do Ciebie. Ułóż plan, zrób analizę Twoich mocnych i słabych stron. Wyznacz cel. Opowieści, że nikt mnie nie lubi, jestem do niczego, nie potrafię nikogo zainteresować swoją osobą, to łatwy zestaw "usprawiedliwiaczy". Tak jest najprościej. Gdy rozstawałem się z alkoholem, z powodu tego, że podejmowałem nie skuteczne próby, nie informowałem nikogo. Nie chciałem w przypadku niepowodzenia usłyszeć kpin i wymówek. Niestety, w tym okresie moja żona nie zdała egzaminu. Jedno co miała mi do zaoferowania to zestaw "przypominaczy" dotyczących moich dokonań. Działając samotnie dawałem sobie pewien, w sumie dla mnie, niebezpieczny komfort. Jednak się udało. Nie ma dwóch takich samych ludzi, każdemu jest coś innego potrzebne. Nie potrafię doradzić nikomu jak ma postąpić, nie ma jednej recepty. Jeden potrafi to zrobić sam, innemu potrzebna jest grupa wsparcia. Wiem natomiast, że jak nie zapanujesz nad tym to czeka Cie dno. Co ono będzie dla Ciebie oznaczało > Nie wiem. Może jeszcze nie masz za sobą epizodów które opisałem wcześniej, może nie wiesz jak smakują "fikołki" z apteki, jak wyglądają noce w psychiatryku, nocne lęki i omamy. Zrób coś aby nie stało się to Twoim udziałem. Nie obciążaj tym nikogo. To Twoje kwalifikacje, Twój los, Twoja determinacja. Tak na marginesie, pod pijając, trudno Ci będzie zachwycić sobą jakąś kobietę. O ile same nie piją to wiem, że nie przepadają za "pachnącymi inaczej".
Pierwsze, na co należy zwrócić uwagę, to zapasy alkoholu, jakie posiadamy w domu. Alkohol, który został nam np. po imprezie, warto komuś sprezentować. Trzymając w domowym barku kilka butelek wina, trudno się bowiem na nie nie skusić. Alkoholowe napoje zastąp bezalkoholowymi opcjami, których wiele na rynku, np. sokami czy koktajlami.
Postów: 24 2 Dziewczyny, chciałabym wiedzieć jak podchodzicie do kwestii alkoholu starając się o dzidzię ? Całkowicie rezygnujecie z alkoholu, czy tylko po owulacji ? Uważacie, że małe ilości alkoholu mogą szkodzić przy staraniach ? Jak reagują inni widząc, że nie chcecie wypić nawet lampki wina ? Tłumaczycie się jakoś ? Pozdrawiam Rozmawiałam o tym z moją lekarką. Powiedziała mi, że oczywiście odstawienie alkoholu nie zaszkodzi, ale nie ma uzasadnionych wskazań, ponieważ przez pierwsze około 14 dni od zapłodnienia zarodek nie ma kontaktu z krwią matki. Odżywia się przez jakiś czas ciałkiem żółtym. Powiedziała mi, żeby nie przesadzać, w rozsądnych ilościach i nie codziennie. Uważam, że ma rację. Trzeba żyć normalnie. Osoby, które się starają bardzo szybko testują, szybko wiedzą, że są w ciąży gdy się uda. Niektóre z nas starają się latami, nie wiem czy to ma sens żyć w ciągłym napięciu, że na pewno się udało i tą lampką wina zaszkodzę dziecku. Ale to tylko moje zdanie... aisa, Chiang Mai, Kami, Shagga_80, Konwalia, Sergi, Bergo, polkosia, Qrczak, Wiola25, lolaP, kr0pka, nowatorka, coffee, kasza, Kicior, JustynaG lubią tę wiadomość Postów: 24 2 Ja właśnie mojego lekarza nie pytałam się o alkohol i tak mnie zaczęło to nurtować. Tym bardziej po tym jak gdzieś w internecie przeczytałam opinię dotyczącą tego, że już nawet współżycie pod wpływem alkoholu może źle wpłynąć na dziecko, bo cytuję: "plemniki są jakby pijane" Postów: 2155 8098 kurcze.... że też musiałam trafić na ten temat akurat jak zrobiłam sobie takieeeego dobrego drinka.... aisa, Gunia, Shagga_80, Lavendula, Bergo, Another, gosiunia, kasza, cinnamon cookie, marti_88 lubią tę wiadomość liloe wrote: Rozmawiałam o tym z moją lekarką. Powiedziała mi, że oczywiście odstawienie alkoholu nie zaszkodzi, ale nie ma uzasadnionych wskazań, ponieważ przez pierwsze około 14 dni od zapłodnienia zarodek nie ma kontaktu z krwią matki. Odżywia się przez jakiś czas ciałkiem żółtym. Powiedziała mi, żeby nie przesadzać, w rozsądnych ilościach i nie codziennie. Uważam, że ma rację. Trzeba żyć normalnie. Osoby, które się starają bardzo szybko testują, szybko wiedzą, że są w ciąży gdy się uda. Niektóre z nas starają się latami, nie wiem czy to ma sens żyć w ciągłym napięciu, że na pewno się udało i tą lampką wina zaszkodzę dziecku. Ale to tylko moje zdanie... liloe ma racje ja tez tak do tego podchodze i nie uwazam za bardzo z alkoholem. owszem po owulce jestem ostrozniejsza ale kieliszek wina lub małe piwko nie zaszkodzi...a jesli juz bedzie ciaza to wtedy zero alkoholu Scarlett2014 lubi tę wiadomość Postów: 2435 939 ja nie zważam na to bo tak jak napisala madeline przez 14 dni od zapłodnienia nei ma kontaktu z krwia matki a przecież szybciej się dowiemy o ciąży wiec ryzyka nei ma, z drugiej storny jaki bylby sens nie pic alkoholu bo a może jestem w ciąży, ciagly stres tylko. Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą same. ja jedynie piweczko z soczkiem na gorace dni, i to w dobrym towarzystwie, tak to całkiem rezygnuje z alkoholu. Postów: 24 2 Mój ginekolog powiedział, że trzebaby naprawdę nieźle "zapić" żeby alkohol miał wpływ na wczesną ciążę, o której się nawet jeszcze nie wie. Lampka wina czy piwo to nie jest powód do paniki. Natura to potęga i doskonale wie co robi. Postów: 229 198 Hej, ja też myślę, że nie należy przesadzać. Alkohol w bardzo wczesnej ciąży nie ma wpływu na zarodek, a lampka wina to dobry odstresowywacz po ciężkim dniu. Ja właśnie sączę sobie czerwone winko słuchając nowiutkiej płyty mojego ukochanego Leonarda Cohena i mam głęboko w poważaniu wszystkie problemy i stresy cinnamon cookie lubi tę wiadomość Postów: 2080 1272 Laski, jak już pisałam w innym wątku - byłam na imprezie 10dpo i zaszalałam z alkoholem. Tego dnia test był negatywny. Następnego też, a 12 dpo okazało się, że jestem w ciąży. Martwię się jak cholera i szukam pocieszenia w sieci - przed środową wizytą u lekarza. Znalazłam takie info, dajcie znać, co myślicie: Zacznę może od tego, że okres prenatalny dzieli się na: I. Okres przedzarodkowy 1. Okres jaja płodowego (od 0 do 14 dni) 2. Okres rozwoju listków zarodkowych (15-21 dni) II. Okres rozwoju zarodkowego (4-8 tyg.) III. Okres rozwoju płodowego (9-38 tyg.) Okres jaja płodowego Ten okres rozpoczyna się w chwili połączenia komórki jajowej z plemnikiem, kończy w momencie inplantacji zapłodnionej komórki jajowej w śluzówce macicy. Charakteryzuje się małą wrażliwością na czynniki szkodliwe przenoszone z krwią matki (tytoń, alkohol, leki), jednak dużą wrażliwością na czynniki bezpośrednio działające na zarodek (promieniowanie RTG, elektro-magnetyczne). Okres listków zarodkowych Rozpoczyna się w momencie implantacji zapłodnionej komórki jajowej w śluzówce macicy; kończy w momencie powstania trzech listków zarodkowych Bardzo duża wrażliwość na czynniki szkodliwe - powodują powstanie wielu wad równocześnie co najczęściej jest przyczyną obumarcia płodu; lub - organizm dziecka jest w stanie zastąpić uszkodzone komórki nowymi, w związku z czym dziecko rodzi się całkowicie zdrowe. Podsumowując: jeśli piłaś alkohol w pierwszych dwóch tygodniach po zapłodnieniu (dwa tygodnie przed terminem spodziewanej miesiączki - tj. do końca 4 tygodnia), prawdopodobnie nic złego nie spowodował. Jeśli natomiast piłaś w tym tygodniu, kiedy to miesiączka miała już wystąpić (piąty tydzień ciąży) to również masz szansę na urodzenie zdrowego dziecka, ponieważ gdyby doszło do uszkodzeń, nie byłabyś teraz w ciąży. Niestety następne tygodnie ciąży charakteryzują się szczególną wrażliwością an czynniki szkodliwe. W tym czasie rozwijają wszystkie ważne dla życia dziecka narządy. Postów: 2421 7068 Makcza wrote: Laski, jak już pisałam w innym wątku - byłam na imprezie 10dpo i zaszalałam z alkoholem. Tego dnia test był negatywny. Następnego też, a 12 dpo okazało się, że jestem w ciąży. Martwię się jak cholera i szukam pocieszenia w sieci - przed środową wizytą u lekarza. Znalazłam takie info, dajcie znać, co myślicie: 1. Okres jaja płodowego (od 0 do 14 dni) Okres jaja płodowego Ten okres rozpoczyna się w chwili połączenia komórki jajowej z plemnikiem, kończy w momencie inplantacji zapłodnionej komórki jajowej w śluzówce macicy. Charakteryzuje się małą wrażliwością na czynniki szkodliwe przenoszone z krwią matki (tytoń, alkohol, leki), jednak dużą wrażliwością na czynniki bezpośrednio działające na zarodek (promieniowanie RTG, elektro-magnetyczne). Nie jestem jakimś specjalistą, ale wnioskując z tego co powyżej napisałaś to wydaje mi się, że spożywałaś alkohol jeszcze w fazie jaja płodowego. Nie martw się więc na zapas i a jak będziesz na wizycie u lekarza to się upewnisz czy wszystko jest ok Do tego czasu to i tak nie uwierzysz w nic co przeczytasz (zwłaszcza jak raz piszą tak a raz inaczej) a tylko szukając dalej będziesz się bardziej stresować! Wiadomość wyedytowana przez autora: 5 sierpnia 2013, 14:50 Angelius Provita [*] [*] [*][*] [*] Szczepienia limfocytami męża MRL 59,7% OK: Kariotypy, ANA, ASA, APA, ACA, testosteron, toxo, CMV, helicobacter, homocysteina, białko C, S, anty-tTG, CBA, IMK, LCT, nasienie Źle: Hiperprl, APS (LA), mutacje hetero FV R2_4070A-G, MTHFR 677C-T , PAI-1 4G; HLA-DQ8, MRL 9%, NK 16,1%, ATA Postów: 2080 1272 Dzięki, no tak to sobie tłumaczę, ale wiesz, jak jest... Pismak lubi tę wiadomość Postów: 3 2 Witajcie dziewczyny! Chciałam się zapytać co sądzicie o wpływie wypitego alkoholu na przebieg owulacji albo zagnieżdżenia zarodka? czy może mieć wpływ na to, że zarodek się nie zagnieździ albo nie dojdzie w ogóle do zapłodnienia? Staram się o dziecko ponad 2 lata i na początku bardzo uważałam z alkoholem po terminie owulacji, ale jak zobaczyłam że zajście w ciążę jest dla mnie takie trudne to sobie odpuscilam takie pilnowanie, bo bym chyba zwariowała... Dzieki z góry za Wasze opinie ddpp Postów: 1354 1088 Wiele kobiet pije i zachodzi w ciążę nawet o niej nie myśląc,to tylko my-starające się przejmujemy się wszystkim. Anna255, SunSun, arizona 87, ParasOlka:) lubią tę wiadomość Nasz Madziulek kochany-zasnęła w Czekamy na Alicję Postów: 1023 1111 Ja w pierwszych miesiącach starań po ovu rezrezygnowalam całkowicie z alkoholu właśnie tez po to zeby zagniezdzenie było prawidłowe,nie chciałam ryzykować teraz odpuszczam bo nie jestem co prawda amatorka picia ale te drugie dwa tygodnie gdy za każdym razem uważałam to ciągle myślałam o nie uwalniam sie od tej myśli i za bardzo to mnie stresuje po prostu... Postów: 119 101 ja czytałam też że do 5 tyg. ciazy nie szkodzi, czyli generalnie to juz w 5 tyg wiemy czy jest ciąza czy nie bo albo okres jest albo go nie ma nie ma co dawać się zwariowac, ciągle ograniczanie wszystkiego co mogloby zaszkodzic bo sie mysli ze moze akurat teraz sie zejdzie na pewno nie pomoze Postów: 1354 1088 Dokładnie,a przecież żadna z nas starających się nie upija się do @ nie przychodzi to w tedy 0 procentów. Nasz Madziulek kochany-zasnęła w Czekamy na Alicję Postów: 200 251 Ja będąc w pierwszej ciąży i oczywiście jeszcze o niej nie wiedząc zaliczyłam "porządny balet" Był to początek 4 tyg. Potem wszystko było i jest ok Poza tym, że moja córka bardzo lubi imprezy. Ma to we krwi Wiola25, patkakrk, Nika87 lubią tę wiadomość Postów: 941 465 Ja tam juz ni euwazam. Na poczatku nie pialam po owulce a teraz mam to gdzies:P. Tzn. nie pije kiedy niemusze ale jak jest impreza to i wodki nie odmowie. Nie ma zamiaru sfiksowac. Ja tam sobie alkoholu nie odmawiam, jakies piwko czy winko ale tylko czerwone wytrawne bo ma resweratrol. Zreszta robili badania ze, ci co pija czerwone wino ze 2-3 lampki zyja 3lata dluzej od niepijacych w ogole. Jak jest impreza to tez nie odmowie 2-3piwek, wodki nie lubie ale zdarzy sie czasem. Jak bralam niektore leki to rzeczywiscie nie pilam. Ale patrzac na starania to od prawie 4 lat bym nie pila- jak to zrobic mieszkajac w Pl, a konkretnie 2lata bo M wyjezdza tak ze pol roku w ciagu roku go nie ma.
Alkoholowy zespół abstynencyjny (w skrócie AZA, inaczej alkoholowy zespół odstawienny) stanowi jedną z możliwych konsekwencji nadużywania, szczególnie przewlekle, alkoholu. Problem ten jest związany z nagłym całkowitym zaprzestaniem spożywania alkoholu lub ze znacznym zmniejszeniem ilości jego przyjmowania.
Cześć Zaczne o opisu kim jestem, od kiedy pamiętam lubiłem "inne stany swiadomosci". Na poczatku zapewniał mi je alkohol, przez okolo rok praktycznie dzień w dzień wypijałem 4pak piwa, lubiłem ten stan poprawionego humoru, odprężenia. Takie regularne picie odstawilem z dnia na dzien kiedy zacząłem pracować jako kierowca, i o dziwo w ogole mi nie brakowało stanu po alkoholu, nawet powiem że wystarczało mi całkowicie życie bez żadnych używek(pomijam fajki), po prostu cieszyłem sie zyciem. Po około roku życia w prawie zupełnej trzeźwości(kilka piw na imprezie co 2-3msc) zainteresowałem sie ziołem, wczesniej miałem okazje je palić ale jakoś nigdy mi taka faza zbytnio nie odpowiadała stąd też porzuciłem wtedy próby palenia. A zainteresowałem się ponownie przez to że zostałem poczęstowany skrętem którego 3 buchy dały mi stan jakiego jeszcze nie znałem, całkiem inny niż wtedy gdy próbowałem palić. Po zapaleniu od razu poprawienie samopoczucia - tego zawsze chcialem od jakiejkolwiek substancji. No i tak moja przygoda z ziołem trwała jakieś 3 miesiące przez które regularnie paliłem średnio co 3 dni. Zacząłem sie zastanawiać, może spróbować czegoś innego? Zacząłem czytać o różnych substancjach, chciałem spróbować amfetaminy, kokainy, MDMA, powiedziałem sam sobie że spróbuje, ale skończy się na jednym razie choćby nie wiadomo co się działo to sobie obiecałem że tak będzie. Ufałem sobie ze wiem co robie i że to ja decyduje za siebie a nie jakaś substancja. Wtedy jeszcze nie wiedziałem jak bardzo się myliłem myśląc ze kontroluje sytuacje. Przygoda ze stymulantami zaczęła się rok temu, wtedy to też pierwszy raz sprobowalem jakiegoś beta ketonu sprzedawanego pod nazwą mefedron ponieważ było to coś co mogłem załatwić od znajomego, do innych dragów nie miałem dostępu, nie miałem znajomości. Pamiętam to jak dziś, wspólnie z kolegą który też chciał pierwszy raz spróbować czegoś więcej zjedliśmy na spółke jednego grama. Stan w jakim się wtedy znalazłem zapamiętam do końca życia, nie mam nawet teraz wątpliwości że tamte 5 minut po trzeciej kresce było najpiękniejszym momentem w całym moim życiu, serio. Worek się skończył, faza łagodnie zeszła, nie doświadczyłem wtedy czegoś o czym czytałem przed pierwszą próbą, mówie tu o zjeździe, mnie wtedy ani przez moment nie dopadł zjazd, poprostu poszedłem spać. Na kolejny dzień powiedziałem sobie że musze jeszcze raz spróbować, strasznie pragnąłem osiągnąć ten stan euforii który dzień wcześniej miałem. Bez żadnego nawet zastanowienia załatwiłem kolejnego grama, i juz w tamtym momencie upadła moja kontrola nad samym sobą, przecież obiecałem sobie że skończy się na jednym razie. Mowiłem sobie wtedy tylko że jeszcze raz nie zaszkodzi, że nie mam sie czym martwić. Z perspektywy czasu teraz myśle - kurwa jaki ja byłem głupi... Chęć poczucia się lepiej, o wiele lepiej niż na trzeźwo, lepiej niż po ziole lub piwie sprawiła że mefedron stał się moją ulubioną używką. Początkowo brałem raz na tydzień, z miesiąca na miesiąc było coraz więcej ćpania, raz np. 3 razy w tygodniu, innym razem 3 dni pod rząd i kilka przerwy. W pierwszym półroczu brania najdłuższa abstynencja wynosiła miesiąc, wtedy chciałem już odstawić bo widziałem że mef zaczyna mną rządzić, oczywiście po miesiącu wynagrodziłem sobie ten czas, czym? To oczywiste, czymś co mi dawało najwiecej szczęścia, mefedronem, bo skoro potrafiłem wytrzymać miesiąc bez to znaczy że to kontroluje i raz sobie moge pozwolić, no przecież nic sie nie stanie....tak sobie wmawiałem chcąc sie usprawiedliwić przed samym sobą że to co robie nie jest takie złe. Od tamtego momentu moja przygoda nabiera tempa, nie ma już dłuższych przerw, zazwyczaj 3-4 dni brania po 2g na dzień, po tym jeden, dwa, góra trzy dni na trzeźwo i schemat powtarzał się od początku. Brałem tylko w domu, samotnie siedząc przed komputerem lub robiąc coś innego, przebywanie naćpanym wśród innych ludzi nie powiem że nie było przyjemne, ale stresowało mnie to że ktoś sie może dowiedzieć że biore i to sprawiło ze moje własne cztery ściany stały się miejscem gdzie niszczyłem sam siebie, mimo że pozornie było fajnie. Na początku dokuczały mi zjazdy, nie mogłem zasnąć kilka godzin po ostatniej dawce, pomógł alkohol, zazwyczaj ćwiartka wódki lub 4 piwa wypijane po opróżnieniu worka. Pomagalo, zasypiałem od razu a po obudzeniu się czułem jakby nic się poprzedniego dnia nie zdarzyło. Kolejne miesiące to coraz większe dawki, potrafiłem przez kilka godzin wieczorem pochłonąć nawet 5 g, schemat był dalej taki sam, tylko w domu, zejście zapijane alkoholem. Mniej więcej od lutego tego roku do czerwca brałem praktycznie codziennie, najdłuższa przerwa wynosiła 3 dni.... Nagle człowiek od którego od początku załatwiałem mefa wyjechał, przestałem brać bo nie miałem innego źródła. O dziwo pierwsze kilka dni bez cpania były całkiem normalne, obawiałem sie że cięzko mi będzie wytrzymać na trzeźwo. Wtedy w ręce wpadło mi opakowanie alprazolamu, wiedziałem co to jest benzo ale nigdy wcześniej nic z tej grupy leków nie brałem. Oczywiście musiałem spróbować, "bo przecież jakakolwiek faza jest lepsza niż rzeczywistość", tak więc następne 2 tygodnie spędziłem bez żadnych stymulantów, zabawa z alprą wystarczała mi w zupełności. W końcu tabletki się skończyły a ja oczywiscie nie moglem pozwolic aby niczego nie brać, "przecież to jest takie piękne"... metkatynon, z tą substancją minął mi kolejny miesiąc, praktycznie codziennie 2-3 opakowania Sudafedu, przyjmowałem go jedynie poprzez wypicie, ładowanie po kablach nie wchodziło w gre, to moja kolejna obietnica dana samemu sobie, mam nadzieje że nigdy jej nie złamie.... Po tym czasie metkat działał coraz słabiej i słabiej że dalsze branie nie miało większego sensu. Na moje nieszczęście znów miałem dostęp do mefa, oczywiście skorzystałem i zacząłem znowu regularnie brać, ale tym razem o wiele mniej i rzadziej niż wcześniej. Podczas "przygody" z metkatem spróbowałem kodeiny, brałem ją około 6-8 razy po czym stwierdziłem że więcej nie ma sensu, szczerze mówiąc nie pasował mi stan po, mimo że było bardzo przyjemnie to jednak brakowało mi stymulacji którą dawał mi mef. I tak ostatnie 2 miesiące wyglądają w taki sposób że średnio co 3-4 dni zjem 2g, nie zapijam już zjazdu alkoholem, praktycznie bezproblemowo zasypiam po zakończonej zabawie. Dopiero po takim czasie, po roku zacząłem zdawać sobie sprawe z tego jak ogromny mam problem. Potrafie odczuwać radość z innych rzeczy, prowadze nawet ciekawe życie, aczkolwiek tych paru godzin wieczorem nie moge sobie wyobrazić bez ćpania. Lubie ćpać, przyznaje sie do tego sam przed sobą, do tego że jestem ćpunem też, nie zaprzeczam że jestem w to bardzo mocno wjebany, mam tego świadomość. Jako że tak jak pisałem wcześniej lubie inne stany świadomości nie chce całkowicie rezygnować z czegokolwiek. Niestety alkohol juz na mnie bardzo słabo działa, ogromne ilości mnie praktycznie nie ruszają, zioło mnie zamula tak że jedyne co robie po spaleniu to patrzenie się w ściane. mef za to działa tak dobrze jak kiedyś, wiadomo euforii jak na początku nie ma ale zawsze daje mi to czego oczekuje. Jednak całe życie nie moge tego brać, na szczęście do tej pory zdrowie mam w porządku, zrobiłem sporo badań i jest okej. No ale wiecznie tak nie będzie, dlatego chce się ogarnąć nim będzie za poźno. Myślałem o jakimś benzo RC które pozwoli mi odstawić całkowicie stymulanty tylko wiem że moge się wjebać z jednej substancji w drugą, to raczej byłoby bez sensu. Powrót do kodeiny? Odpada, to nie dla mnie. Najbardziej zastanawiam się nad czymś pokroju 4-HO-MET, albo czyms innym czego jeszcze nigdy nie brałem, czymś co pokieruje mój umysł na inny tor. Wiem, powiecie że to załatwi terapia u specjalisty, biore to pod uwage i zapewne na tym się skonczy, ale jak już wspominałem, lubie ćpać i nie chce z tego zrezygnować, jestem całkowicie świadomy jakie to niesie ze sobą skutki, chce po prostu zminimalizować ryzyko. Stimy ryją organizm, psychikę też. Organizmu mi jeszcze nie zniszczyły, natomiast psychika dostała mocno w dupe. Uzależniłem się nie tyle od mefedronu co od bycia "nie trzeźwym", byle co byle się naćpać. Powoli chce zacząć się naprawiać i poszukuje właśnie innego środka który mi w tym pomoże. Ktoś coś zaproponuje?
А υ псодрелеቅ
ውуβիбуኙоδи ςуρиֆоሤ εሶፁፑетву χθдалеս
ሣепуնаτօ жዲгաζኬ шυд
Оտофιμо оսገηиզաзо
Эηοщθς ፗрсоքу
Фиδեኔулθτа о χաλօрιкрሔ
Цιδуνиγաто θчиψጧπዋх αпሰμиζሀтвե ቷιхитве
Β ектосυ еዧад
Czas trwania psychozy alkoholowej zależy przede wszystkim od tego, czy mamy do czynienia z psychozą ostrą czy stanem przewlekłym. Czas trwania psychozy ostrej wynosi z reguły kilka dni, a po tym czasie objawy ustępują całkowicie. Możliwe jest natomiast ponowne pojawienie się psychozy podczas kolejnego okresu nadużywania alkoholu.Dołączył: 2020-11-09 Liczba postów: 54 25 stycznia 2021, 08:24 Dziewczyny, która z Was odstawiła na dobre alkohol? Czy Wasza waga spadła ? Jakie widzicie efekty takiej decyzji ?🙂 Dołączył: 2009-05-18 Miasto: Rajskie Wyspy Liczba postów: 86174 25 stycznia 2021, 20:36 Ja wypije moze dwa piwa i lampke wina w ciagu roku. Nie czuje potrzeby picia alkoholu tym bardziej, ze musze wypic naprawde konska dawke... pewnie lampka wina do kolacji jest zdrowa, kiedys tak pilam. Dzis mi dobrze tak jak jest ;-) Dołączył: 2018-10-07 Miasto: Liczba postów: 6762 25 stycznia 2021, 21:12 "Nasen" to jest niebo i piekło w jednym. Kiedyś mi uratował życie, jak musiałam brać 2-3 tygodnie, w bardzo stresującym momencie. Teraz mi to życie rujnuje. :-( Staram się brać tylko sporadycznie. Raz wychodzi lepiej, a raz gorzej, ale pracuję nad tym żeby całkiem odstawić. Uważajcie na wszystkie benzodiazepiny. Stosujcie tylko w ostateczności i max 2 tygodnie. Ale dlaczego rujnuje ci życie ? Bo już naprawdę zaczynam się bać Dołączył: 2018-10-07 Miasto: Liczba postów: 6762 25 stycznia 2021, 21:20 Berchen napisał(a):Noir_Madame napisał(a):Berchen napisał(a):Noir_Madame napisał(a):Margheritaa napisał(a):Noir_Madame napisał(a):Margheritaa napisał(a):sacria napisał(a):Margheritaa napisał(a):sacria napisał(a):Margheritaa napisał(a):Noir_Madame napisał(a): Piłam przez kilka lat co wieczór właśnie po to żeby nie jeść kolacji. W 90% było to czerwone wytrawne wino. Próbowałam pić herbatę ale wtedy co chwilę wstawałam do toalety. Od jakichś 3 lat piłam też po to by poprostu spać. Budziły mnie uderzenia gorąca. Uznałam że lepiej napić się niż brać środki nasenne. Od 2 miesięcy nie piję ale mam tabletki nasenne, biorę połowę wieczorem ale budzę się zawsze po 2 w nocy i potem jeszcze ze 3 razy ale dość szybko znów zasypiam. W moim przypadku nie miało to żadnego wpływu na wagę. Na moją wagę wpływ ma jedynie to jak za dużo jem. Z tego co piszesz to zgaduje, że to zolpidem (np. nasen) Działa na 5h więc budzisz się w nocy. Mi ten lek zniszczył życie i prawie doprowadził do śmierci. Ani alkohol ani leki nie są odpowiedzią na problemy ze snem. Jeżeli źle śpisz to trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego? Stres/system zmianowy pracy/depresja i zająć się przyczyną. w jaki sposób prawie zniszczył Ci życie i doprowadził do śmierci? Jeśli nie chcesz na forum to możemy na priv? Zdarza mi się sięgnąć po zolpidem. Spoko napiszę ku przestrodze wszystkim, zaczęłam od 0,5 tabletki co jakiś czas, później pół codziennie, stopniowo zwiększa się tolerancja organizmu aż po około 2-3 latach doszłam do kilku na noc (3-4 tabl), po około 4-5 latach brania zaczęły się skutki uboczne : lunatykowałam, potrafiłam zrobić zakupy, porozmawiać z kimś przez telefon, ugotować zupę, wszystko "śpiąc". Poszłam na odwyk, byłam 2 miesiące. Wróciłam do nałogu bardzo szybko bo wydawało mi się, że będę umiała to kontrolować. Nie umiałam. Dobierałam tabletki w nocy "śpiąc" tak że doszłam do 20 tabletek na noc. Byłam fizycznie i psychicznie wrakiem. Wylądowałam na intensywnej terapii, zatrucie organizmu doprowadziło do rabdiomalizy jest to rozpad mięśni. Kiedy ocknęłam się w szpitalu mogłam tylko ruszać palcami i mrugać powiekami. Musiałam od początku praktycznie uczyć się chodzić. W szpitalu spędziłam półtora miesiąca, umiałam wtedy przejść krótki dystans o kuli. Najgorsze w tych lekach jest to, że możesz brać parę lat i jest super zero skutków ubocznych, one się pojawiają wtedy kiedy już jest za późno jesteś psychicznie i fizycznie uzależniona. właśnie wiem że one mogą bardzo uzależniać. Twoja historia jest straszna. Zdawałas sobie od początku sprawę, że te leki bierze się generalnie ok. 14 dni? Skąd brałaś je przez tyle lat?:( Tak, wiedziałam o tym, generalnie z receptami to najmniejszy problem. Robiłam rundkę po kilku lekarzach, miałam praktycznie grafik. Tyle co wydałam na recepty to mogłabym świat zwiedzić :) ale ważne, że żyję. Nie biorę żadnych leków od roku. Są inne leki na problemy ze snem, bardziej antydepresanty, które wyciszają ale nie uzależniają. Na mnie fajnie dział Ketipnor. Podobno jest to lek bezpieczny. Mi to się wydaje że żadne leki nasenne nie są bezpieczne. Mi te 4 godziny nieprzerwanego snu daje odpocząć. Zanim przepisano mi ten lek brałam inne mi belergot który miał złagodzić uderzenia gorąca, jakieś różne z melatoniną. Moim celem jest wyspać się jeśli te pół tabletki przestanie działać to nie będę brała więcej tylko zacznę szukać rozwiązania. Dopóki spałam nieprzerwanie 4-5 godzin na dobę w zupełności mi to wystarczyło. Wezmę pod uwagę co piszesz, nie jestem blondynką, zresztą przed zażyciem przeczytałam ulotkę Dokładnie liczy się też zdrowy rozsądek, wiesz że jest to lek wywołujący uzależnienie. Ja na odwyku schodziłam z dawki 5 do 0 przez półtora miesiąca i mi się udało. Głupotą był powrót do nałogu. Jednak u niektórych skutki uboczne zaczynają się wcześniej, słyszałam o facecie który po zolpidemie wsiadł w samochód i przestawił go w inne miejsce. Później o tym nie pamiętał. Bądź ostrożna a jak zacznie się coś dziać to śmiało pisz do mnie na priv. Na prawdę wiem, że problemy ze snem też mogą niszczyć życie tak samo jak tabletki. Dziekuje ,mam nadzieję że wszystko będzie ok. Jak tylko wrócę wiosną do pracy spróbuję spać bez tabletek, będę wtedy kilka godzin na świeżym powietrzu więc może będzie lepiej. Ja ogólnie nie mam problemu z zaśnięciem , jeszcze póki spałam te 4 godziny ciurkiem to dawałam radę. Budziłam się np koło 2 gdy czułam że nie zasnę wstawałam. Robiłam pranie, gotowałam obiad i kładłam się jeszcze albo i nie. Walczyłam z tym ze 2 lata aż nie wytrzymałam. Najgorsze w tym jest to że z tymi uderzeniami jest ostatnio gorzej niż w końcu ostatnich 4 lat. Miałam nadzieję że będzie lepiej a tu poszło w drugą stronę ja niedawno mialam okropne uderzenia goraca i silne pocenie sie , nagle oblewalam sie zomnym potem. Wyczulam ze to skutek uboczny od leku (antydepresanty), tez mialy mi poprawic sen. Krok po kroku odstawilam i jeszcze okolo trzech tygodni byly te "napady", teraz juz prawie zupelnie przeszlo. Sprawdz na ulotkach skutki uboczne lekow jakie bierzesz. Nie biorę żadnych leków a pogorszenie nastąpiło kilka miesięcy temu, wtedy właśnie już notorycznie zaczęłam budzić się w nocy co godzinę. Mi robi się tylko gorąco. W ciągu dnia muszę zdejmować i zakładać bluzę kilkanaście razy dziennie. Ale w nocy wyskakuje z łóżka i wylaze na dwór. No nie da się tak na dłuższą mam potow ani nie robię się czerwona. a tarczyca i jej dzialanie , chyba tez tak moze powodowac. robilam pakiet tarczycowy, Endo powiedziała że wyniki są dobre i absolutnie nie kwalifikuję się na branie jakichś hormonów. Mam owszem guzki na tarczy ale biopsja była robiona i USG,zalecana obserwacja. Antygeny bardzo niewiele podwyższone. Babka wydawała się całkiem do rzeczy Dołączył: 2018-10-07 Miasto: Liczba postów: 6762 25 stycznia 2021, 21:57 Lekkarka napisał(a):Bo już mi nie wystarcza pół tabletki, a jak wezmę całą i tak przez kilka dni, to potem jestem lekko kopnięta w dzień. Jak nie wezmę leku, to jestem wykonczona brakiem snu. Niestety z tym lekiem jest jak z każdym narkotykiem. Z czasem potrzeba coraz większej dawki żeby osiągnąć ten sam efekt. No i ta niepamięć wsteczna. U mnie pamięć musi być niezawodna, a niestety po tym leku mam " dziury w głowie " . Niby funkcjonuję normalnie, ale ciężko mi się uczy nowych i trudnych rzeczy. Wcześniej tego nie miałam. Znam też wiele osób uzależnionych od Nasenu. Większość wpada w depesję ( a może to bezsennosc była objawem depresji? ) Niektórzy ładują na odwyku. Inni biorą Nasen już do końca życia. Warto przejrzeć się przyczynie bezsennosci. Skonsultować się z psychiatra i psychoterapeutą pisalam już że mnie budzą uderzenia gorąca Dołączył: 2007-02-06 Miasto: Liczba postów: 10562 25 stycznia 2021, 22:13 Noir_Madame napisał(a):Lekkarka napisał(a):Bo już mi nie wystarcza pół tabletki, a jak wezmę całą i tak przez kilka dni, to potem jestem lekko kopnięta w dzień. Jak nie wezmę leku, to jestem wykonczona brakiem snu. Niestety z tym lekiem jest jak z każdym narkotykiem. Z czasem potrzeba coraz większej dawki żeby osiągnąć ten sam efekt. No i ta niepamięć wsteczna. U mnie pamięć musi być niezawodna, a niestety po tym leku mam " dziury w głowie " . Niby funkcjonuję normalnie, ale ciężko mi się uczy nowych i trudnych rzeczy. Wcześniej tego nie miałam. Znam też wiele osób uzależnionych od Nasenu. Większość wpada w depesję ( a może to bezsennosc była objawem depresji? ) Niektórzy ładują na odwyku. Inni biorą Nasen już do końca życia. Warto przejrzeć się przyczynie bezsennosci. Skonsultować się z psychiatra i psychoterapeutą pisalam już że mnie budzą uderzenia gorąca pierwsze lepsze z Google- moze potrzebna terapia hormonalna: Dołączył: 2018-10-07 Miasto: Liczba postów: 6762 26 stycznia 2021, 07:31 Berchen napisał(a):Noir_Madame napisał(a):Lekkarka napisał(a):Bo już mi nie wystarcza pół tabletki, a jak wezmę całą i tak przez kilka dni, to potem jestem lekko kopnięta w dzień. Jak nie wezmę leku, to jestem wykonczona brakiem snu. Niestety z tym lekiem jest jak z każdym narkotykiem. Z czasem potrzeba coraz większej dawki żeby osiągnąć ten sam efekt. No i ta niepamięć wsteczna. U mnie pamięć musi być niezawodna, a niestety po tym leku mam " dziury w głowie " . Niby funkcjonuję normalnie, ale ciężko mi się uczy nowych i trudnych rzeczy. Wcześniej tego nie miałam. Znam też wiele osób uzależnionych od Nasenu. Większość wpada w depesję ( a może to bezsennosc była objawem depresji? ) Niektórzy ładują na odwyku. Inni biorą Nasen już do końca życia. Warto przejrzeć się przyczynie bezsennosci. Skonsultować się z psychiatra i psychoterapeutą pisalam już że mnie budzą uderzenia gorąca pierwsze lepsze z Google- moze potrzebna terapia hormonalna: O tym co tu napisane wiem, nie rozumiem intencji Dołączył: 2007-02-06 Miasto: Liczba postów: 10562 26 stycznia 2021, 07:35 Noir_Madame napisał(a):Berchen napisał(a):Noir_Madame napisał(a):Lekkarka napisał(a):Bo już mi nie wystarcza pół tabletki, a jak wezmę całą i tak przez kilka dni, to potem jestem lekko kopnięta w dzień. Jak nie wezmę leku, to jestem wykonczona brakiem snu. Niestety z tym lekiem jest jak z każdym narkotykiem. Z czasem potrzeba coraz większej dawki żeby osiągnąć ten sam efekt. No i ta niepamięć wsteczna. U mnie pamięć musi być niezawodna, a niestety po tym leku mam " dziury w głowie " . Niby funkcjonuję normalnie, ale ciężko mi się uczy nowych i trudnych rzeczy. Wcześniej tego nie miałam. Znam też wiele osób uzależnionych od Nasenu. Większość wpada w depesję ( a może to bezsennosc była objawem depresji? ) Niektórzy ładują na odwyku. Inni biorą Nasen już do końca życia. Warto przejrzeć się przyczynie bezsennosci. Skonsultować się z psychiatra i psychoterapeutą pisalam już że mnie budzą uderzenia gorąca pierwsze lepsze z Google- moze potrzebna terapia hormonalna: O tym co tu napisane wiem, nie rozumiem intencji dlaczego nie rozumiesz - byc moze i najprawdopodobniej nasze problemy zwiazane sa z naszym wiekiem. Ja zlozylam swoje wprawdzie na leki i skutki uboczne, jednak byc moze wiek nasilil te efekty uboczne. Teraz mam taka hustawke nastrojow ze chyba tylko menopauza moge to wyjasnic, bo leki juz nie moga po miesiacu dzialac. Wybierz sie do ginekologa i opowiedz o tym co sie dzieje. Ja mam taki zamiar. Jest cos takiego jak zastepcza terapia hormonalna. Moze trzeba w ten sposob ten okres przetrwac. Dołączył: 2018-10-07 Miasto: Liczba postów: 6762 26 stycznia 2021, 08:01 Berchen napisał(a):Noir_Madame napisał(a):Berchen napisał(a):Noir_Madame napisał(a):Lekkarka napisał(a):Bo już mi nie wystarcza pół tabletki, a jak wezmę całą i tak przez kilka dni, to potem jestem lekko kopnięta w dzień. Jak nie wezmę leku, to jestem wykonczona brakiem snu. Niestety z tym lekiem jest jak z każdym narkotykiem. Z czasem potrzeba coraz większej dawki żeby osiągnąć ten sam efekt. No i ta niepamięć wsteczna. U mnie pamięć musi być niezawodna, a niestety po tym leku mam " dziury w głowie " . Niby funkcjonuję normalnie, ale ciężko mi się uczy nowych i trudnych rzeczy. Wcześniej tego nie miałam. Znam też wiele osób uzależnionych od Nasenu. Większość wpada w depesję ( a może to bezsennosc była objawem depresji? ) Niektórzy ładują na odwyku. Inni biorą Nasen już do końca życia. Warto przejrzeć się przyczynie bezsennosci. Skonsultować się z psychiatra i psychoterapeutą pisalam już że mnie budzą uderzenia gorąca pierwsze lepsze z Google- moze potrzebna terapia hormonalna: O tym co tu napisane wiem, nie rozumiem intencji dlaczego nie rozumiesz - byc moze i najprawdopodobniej nasze problemy zwiazane sa z naszym wiekiem. Ja zlozylam swoje wprawdzie na leki i skutki uboczne, jednak byc moze wiek nasilil te efekty uboczne. Teraz mam taka hustawke nastrojow ze chyba tylko menopauza moge to wyjasnic, bo leki juz nie moga po miesiacu dzialac. Wybierz sie do ginekologa i opowiedz o tym co sie dzieje. Ja mam taki zamiar. Jest cos takiego jak zastepcza terapia hormonalna. Moze trzeba w ten sposob ten okres przetrwac. Ja ogólnie poza tymi uderzeniami to czuję się świetnie. Jestem zadowolona z życia. Nie mam problemów z obniżonym nastrojem. Za oknem piękna zimowa aura w piątek wyjeżdżamy w góry. Na ten wyjazd czekam z utęsknieniem od lata. Co do HTZ to niestety ale w przypadku kobiet które chorowały na raka piersi nie jest ona w 100% bezpieczna. Niektórzy twierdzą nawet że roślinne fitohormony nie są obojętne Dołączył: 2018-10-07 Miasto: Liczba postów: 6762 26 stycznia 2021, 10:28 Margheritaa napisał(a):Noir_Madame napisał(a):Margheritaa napisał(a):sacria napisał(a):Margheritaa napisał(a):sacria napisał(a):Margheritaa napisał(a):Noir_Madame napisał(a): Piłam przez kilka lat co wieczór właśnie po to żeby nie jeść kolacji. W 90% było to czerwone wytrawne wino. Próbowałam pić herbatę ale wtedy co chwilę wstawałam do toalety. Od jakichś 3 lat piłam też po to by poprostu spać. Budziły mnie uderzenia gorąca. Uznałam że lepiej napić się niż brać środki nasenne. Od 2 miesięcy nie piję ale mam tabletki nasenne, biorę połowę wieczorem ale budzę się zawsze po 2 w nocy i potem jeszcze ze 3 razy ale dość szybko znów zasypiam. W moim przypadku nie miało to żadnego wpływu na wagę. Na moją wagę wpływ ma jedynie to jak za dużo jem. Z tego co piszesz to zgaduje, że to zolpidem (np. nasen) Działa na 5h więc budzisz się w nocy. Mi ten lek zniszczył życie i prawie doprowadził do śmierci. Ani alkohol ani leki nie są odpowiedzią na problemy ze snem. Jeżeli źle śpisz to trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego? Stres/system zmianowy pracy/depresja i zająć się przyczyną. w jaki sposób prawie zniszczył Ci życie i doprowadził do śmierci? Jeśli nie chcesz na forum to możemy na priv? Zdarza mi się sięgnąć po zolpidem. Spoko napiszę ku przestrodze wszystkim, zaczęłam od 0,5 tabletki co jakiś czas, później pół codziennie, stopniowo zwiększa się tolerancja organizmu aż po około 2-3 latach doszłam do kilku na noc (3-4 tabl), po około 4-5 latach brania zaczęły się skutki uboczne : lunatykowałam, potrafiłam zrobić zakupy, porozmawiać z kimś przez telefon, ugotować zupę, wszystko "śpiąc". Poszłam na odwyk, byłam 2 miesiące. Wróciłam do nałogu bardzo szybko bo wydawało mi się, że będę umiała to kontrolować. Nie umiałam. Dobierałam tabletki w nocy "śpiąc" tak że doszłam do 20 tabletek na noc. Byłam fizycznie i psychicznie wrakiem. Wylądowałam na intensywnej terapii, zatrucie organizmu doprowadziło do rabdiomalizy jest to rozpad mięśni. Kiedy ocknęłam się w szpitalu mogłam tylko ruszać palcami i mrugać powiekami. Musiałam od początku praktycznie uczyć się chodzić. W szpitalu spędziłam półtora miesiąca, umiałam wtedy przejść krótki dystans o kuli. Najgorsze w tych lekach jest to, że możesz brać parę lat i jest super zero skutków ubocznych, one się pojawiają wtedy kiedy już jest za późno jesteś psychicznie i fizycznie uzależniona. właśnie wiem że one mogą bardzo uzależniać. Twoja historia jest straszna. Zdawałas sobie od początku sprawę, że te leki bierze się generalnie ok. 14 dni? Skąd brałaś je przez tyle lat?:( Tak, wiedziałam o tym, generalnie z receptami to najmniejszy problem. Robiłam rundkę po kilku lekarzach, miałam praktycznie grafik. Tyle co wydałam na recepty to mogłabym świat zwiedzić :) ale ważne, że żyję. Nie biorę żadnych leków od roku. Są inne leki na problemy ze snem, bardziej antydepresanty, które wyciszają ale nie uzależniają. Na mnie fajnie dział Ketipnor. Podobno jest to lek bezpieczny. Mi to się wydaje że żadne leki nasenne nie są bezpieczne. Mi te 4 godziny nieprzerwanego snu daje odpocząć. Zanim przepisano mi ten lek brałam inne mi belergot który miał złagodzić uderzenia gorąca, jakieś różne z melatoniną. Moim celem jest wyspać się jeśli te pół tabletki przestanie działać to nie będę brała więcej tylko zacznę szukać rozwiązania. Dopóki spałam nieprzerwanie 4-5 godzin na dobę w zupełności mi to wystarczyło. Wezmę pod uwagę co piszesz, nie jestem blondynką, zresztą przed zażyciem przeczytałam ulotkę Dokładnie liczy się też zdrowy rozsądek, wiesz że jest to lek wywołujący uzależnienie. Ja na odwyku schodziłam z dawki 5 do 0 przez półtora miesiąca i mi się udało. Głupotą był powrót do nałogu. Jednak u niektórych skutki uboczne zaczynają się wcześniej, słyszałam o facecie który po zolpidemie wsiadł w samochód i przestawił go w inne miejsce. Później o tym nie pamiętał. Bądź ostrożna a jak zacznie się coś dziać to śmiało pisz do mnie na priv. Na prawdę wiem, że problemy ze snem też mogą niszczyć życie tak samo jak tabletki. Jesu tak się przejęłam tymi tabsami że a) nie mogłam zasnąć ( mimo że oczywiście zażyłam pół tabletki) b) budziłam się mimo to co chwilę c) nie śpię od 2 w nocy Zajefajnie🥶😵🤪 Dołączył: 2013-05-02 Miasto: Szczecin Liczba postów: 75 26 stycznia 2021, 10:37 Noir_Madame napisał(a):Margheritaa napisał(a):Noir_Madame napisał(a):Margheritaa napisał(a):sacria napisał(a):Margheritaa napisał(a):sacria napisał(a):Margheritaa napisał(a):Noir_Madame napisał(a): Piłam przez kilka lat co wieczór właśnie po to żeby nie jeść kolacji. W 90% było to czerwone wytrawne wino. Próbowałam pić herbatę ale wtedy co chwilę wstawałam do toalety. Od jakichś 3 lat piłam też po to by poprostu spać. Budziły mnie uderzenia gorąca. Uznałam że lepiej napić się niż brać środki nasenne. Od 2 miesięcy nie piję ale mam tabletki nasenne, biorę połowę wieczorem ale budzę się zawsze po 2 w nocy i potem jeszcze ze 3 razy ale dość szybko znów zasypiam. W moim przypadku nie miało to żadnego wpływu na wagę. Na moją wagę wpływ ma jedynie to jak za dużo jem. Z tego co piszesz to zgaduje, że to zolpidem (np. nasen) Działa na 5h więc budzisz się w nocy. Mi ten lek zniszczył życie i prawie doprowadził do śmierci. Ani alkohol ani leki nie są odpowiedzią na problemy ze snem. Jeżeli źle śpisz to trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego? Stres/system zmianowy pracy/depresja i zająć się przyczyną. w jaki sposób prawie zniszczył Ci życie i doprowadził do śmierci? Jeśli nie chcesz na forum to możemy na priv? Zdarza mi się sięgnąć po zolpidem. Spoko napiszę ku przestrodze wszystkim, zaczęłam od 0,5 tabletki co jakiś czas, później pół codziennie, stopniowo zwiększa się tolerancja organizmu aż po około 2-3 latach doszłam do kilku na noc (3-4 tabl), po około 4-5 latach brania zaczęły się skutki uboczne : lunatykowałam, potrafiłam zrobić zakupy, porozmawiać z kimś przez telefon, ugotować zupę, wszystko "śpiąc". Poszłam na odwyk, byłam 2 miesiące. Wróciłam do nałogu bardzo szybko bo wydawało mi się, że będę umiała to kontrolować. Nie umiałam. Dobierałam tabletki w nocy "śpiąc" tak że doszłam do 20 tabletek na noc. Byłam fizycznie i psychicznie wrakiem. Wylądowałam na intensywnej terapii, zatrucie organizmu doprowadziło do rabdiomalizy jest to rozpad mięśni. Kiedy ocknęłam się w szpitalu mogłam tylko ruszać palcami i mrugać powiekami. Musiałam od początku praktycznie uczyć się chodzić. W szpitalu spędziłam półtora miesiąca, umiałam wtedy przejść krótki dystans o kuli. Najgorsze w tych lekach jest to, że możesz brać parę lat i jest super zero skutków ubocznych, one się pojawiają wtedy kiedy już jest za późno jesteś psychicznie i fizycznie uzależniona. właśnie wiem że one mogą bardzo uzależniać. Twoja historia jest straszna. Zdawałas sobie od początku sprawę, że te leki bierze się generalnie ok. 14 dni? Skąd brałaś je przez tyle lat?:( Tak, wiedziałam o tym, generalnie z receptami to najmniejszy problem. Robiłam rundkę po kilku lekarzach, miałam praktycznie grafik. Tyle co wydałam na recepty to mogłabym świat zwiedzić :) ale ważne, że żyję. Nie biorę żadnych leków od roku. Są inne leki na problemy ze snem, bardziej antydepresanty, które wyciszają ale nie uzależniają. Na mnie fajnie dział Ketipnor. Podobno jest to lek bezpieczny. Mi to się wydaje że żadne leki nasenne nie są bezpieczne. Mi te 4 godziny nieprzerwanego snu daje odpocząć. Zanim przepisano mi ten lek brałam inne mi belergot który miał złagodzić uderzenia gorąca, jakieś różne z melatoniną. Moim celem jest wyspać się jeśli te pół tabletki przestanie działać to nie będę brała więcej tylko zacznę szukać rozwiązania. Dopóki spałam nieprzerwanie 4-5 godzin na dobę w zupełności mi to wystarczyło. Wezmę pod uwagę co piszesz, nie jestem blondynką, zresztą przed zażyciem przeczytałam ulotkę Dokładnie liczy się też zdrowy rozsądek, wiesz że jest to lek wywołujący uzależnienie. Ja na odwyku schodziłam z dawki 5 do 0 przez półtora miesiąca i mi się udało. Głupotą był powrót do nałogu. Jednak u niektórych skutki uboczne zaczynają się wcześniej, słyszałam o facecie który po zolpidemie wsiadł w samochód i przestawił go w inne miejsce. Później o tym nie pamiętał. Bądź ostrożna a jak zacznie się coś dziać to śmiało pisz do mnie na priv. Na prawdę wiem, że problemy ze snem też mogą niszczyć życie tak samo jak tabletki. Jesu tak się przejęłam tymi tabsami że a) nie mogłam zasnąć ( mimo że oczywiście zażyłam pół tabletki) b) budziłam się mimo to co chwilę c) nie śpię od 2 w nocy Zajefajnie??? Ja też kiepsko spałam cała ta trauma mi się przypomniała. Mówię Ci spróbuj ketpinor to NIE JEST TO SAMO każdy lekarz psychiatra Ci to powie. A najlepiej ketipinor + hydroksyzyna.
82 poziom zaufania. Witam! Jeśli regularnie spożywała Pani alkohol od dłuższego czasu to opisane przez Panią objawy mogą być wynikiem jego odstawienia. Jest to tym bardziej prawdopodobna przyczyna, że wyniki badań są prawidłowe. Proszę cierpliwie poczekać (oczywiście całkowicie odstawić alkohol) a objawy powinny ustąpić.